Co by było, gdyby Hitler wygrał II wojnę światową? Część 2: “Człowiek z wysokiego zamku”
Po wizji świata z “Vaterland” Roberta Harrisa (Co by było, gdyby Hitler wygrał II wojnę światową? Część 1: “Vaterland”), nadal męczymy klasyków. Dziś – cokolwiek odjechana rzeczywistość alternatywna Philipa K. Dicka z “Człowieka z wysokiego zamku”.
- Często pojawiająca się w internecie “fanowska” mapa świata z “Człowieka z wysokiego zamku”, zapewne przeróbka mapy z “Wikipedii”. Morze Śródziemne zostało osuszone, zaorane i skolonizowane przez Włochów
Punktem zwrotnym w dickowej historii są czasy jeszcze przedwojenne: oto Giuseppe Zangarze, klepiącemu biedę włoskiemu emigrantowi udaje się 15 lutego 1933 roku trafić w prezydenta-elekta F.D. Roosevelta podczas spotkania w Miami. W rzeczywistości Zangara spudłował i zamiast Roosevelta położył trupem burmistrza Chicago Cermaka (powodując lawinę teorii spiskowych, ale o tym innym razem), ale u Dicka – to prezydent nie żyje.

Giuseppe Zangara po aresztowaniu. Zamachowiec miał tylko półtora metra wzrostu. Nie, nie mam pojęcia, dlaczego ma na sobie wyłącznie ręcznik.
ZOBACZ ZDJĘCIE WYKONANE ZARAZ PO NIEUDANYM ZAMACHU NA ROOSEVELTA
Franklin Delano Roosevelt nie żyje, nie ma kto więc wprowadzać “Nowego Ładu” i kryzys przeżera Amerykę do kości. Politykom, którzy przejmują stery w USA daleko do miary FDR, tak więc gospodarka, a co za tym idzie – siły zbrojne Waszyngtonu są w momencie wybuchu II wojny światowej o wiele słabsze, niż w rzeczywistości.
Skutek – Churchillowi i Stalinowi nie ma kto pomóc w walce z Niemcami na Starym Kontynencie. Co więcej – Amerykanie nie są w stanie obronić się przed Japończykami i Niemcami na Nowym. Japończycy – po zniszczeniu prawie całej amerykańskiej floty w Pearl Harbor i opanowaniu całego obszaru Pacyfiku – włączają zachodnie stany USA do swojej Wielkiej Wschodnioazjatyckiej Strefy Wspólnego Dobrobytu,


Wielkoazjatycka Strefa Wspólnego Dobrobytu - projekt w świecie rzeczywistym. U Dicka znacznie poszerzona. Ahistoria napisze o tej sprawie wkrótce.
Stany wschodnie tworzą państwo kontrolowane przez Niemcy, a amerykański Mid-West to neutralna strefa buforowa. Mieszka tam Hawthorne Abendsen, autor bestsellera opisującego wizję alternatywnego świata, w którym Niemcy przegrały wojnę. Wizja ta jest kolejną wizją alternatywną – czyli wizją alternatywną w wizji alternatywnej. Opiszemy ją za chwilę.
Dalej zaczyna się dickowanie, czyli wszystko zaczyna być jeszcze bardziej pokręcone, niż jest do tej pory.
Niemcy bowiem rozwijają przemysł rakietowy i myślą o podboju kosmosu i szerzeniu tam narodowego socjalizmu (co mogłoby być całkiem zabawne, gdyby spotkali tam jakieś inteligentne kosmiczne istoty i przekabacili je na swoją ideologię – wyobraźmy sobie na przykład inteligentny ocean z “Solaris” Lema – zrobić z niego nacjonalistę trudno, a eksterminować nie bardzo jest jak). W każdym razie niemieckie rakiety kosmiczne dowiozły nazistowskich astro(kosmo)nautów na Marsa, rakietom pasażerskim Lufthansy lot dokoła globu zajmuje kilkadziesiąt minut – tak hitlerowcy zdążyli rozwinąć technikę, mimo, że mamy dopiero lata 60-te, a wojna – przez kampanię amerykańską – przedłużyła się do 1948 roku.
