Luxtorpeda. Nie, to nie przyszłość polskich kolei. To przeszłość
Z okazji nagłego i podstępnego ataku śniegu na polską kolej, co teoretycznie powinno zdarzać się co rok, nazywać się zima i nie stanowić dla nikogo w tym kraju specjalnego wyzwania , dedykujemy sparaliżowanemu PKP we wszystkich jego emanacjach niniejszy wpis.
Na załączonym filmie zobaczycie Państwo Luxtorpedę. Był to międzywojenny luksusowy wagon spalinowy, który osiągał prędkość około 115 km/h. Obsługiwał trasy między Warszawą i Łodzią, Krakowem i Warszawą a przed wybuchem wojny uruchomiono połączenie między Warszawą a Poznaniem.
Zadedykowawszy, przypomnijmy niby mimochodem, że przed II wojną światową pociąg z Warszawy do Radomia jeździł o pół godziny szybciej, niż obecnie, a z Krakowa do Zakopanego – o ponad 40 minut. Przedwojenny czas przejazdu z Warszawy do Łodzi Polskie Koleje Państwowe po długim i męczącym wyścigu z przeciwnościami losu i ogólnie życiem, które jest ciężkie, osiągnęły kilka lat temu.
Uff.












Bardzo ciekawy film. Znam reacje osób, które podróżowały Luxtorpedą przed 39 r..Obsługiwała ona tekże linie Kraków-Zakopane i Kraków-Krynica. Szczególnie dobrze sprawdzała się na krętych trasach górskich, a zwłaszcza do Zakopanego, gdzie klasyczny pociąg trzykrotnie musiał przepinać lokomotywę z poczatku składu na koniec (Płaszów, Sucha Beskidzka, Chabówka). Luxtorpeda posiadała na swych koncach kabiny maszynisty. Czas przejazdu był w ten sposób dodatkowo skrócony o ok. 1 godz.
Nie można jeździć „o pól godziny szybciej” tylko o pół godziny krócej. Co za matoł to pisał?
Do 1943 roku mieszkałem w Jezupolu k/Stanisławowa -
pamiętam, że przez Jezupol codziennie przejeżdżała taka
Luxtorpeda, nie pamiętam tylko skąd – dokąd kursowała.
Czasem ojciec zabierał mnie na spacer specjalnie, żebym sobie popatrzył (miałem wtedy 4-5 lat). To robiło
wrażenie!
15 maja 1936r. z Berlina, z Dworca Śląskiego (to dzisiejszy Ostbahnhof) wyjechał pierwszy super szybki pociąg do Bytomia. Nazwano go „Fliegender Schlesier” czyli „Latający Ślązak”. Z racji oszałamiającej prędkości jaką osiągał – czyli średnio ok. 130 km na godz., a chwilami nawet 160, powszechnie wołano nań „Latający Pieron”.
„Fliegender Schlesier” startował ze stolicy Niemiec o 20:06. W Bytomiu był o wpół do pierwszej w nocy. Po drodze zbierał i wysadzał podróżnych na dworcach we Wrocławiu, Opolu, Kędzierzynie i Gliwicach. O 5:24. ruszał w drogę powrotną , w Berlinie był kilka minut przed dziesiątą. I tak co dzień, aż do wybuchu wojny. Oczywiście wyprodukowany we wrocławskich zakładach Linke-Hoffman „Latający Ślązak” nie przypominał ówczesnych pociągów. Nie przyczepiano doń parowozu, a kształtem przypominał bardziej współczesne autobusy szynowe (niech znawcy kolei wybaczą mi to porównanie, gdzież szynobusom do Latającego Ślązaka) i też napędzany był silnikiem spalinowym.
Zawsze było lepiej, niż w ostatnim 20 -leciu. W latach 70-tych dojeżdżałam do pracy 50minut, a w roku ubiegłym – 1,5 godziny. Na tej samej trasie. W przyszłym chyba mnie nie będzie stać na ten luksus, bo PKP zostaną przejęte przez DB.
autora chyba boli ze na kolei nie pracuje…
Polonista się znalazł – i może bys ludzi nie obrażał matole
ale kolej wtedy była jedna, państwowa, nie okradano jej od środka, były ekskluzywne nie dla pospulstwa, nikt nie niszczył wspólnego dobra. Teraz dlatego jeżdżą jak towarowe bo innej klasy podróżny jeździ.
W Czechach tez mieli takie coś tylko było chyba mniej lux. Nazywało się Słowacka Strzała i stoi przed Muzeum Techniki Tatra w Koprzywnicy.
A w środku same auta z autem Stalina, co mu Pepiki wyklepały, włącznie.
