Polska inna, niż ta, która powstała
Na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 roku Polska – reprezentowana przez Dmowskiego i Paderewskiego – przedstawiła własną propozycję granic odrodzonej Rzeczpospolitej.
Propozycję tą przyjęło nazywać się „linią Dmowskiego”. Granice II RP odbiegły w końcu nieco od proponowanej „linii”, ale warto zobaczyć, jak miała wyglądać Polska w wyobrażeniach tych, którzy urodzili się i wychowali w Polsce, której w ogóle nie było na mapach.
Jak widać, w skład naszego kraju wchodzić miała nie tylko cała Litwa i prawie Białoruś (Polska kończyć się miała zaraz przed Witebskiem), ale i zdecydowana większość ówczesnych Prus Wschodnich.
Jeśli chodzi o tereny położone dalej na wschód -delegacja polska „z ubolewaniem” zrezygnowała z ich „rewindykacji”, bowiem „machinacje demagogiczne agentów rosyjskich ” przygotowały [tam] grunt podatny do anarchii i bolszewizmu”.
Co jednak z Litwinami? Czy nie zasługiwali na własne państwo?
W opinii przedstawicieli polskich w Paryżu zasługiwali w specyficzny sposób: „zasługiwali, ale…”
„Wobec tego, że narodowy ruch litewski, jakkolwiek bardzo jeszcze młody, poczynił wszakże znaczne postępy, rząd polski uważa, że obszar języka litewskiego: gubernia kowieńska, część guberni wileńskiej na północo-zachód od linii Troki, Święciany, Jeziorasy, część guberni suwalskiej (Królestwo Kongresowe) na północ od Sejn, wreszcie część Prus Wschodnich, obejmująca dolny bieg i ujście Niemna, powinien być zorganizowany jako odrębny kraj w granicach Państwa Polskiego i powinien by otrzymać specjalny ustrój, oparty na prawach narodowości litewskiej” – czytamy w nocie Delegacji Polskiej na konferencję pokojową.
Jeśli chodzi o granice zachodnie, to najwyższą wartość cywilizacyjną wydawało się dla Delegacji mieć poznańskie, ta bowiem w nocie stwierdza (przyznając mimochodem, że reszta kraju jest, jeśli o cywilizacji mowa, pod tym kątem niejako zaniedbana, przynajmniej względem Zachodu):
Poznańskie było kolebką Państwa Polskiego, krajem najdawniejszej polskiej cywilizacji, a wskutek tego krajem najbardziej posuniętym w swym życiu społeeznym. Ludność w swej masie znajduje się na poziomie cywilizacyjnym krajów zachodnich, wykazuje najwięcej energii i zdolności organizacyjnych i bardzo gorący polski patriotyzm. Z powyższych względów kraj ten posiada pierwszorzędne znaczenie dla odbudowanego Państwa Polskiego, które żąda przyłączenia go w całości.
Gdańsk miał być włączony do Polski. Jeśli natomiast chodzi o Prusy Wschodnie – je Delegacja widziała mniej więcej tak, jak w rzeczywistości międzywojennej wyglądało właśnie Wolne Miasto Gdańsk:
Część północno-wschodnia tej prowincji, położona nad ujściem Niemna i zamieszkana przez ludność litewską, powinna być wcielona do Litwy i wraz z Litwą połączyć się z państwem Polskim. Reszta Prus Wschodnich, stanowiących kraj niemiecki z głównym miastem Królewcem (powierzchnia 19 000 km kw., ludność 1070 000) może istnieć niezależnie, jako republika pod protektoratem Ligi Narodów.












bardzo fajny blog
http://www.historycy.org/index.php?s=4a23ed38221a3aaf0e572bcd7eaf2bdd&act=Attach&type=post&id=9918
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=56461
Przydałby się artykuł o linii sikorskiego
To nie jest wizja granic Dmowskiego. Razem z Paderewskim przed konferencja uznali, że zażądają więcej niy potrzebujemy, aba w ramach negocjacji mogli bez żalu zrezygnować z niepolskich terytoriów. Zresztą Dmowski ugrał znacznie więcej niż spodziwal się przed konferencją.
Któż posługuję się takimi zafałszowanymi mapami zaludnienia ? To pewnie jakiś dodatek do angielskiego planu tzw. Linii Curzona, która miała zaspokoić roszczenia głównego sojusznika angielskiego w Europie.
Np. w woj. Nowogródzkim Polacy stanowili większość względną, a Białorusini wspólnie z Rosjanami ok. 30% ludności. Na tej mapie natomiast ludność polska pokazana jest jako szczątkowa. W woj. Poleskim dominującą ludnością byli Poleszucy, którzy mówili o sobie, że są tutejsi i nikt wtedy z nich nawet nie zająknął się, że są Białorusinami. W województwie lwowskim Polacy stanowili większość, a Ukraińcy w całej Galicji wschodniej stanowili niecałe 30% ludności, a Polacy większość względną. Najwięcej w Galicji wschodniej było Rusinów, ale większość z nich uznawała j.polski jako swój domowy, bo j.ukraiński był tam obecny w szkołach jako zaimportowany przez Austrię z okolic Charkowa i Połtawy całkiem nowy język i nawet prości ludzie jeszcze o tym pamiętali.
Co do tzw. Linii Dmowskiego, to oczywiście nie jest to jakieś widzi mi się Dmowskiego, tylko linia wschodnia uzgodniona dużo wcześniej z Komitetem Rosyjskim w Paryżu , jako linia etnicznej większości polskiej we wschodniej Polsce, jaka była przed powstaniem styczniowym, zanim nastąpiły wielkie wywózki ludności polskiej na Sybir i zasiedlenie polskich wiosek przez rosyjskich osadników wojskowych na Litwie, na Wołyniu i na Podolu Kamienieckim.