Za mało? Hitler umiera na syfilis, władzę po nim przejmuje Bormann, a po jego z kolei śmierci o kierowanie Rzeszą walczą Heydrich z Goebbelsem. Niemcy osuszyli, zaorali i przygotowali Włochom pod osadnictwo Morze Śródziemne. Afrykę – po ekstreminacji Murzynów – podzielił między siebie Hitler z Mussolinim. Po wymordowaniu Żydów przyszła kolej na Słowian. Ci, których oszczędzono pozamykani są w rezerwatach.
Żyzna Ukraina jest rolniczym zapleczem “nowego, narodowo-socjalistycznego świata”. Relacje pomiędzy Niemcami a Japonią jednak nie są najlepsze – oba superimperia, które podzieliły między siebie świat znajdują się w pełzającym konflikcie i intrygują przeciw sobie na potęgę.
Japońskie wydanie "Człowieka z wysokiego zamku"
Jak natomiast wygląda “alternatywna historia” według Hawthorne’a Abendsena?
Roosevelt co prawda wychodzi cało z zamachu (jak w “rzeczywistej rzeczywistości”), ale nie zostaje wybrany na trzecią kadencję. Po nim prezydentem zostaje Rexford Tugwell, ekonomista i współpracownik Roosevelta. Amerykanie unikają zniszczenia floty w Pearl Harbour i z powodzeniem kontynuują walkę. Włosi zdradzają Hitlera. Brytyjczycy lądują na Kaukazie, skąd przychodzą z odsieczą Armii Czerwonej broniącej Stalingradu, przełamują niemieckie natarcie i razem z Rosjanami – od wschodu – wchodzą do Berlina. Hitler zostaje schwytany, osądzony i stracony. Świat powojenny wygląda jednak inaczej, niż nasz: trwa zimna wojna między potężną Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi.
Ciąg dalszy jak najbardziej nastąpi. Tymczasem – mała retrospekcja:
“Vaterland”: Wizja śwata, w którym Hitler wygrał wojnę









ssij
no nie powiem ciekawie :D wizja nacjonalizowania myślącego oceanu powaliła mnie na kolana, za to z edenowskim reżimem może by sie Niemcy dogadali;]
“siły zbrojne Waszyngtonu są w momencie wybuchu II wojny światowej o wiele słabsze, niż w rzeczywistości.”
I w tym momencie skończyłem lekturę, bo coś mi się wydaję, że w dniu wybuchu IIWŚ (tzn. 01.09.1939) wojska lądowe USA były jednymi ze słabszych na świecie, a w porównaniu z nawet Polską armią, były…., jak by to ując…, raczej będzie tutaj pasować…., “że prawie ich nie było”…..
Kilka dywizji piechoty chyba dwie kawalerii, praktycznie brak wojsk pancernych, beznadziejne wyszkolenie i totalne nieprzygotowanie do wojny….
Więc jak mogło być jeszcze gorzej? To nie było chyba w stanie nawet upilnować granicy z Meksykiem…
Ach… i oszołomowy pomysł z opanowaniem USA przez Japonię i Niemcy. OK, niech będzie Dżapsy zniszczyły całą flotę w Pearl Harbour, tylko że…. to była Amerykańska flota na pacyfiku. Hmmm USA ma chyba dwa wybrzeża prawda?
Dalej Dżapsy zajmują wyspy po kolei, wysadzają desant w USA(a niech im sie uda!) ale co dalej? USA duży kraj, a do Japonii daleka droga, skąd zaopatrzenie i skąd ludzie na opanowanie tak ogromnego obszaru jak tereny USA, przy zaangażowaniu się jeszcze w wojen z Chinolami(nie, oni w cale nie zamierzali się poddać) i to jeszcze przy takim przemyśle jaki posiadała Japonia. A szkopy? Ta sama sytuacja, aczkolwiek Ci mogli dostać wsparcie z Ameryki południowej, jednak zupełny brak floty desantowej, przekreśla, a przynajmniej odwleka plany inwazji, na tyle aby USA zmobilizowało i zjednoczyło swoje siły. Ludzie już tacy, że w obliczu wspólnego zagrożenia lubią jednoczyć swoje siły.
ZSRR poddać również sie nie zamierzało Kilka porażek więcej, jednak przemysł na kaukazie zaczynał się powoli rozkręcać. Ruskie miały o wiele większe zasoby niż szkopy. Wojna bez USA w Europie była by dłuższa i krwawsza, ale wątpię żeby przegrana. Sam Żukow, że pomoc z USA była potrzebna i pomocna, ale mimo wszystko dało się bez niej przeżyć, chociaż trzeba było by pomyśleć też o produkcji tego co ściągano z pomocy.