Muzeum robi wrażenie.
http://www.tatramuseum.cz/index.php?r=5&idj=4
Oprócz Lux-Torpedy (wagony SAx) istniały jeszcze wagony SBx. Na taki wagon motorowy natknąłem się w skansenie w Chabówce:
http://www.parowozy.pl/skansen/spalinowe/SBx.shtml
Niestety obecnie prezentuje się dużo gorzej, podobnie jak reszta zbiorów. Zresztą, jak się dowiedziałem z rozmów, dalsze istnienie Skansenu stoi pod znakiem zapytania…
W pod koniec lat 50 i do połowy lat 60 na trasie kolejowej Warszawa – Katowice kursował pociąg który nazywał się Łajka. Jego szybkość wynosiła około 80 – 100 km/h. Rano pociąg ten jechał z Katowic do Warszawy a w godzinach 17- 18 z Warszawy. Miał on pierwszeństwo przejazdu przed wszystkimi pociągami. Poszukiwałem w necie zdjęć tego pociągu lecz do obecnej chwili nie spotkałem . Według przejazdu tego pociągu można było regulować zegarki.
autor nawet nie napisal gdzie wyprodukowano luxtprpede.powstala ona w chrzanowie.jej konstruktor po wojnie zostal dyrektorem fabloku i wymyslal rozwiazania techniczne w pociagach i lokomotywach w wieku krajach swiata i nie tylko komunistycznych.
luxtorpeda co ciekawe kursowali do pracy rowniez notable kopalni siersza na kilkukilometrowym odcinku chrzanow-trzebinia
Szkoda,że w dzisiejszych czasach nie da się tak jak wtedy 30-40 albo nawet….ponad 80 lat temu…
Czego sie czepiacie, nasze koleje PKP nie są spadkobiercą prawnym i historycznym PKP przedwojennego! To tak jak z DB, które nie poczuwa się do określania sie spadkobiercą wcześniejszych kolei niemieckich ale uroczyście obchodzi 175 lecie istnienia :).
1) Czy LuksTorpeda zatrzymywała się na wszystkich kolejnych stacjach?
2) stacji kolejowych było mniej,
3) było mniej pociągów, dzięki czemu nie trzeba było wszystkiego tak synchronizować (nie twierdzę że teraz jest to zoptymalizowane dobrze bo nie jest ale wtedy ten problem nie istniał).
Śmiać mi się chce jak ktoś pisze że kolei nie rozkradano bo to było dobro wspólne :) a zaraz potem że nie dla pospólstwa :D żałosne.
Najbardziej ciekawy szczegół to ten kosiarz na wiadukcie , w tle,ciekawe kto to był i i ile kolej płaciła za wykaszanie trawy przy torach….
PKP zostały zniszczone w ciągu ostatnich 20 lat – wszystkie rządy III RP idiotycznie!!! skupiały się wyłącznie na transporcie drogowym – Niemcy przeznaczają wielokrotnie więcej (w stos. do PKB) pieniędzy z budżetu na DB niż rząd w Warszawie na PKP i nie dzielą jej na tryliardy spółeczek…
Stąd w Polsce kolej od 20 lat się tylko zwija, bo uczciwsza część prawicowych partii uznawała transport zbiorowy za „komunistyczny wymysł”, uczciwsza część Sojuszu tzw. Lewicy miała ją w d*, a nieuczciwe części obu stron sceny politycznej po prostu tylko kradły, co akurat udało im się znakomicie.
Za zniszczenie PKP *wszyscy* ministrowie transportu/infrastruktury z ostatnich 21 lat powinni być postawieni przed Trybunał Stanu.
Anonimie 12 styczeń 15.50, czy musisz operować wyzwiskami? pojadłeś juz wszystkie rozumy?
Z koleją byłem związany od dzieciństwa z tytułu pracy Ojca. Po powrocie z Anglii wylądował w Łodzi na stanowisku wicedyrektora DOKP. Stanowisko równorzędne jakie miał w Katowicach w 1939r.
Ale był takze oficerem w II Korpusie Gen.Andersa wiec go szybko spławili komunisci na poniewierke w której musiał utrzymać rodzinę – mnie 12-latka też.. Opowiadał z dumą o luxtorpedzie.
A zabierał mnie na wycieczki do Justynowa pod Łodzią „towosami”
Nie miałem możliwości poznac pełnego życiorysu Ojca. czas nie sprzyjał opowiadaniom. Ojciec musiał unikac spotkań ze znajomymi, bo zaraz przychodziło UB na „odpytki”
Młoda krewniaczka znalazła niedawno zdjęcie Ojca w NCCyfrowym. To dobrze
jakuszyn wracaj do rosji-musisz wiedziec,ze stacji bylo 2xwiecej i pociagow rowniez-zanim cokolwiek nabazgrzesz zajrzyj do historii kolejnictwa polskiego przed 2 w.s.;a chamstwo rzeczywiscie niszczy tabor bo kary male a wtedy taki koles do ciezkich robot na pare latek by zostal zeslany…
Taka luks – torpeda jeździła też na trasie Czeremcha – Siedlce. Pamiętam, bo kilka razy nią jechałem.
jakoś nie widzę pijanych kibiców jadących z meczu na mecz euro autostradami ale kolejom więcej ochrony i dobre pociągi a wszystko stanie się prostsze nawet do kijowa
Ojciec mojej Mamy Inż. Zdzisław Krudzielski pisał, że Lukstorpedą jeździł z żoną do opery w Wiedniu, po pracy i po spektaklu i powrocie tąże Lukstorpedą starczało czasu na sen. Był Dyrektorem Fabryki Portland cementu w Szczakowej koło Jaworzna