Poza tym Tzw. Linia Dmowskiego pokrywała się historycznie na Litwie z zachodnią granicą historycznej Rusi Białej, która została wymordowana przez Rosjan prawie doszczętnie w XVII-tym wieku. Gubernia Mińska i Połocka nigdy nie były Białorusią, a tym bardziej Polesie Nowogródzki czy Grodzieńszczyzna. Historyczna Ruś Biała to w 90% ziemia na wschód od Dniepru, ze stolicą początkowo w Kijowie, a później w Smoleńsku. Ci historyczni Białorusini pochodzili z lechickich plemion Polan , Radymiczów i Wiatyczów. Byli obrządku greckiego, a po rzeziach moskiewskich w XVII-tym wieku resztki ich przeszły na Unię z Rzymem, z co później dodatkowo byli prześladowani przez Moskali jako zdrajcy prawosławia .
Wschodnia granica Rusi Białej nie była oczywiście pod Homlem, to były raczej zachodnie peryferie Rusi Białej, tylko ok. 50 km. na zachód od Moskwy. Moskale wymordowali tych Białorusinów historycznych prawie do nogi. Resztki Białorusinów historycznych uciekły na Litwę mieszając się całkowicie z ludnością polską lub z Kozakami na Ukrainie zadnieprzańskiej, dając początek wschodnim Ukraińcom.
Zachodni Ukraińcy pochodzą głównie od bałkańskich osadników słowiańsko-wołoskich, którymi Polska i Węgry kolonizowały od XIV-go do XVI-go wieku bezludne Karpaty i częściowo zachodnie Podole. Jest to znana powszechnie kolonizacja na prawie wołoskim. Cała Góralszczyzna obojga obrządków , zarówno po stronie polskiej jak i węgierskiej, właśnie pochodzi od tej kolonizacji na prawie wołoskim, która szeroką falą płynęła do Polski i Węgier w ucieczce przed Turkami.
W całej Galicji wschodniej Polacy wraz z ok. 40% Rusinów , którzy uważali się za Polaków i mówili w domu po polsku, stanowili zdecydowaną większość ludności Galicji wschodniej. Dopiero wielki terror nazistów ukraińskich i przegrana wojna przez Polskę zrobiła z nich przymusowo „Ukraińców”.
Zaliczanie wszystkich obywateli polskich obrządku greckiego do narodowości ukraińskiej lub białoruskiej jest bardzo grubym kłamstwem, już chociażby z tego powodu, że ci tzw. Ukraińcy, czyli antypolscy greko-katolicy w Galicji zdecydowali się przyjąć nazwę narodu Ukraińskiego dopiero w latach 30-tych XX-go wieku, wykluczając z kościoła greko-katolickiego przy okazji wszystkich Polaków obrządku greko-katolickiego, czyli nie jest to żaden naród historyczny, tylko stronnictwo niemieckie wśród galicyjskich greko-katolików, którego korzenie są w austriackiej tajnej policji z czasów represji antypolskich i antywęgierskich po Wiośnie Ludów. Budowanie antypolskiego stronnictwa przez Austriaków w Galicji trwało ok. 50 lat. i należało do niego w okresie II-ej Rzeczypospolitej ok. 20% ludności greko-katolickiej w Galicji Wschodniej Wszyscy oni zmienili sobie nazwiska na kozacko-brzmiące, wyrzekając się dobrowolnie lub przymusowo swoich dawnych polskich nazwisk, tak jak dziś dzieje się chociażby na tzw. Litwie
. Reszty dokonał niewyobrażalny terror ukraińsko-niemiecko-rosyjski skierowany zarówno przeciwko Polakom katolikom, jak i Polakom greko-katolikom. Tam mógł przeżyć z rodziną tylko ten greko-katolik , który mordował czynnie Polaków. Innych Ukraińcy i Rosjanie zabijali.
Wracając do tej kłamliwej mapy; to gdyby zaznaczyć na białym tle np. narodowość ukraińską , to w żadnym przedwojennym województwie polskim nie stanowili oni większości bezwzględnej. Podobnie z tzw. Białorusinami, a już w Karpatach wschodnich w ogóle nie było Ukraińców, bo z górali Karpackich porobiono Ukraińców dopiero po II-ej wojnie światowej.
Na całym terenie wschodniej Polski łącznie Polacy stanowili przed II-ą wojną światową większość względną, a z tej mapki propagandy antypolskiej można by wnioskować, że Polaków było tam jakieś 10%, gdy w rzeczywistości było ich tam ok. 40%, i to mimo wysiedleń w XIX-m wieku i w czasie I-ej wojny światowej.
Wschodnia Polska do Berezyny i Połocka na Litwie i co najmniej do Wołynia i Podola, była polskim terytorium etnicznym od niepamiętnych czasów do połowy XX-go wieku. Ukraińcy wschodni czy zachodni, jak i Białorusini, byli tylko tam przyjętymi gościnnie i słowiańskimi na ogół uciekinierami ze swoich dawnych ojczyzn.
wreszcie ktoś otwiera oczy naszym zafajdanym ignorantom historii ! Ileż musiałem się nagardłować ,napocić aby doszło do uszu że: Polska własciwa to żmudz,Wilno i Mińsk,to podole,wołyń i polesie że Kościuszko,Traugut i Piłsudski walczyli o te terytoria, te dzielnice jak o przestrzeń wolności .Dlaczego
mimo znanych faktów iż na tychże terenach były powstania narodowe podskórnie myślimy o piastowskim
Wroclawiu,Lądku,Gubinie,Pyrzycach itp. A na koniec …
LITWO ! OJCZYZNO MOJA ! powtarzać jak pacierz
pozdrowienia !
At last! Snomeoe who understands! Thanks for posting!