Wizja fajna, bezsensowna, ale ciekawa. NIestety leży już w samych założeniach, jednak warto się zapoznać z nia bliżej i troszkę się posmiać.
Mossin, bo Amerykanie są mądrzy i zamiast wydawać kupę kasy na wojsko i wojny porobili strefy wpływów, gdzie największym dylematem było przekupienie kolejnego dyktatora, a po obu stronach oceany.
Zamiast tego zajęli się rozwojem gospodarczym i technologicznym, a Europa panująca nad światem sama się wyrżnęła…
Zgadzam się z mossin w pełni. Niezależnie kto rządziłby USA przed IIWS, i jak słaba by była Ameryka w jej przededniu, nic nie zmieniłoby się w ostatecznym wyniku ostatniej wielkiej walki o wpływy na świecie. Wojna ta była wojną potencjałów i geografii. Niemcy chcieli ją wygrać posunięciami taktycznymi i metodami konwencjonalnymi. Położenie NIemiec od początku skazuje ich na klęskę w każdej wojnie potencjałowej – są w zasięgu kamienia ze wszystkich stron!!! Niestety dla NIemców i ich mniemaniu o Hitlerze – nie był on genialnym strategiem i wybitnym politykiem. Był mitomanem, nie umiejącym myśleć perspektywicznie i strategicznie, interesami swego kraju (choć pozornie tak). No i tyle w temacie. Niezależnie od tego jak dobrze Niemcy przygotowaliby się do wojny, jak źle przygotowaliby się inni – zmagania potencjałów nie pozwoliłyby na wyście NIemcom “na prostą”
ten kto to pisał nie zna kompletnie realiów 2 wojny. japońce nie potrafili walczyc i taka jest prawda, amerykanie poradzili sobie WALCZĄC! na 2 FRONTY!! może i część floty została zniszczona ale i tak amerykanie “odbili” wyspy z rąk zółtków i ostatecznie zmusili japońców do kapitulacji.. Włosi – nie umieli sobie poradzić nawet z zacofanymi Etiopczykami przed wojną i Albańczykami a mieliby rządzić razem z hitlerem w europie ?! HA!! może gdyby hitler nie szedł w głąb rosji.. gdyby zawarł pakt ze stalinem i walczyłby tylko w Afryce i z UK to cos by z tego było, a tak.. walka na wszystkie fronty nie opłaciła się niemcy z góry skazani byli na porażkę występując z chęcią zdobycia “całego świata”
Maturzysta dobrze gada po za ty fragmentem z amrykańcami. Jankesi poddali by się po zniszczeniu paru większych miast bo oni odważni to są ale w hollywoodzkich produkcjach a w życiu to woleli by sobie dalej mieszkać w swoich tekturowych domkach pod inna władza zwłaszcza że wtedy była to zbieranina europejczyków emigrantów a nie amerykanów
ty tez ssij
maturzysto doucz się jeszcze. Gdyby Hitler nie zaatakował Stalina, to Stalin zaatakowałby Hitlera. Obaj knuli przeciwko sobie.
Boże moj. Po co są wojny? Kto ich pragnie? Swiatem powinny rzadzić kobiety
dick=kutas ;d
Proponuje oglądnąć na Ytube “Wake up call” lub “zeitgeist addendum”
Książka świetna, artykuł jak artykuł dla znających książkę nic rewelacyjnego, ale komentarze “znawców” to już istna komedia: a już mossin jest przezabawny w swych ekspertyzach, jeśli uważa za słabą armię posiadającą najsilniejszą marynarkę wojenną na świecie, jeśli taki z niego ekspert niech pomyśli dlaczego struktura armii USA była taka a nie inna. I niech zastanowi się co by było gdyby USA nie było stać na marynarkę i lotnictwo?
Niemcy byli naprawdę blisko pokonania ZSRR, co już zakrawa na cud, ale fakt jest faktem, Rosjanie mimo miażdżącej przewagi w chwili wybuchu wojny nie daliby rady bez pomocy USA. Trzeba brać pod uwagę czas w jakim była ona największa, a więc moment gdy losy wojny na wschodzie wisiały na włosku. Inny wynik wojny przy słabych USA (brak pomocy dla ZSRR i niemożność związania Japonii) atak Japonii w 1941 na ZSRR, i Moskwa zdobyta przed 1942 rokiem, wiosna 42 nowa ofensywa osi z lepszych pozycji na zachodzie, walki na Syberii, brak pomocy USA ZSRR pada i wtedy sytuacja Stanów jest krytyczna, potencjał Niemców i Japonii oparty o praktycznie niewyczerpalne zasoby Rosji.
“Franklin Delano Roosevelt nie żyje, nie ma kto więc wprowadzać “Nowego Ładu” i kryzys przeżera Amerykę do kości”
Co za kompletna bzdura. New Deal sprawił przecież, że wielki kryzys znacznie się przedłużył i zubożył USA.
cd.
z tekstu wynika, że dzięki New Deal alianci wygrali wojnę. Większych bredni w życiu nie słyszałem. W jaki sposób wydawanie pieniędzy przez rząd wzbogacic mogło amerykę?
Nawet zwolennicy interwencjonizmu państwowego twierdzą, że New Deal nie polepszył sytuacji a zwolennicy wolnego rynku, że :cyt. Wikipedia “zapaść została zarówno spowodowana, jak i pogłębiona przez interwencję rządową. Polityka Nowego Ładu sprawiła, iż naturalne przywrócenie gospodarki do stanu sprzed Wielkiego Kryzysu trwało znacznie dłużej.”
Jeśli na takich założeniach oparta jest ta wizja alternatywna to z góry jest zupełnie nieprawdopodobna.
gdyby Polska przystapila do wojny po stronie Niemiec, to Niemcy by wygrali z ZSRR, inaczej predzej czy pozniej by przegrali
Jarzabek a dla mnie z kolei, Twoj komentarz to komedia. Twierdzisz, ze w chwili wybuchu wojny (01.09.1939 – co PODKRESLIL mossin) USA dysponowalo taka wielka sila? Smieszne. O jakim lotnictwie mowimy na przelomie lat 1941/42? Tu przy okazji slowo do “maturzysty” – polecam troche wiecej ksiazek. Wracajac do Ciebie – Jarzabku. Czy uszlo Twej uwadze, ze na poczatku wojny o Pacyfik, USA dostawalo straszne baty na morzu i w powietrzu? I gdyby nie to, ze przeciwko Japonczykom, walczyly POLACZONE floty powietrzne USA, Kanady, Australii, Nowej Zelandii i Holandii, to Japonia calkowicie panowalaby w powietrzu? Gdyby USA bylo w tym rejonie samo, to lotnictwa pozbyliby sie w bardzo szybkim tempie. Wystarczy porownac jakich strat doznawaly sily polaczonego lotnictwa, w stosunku do sil japonskich. Jesli, chodzi zas o kampanie na Pacyfiku, to Amerykanie w pewnej chwili otrzymali spora pule wojennego szczescia. Gdyby nie bledne decyzje i opieszalosc admirala Nagumo, to byc moze Japonczycy nie straciliby Akagi, Kagi, Soryu i Hiryu w ciagu jednego wlasciwie dnia. Zatopienie Yorktowna, nie bylo zadnym sukcesem przy stracie tych czterech lotniskowcow. Amerykanie mieli szczescie, bo gdzie w japonski trybik dostal sie piasek, i nie zadzialal on jak wczesniej. Ot co.
@Baśka:
Najwięcej wojen było wtedy, kiedy na tronach zasiadały kobiety. :-) Więc może jednak nie powinny rządzić.
A może tak wizja pana Pilipiuka z opowiadania “Samolot Ribbentropa”?
moze nie na temat ale Polacy i tak byli pierwsi i jedyni co zajeli Moskwe:))) nie na długo ale ii tak była nasza:))
do anx: proszę opisać wizję pana pilipiuka – jeśli będzie ciekawie, to opublikujemy:)
Znaczna część komentatorów niestety nie doczytała trochę literatury. Ulisses, połączone siły to fikcja – właściwie nie działały, a już zwłaszcza lotnictwo. Brytyjczycy trochę się angażowali ale głównie na pograniczu Indii i Birmy. Znaczna część wojsk australijskich przepadła w Singapurze, reszta była w Afryce. Samego Darwin a Australii musieli bronić Amerykanie. Japończycy nie byli przygotowani do długotrwałej wojny, liczyli na powtórkę 1905 r. gdy Rosja szybko poprosiła o zawieszenie broni. Nawet gdyby wygrali pod Midway, to nie mieli sił do desantu na wybrzeżu amerykańskim. Wbrew pozorom japońskie siły lądowe angażowane na Pacyfiku i w rej. Indonezjii były niewielkie – ledwie kilkanaście dywizji, ze słabym, sprzętem pancernym (i przestarzałą doktryną jego użycia). Ich desant na wybrzeżu amerykańskim był utopią, wbrew panice sianej w USA. Z kolei zapomina się że Rosjanie w 1941 r. zatrzymali Hitlera pod Moskwą bez żadnej pomocy ze strony szojuszników. Ta pomoc zaczęła docierać szerzej dopiero po Stalingradzie. Szczególne znaczenie miała w lotnictwie (zwłaszcza myśliwskim) i w transporcie (ciężarówki). Trzeba także pamiętać, że znaczenie lotnictwa na froncie wschodnim było mniejsze, ze względu na obszar działań. Rosjanie najważniejsze bitwy (Moskwa, Stalingrad) wygrali bez panowania w powietrzu. Nie była natomiast potrzebna w broni pancernej – rosyjskie czołgi były lepsze i było ich dosyć. Z sytuacji, że aliancka pomoc nie jest niezbędna, wszyscy zdawali sobie sprawę, dlatego Stalin mógł w Teheranie rządać niemal wszystkiego. Jestem zdania że New Deal pomógł wygrać wojnę, gdyż przygotował gospodarkę amerykańską do koncentracji na wskazanym przez rząd kierunku. Militaryzację gospodarki można prowadzić bowiem tylko w oparciu o gospodarkę planową, ale nie w prymitywnym rosyjskim stylu ale kapitalistycznym na wzór Niemiec i USA. To jest co prawda droższe, ale w czasie wojny pieniądze zawsze się znajdują (najwyżej są droższe). Jak ruszyła amerykańska machina przemysłowa było już po ptakach. Budowano tyle statków, że już w 1943 r u-botty nie nadążały ich zatapiać. W 1945 r. amerykańskie lotnictwo (łącznie z morskim) liczyło ponad 100 tys. samolotów. Do tego było ich jeszcze stać (finansowo i organizacyjnie) na program Manhattan bombę atomową, W pełni zgadzam się z twierdzeniem, że Niemcy i Japonia nie miały zasobów materialnych i demograficznych żeby wygrać długotrwałą wojnę. Wehrmacht nigdy nie przekroczył 11(w armii polowej znacznie mniej) mln ludzi, to za mało żeby podbić świat, zwłaszcza, że duże siły musiały zostać na zapleczu aby pilnować podbite terytoria i miliony cudzoziemskich robotników w Rzeszy. Niemcy wygrywali do czasu, gdy walczyli z izolowanym przeciwnikiem, stosując do tego bardzo ryzykowną strategię. Blitzkrieg sprawdzał się w Europie Zachodniej, gdzie były drogi i infrastruktura, ale na Wschodzie już nie, zwłaszcza, gdy brakowało paliwa, dowożonego z odległości 2 tys. km. Podobnie było z Japończykami, póki Amerykanie nie otrząsnęli się z zakoczenia jakoś im szło.
Japonia nie mogła wygrać długiej wojny ze stanami, dlatego planowała że zniszczą flote pacyfiku w ciągu 6 miesięcy a potem podpiszą rozejm na swoich warunkach. Z resztą nie miała wyboru i musiała rozpocząć wojne z amerykanami z powodu braku ropy, a najwięcej ropy wtedy wydobywano wtedy w indonezji a nie mogła jej zająć z ominięciem amerykańskich filipin. Amerykanie przed wojną prowadzili wobec japonii wrogom politykę gospodarczą, gdyby japonia ich nie zaqatakowała miała by ropy na pół roku. Amerykanie prawdo0podobnie wiedzieli o planowanym ataku na nich, ale nie zareagowali poniewarz chcieli się włączyć do tej wojny. Najleprze jest to z czym się zgadzją wrzyscy historycywojskowości że gdyby amerykanie ogłośili alarm i wysłali swoją flote na pełne może przeciwko japończykom to ponieśli by o wiele więkrze straty tak więc paradoksalnie amerykańska flota była bezpieczniejsza siedząc w pearl harbor i nic nie robiąc. co do ciebie ulisses tojakie baty amerykanie dostawali że stracili filipiny i oberwali w pearl harbor. Pearl harbor było kłęską taktyczną bo ze strategicznego punktu widzenia to była porażka japonii, nie osiągneła tam zamierzonych celów, nie zniszczyli składów paliwa nie zniszczyli lotniskowców które zostały wycofane kilka dni wcześniej a udało im się jedynie zniszczyć kilka przestarzałych pancerników z czasów I wojny światowej takich jak “arizona” troche niszczycieli i samolotów. Wszystkie ważniejsze bitwy wygrywali amerykanie. Jeśli chodzi o niemców to oni zdecydowanie mogli tą wojne wygrać w zasadzie przegrali ją w trzech ważnych bitwach: Bitwa o Anglię, Stalingrad i kursk. Bitwe o anglię przegrali przez zupełny przypadek, kilka brytyjskich bombowców zabłądziło i zbombardowało berlin. Hitler tak się wściekł żę rozkazał zamiast lotnisk atakować brytyjskie miasta co pozwoliło złapać oddech przez raf. Jeśli chodzi o front wschodni to najlepiej określił to Norman Davis “Niemcy przegrali wygranom wojne, wystarczyło im tylko dobić rosjan”.Rosjanie w 1941 mieli przewage nie tylko ilościową ale i technologiczną a mimo to sobie nie radzili. w 1941 niemcy nie mieli żadnej pantery ani tygrysa a posiadane wtedy przez nich czolgi były dużo słabsze od T34. Mimo to nie poradzili by sobie z miemcami bez amerykańskiej pomocy nawet konserwy dostawali od nich. Gdy jakiś czerwono armista pytał co to znaczy USA na konserwie to wyjaśniano im że to skrót od słow Ubij Sukinsyna Adolfa. Dużym błędem Hitlera było zawczesne rozpoczęcie wojny z USA. Gdyby Hitler pokonal ZSRR i Wielkom Brytanie i dopiero wtedy zaatakował Stany to pewnie by ich nie zajoł bo mimo wszystko amerykanie mieli leprzą flote i lotnictwo. Pewnie doszło by miedzy nimi do zawieszenia broni a potem do zimnej wojny którą by niemcy wygrali bo mając podbitą europe, afryke i więkrzą część azji wykończyli by amerykanów ekonomicznie. Tak więc podsumowywując zdecydowanie Niemcy mogli wygrać tą wojne ale japonia nie mogła.
Mogli by niemcy wygrać wojnę jak by skonstruowali bombę atomową kilka na moskwę i stalingrad lenigrad i po ruskich jedynie to
wojne os wygralaby szybciej jakby nie dala rozszyfrowac enigmy i szyfru japonskiego, a sama rozszyfrowalaby aliantow
najtansze rozwiazanie a jednak najbardziej skuteczne. wiedzieliby jak uchroonic swoj program atomowy, wiedizeliby gdzie uderzac na konwoje, wiedzieliby gdzie sa slabe punkty na froncie
ciekaw jestem jakby wojna wygladala gdyby w 1939 swiat byl tak skomputeryzowany jak teraz ;-). pewnie wiekszosc walk toczylaby sie w swiecie wirtualnym i polegala na niszczeniu systemow przeciwnika. pewnie mniej ludzi by zginelo.
moze niech wiec wszyscy dowodcy przeniosa swoje spory na plaszczyzne wirtualna i tocza wirtualne bitwy w total war czy coc zamiast wybijac ludnosc cywilna.
Moim zdaniem, i nie tylko, jeśli chodzi o wojnę między Niemczykami a Rosją to zdecydowanie mogli wygrać Niemcy – pod warunkiem że Japońce otworzyli by drugi front z Ruskami, wtedy nie mogli by oni bronić się w europie. I jeszcze druga sprawa, gdyby niemcy złapali drugi oddech w wojnie, to sprzątnęli by wszystkich technologicznie – bomba atomowa (było blisko), komputer, silniki odrzutowe, ba silniki grawitacyjne (popularne UFO to również niemiecka koncepcja) i czarna magia okultyzm (niektórzy mogą się śmiać ale prowadzili rozmaite doświadczenia na pograniczu nauki). Byli o krok przed resztą świata. Na sam koniec – cieszmy się że nie szprechamy po niemiecku…