Myślicie, że przedwojenny Lwów umarł?
Dla Polaków sprawa jest prosta: stary Lwów to polska miejska kultura, która zniknęła wraz z II Rzeczpospolitą i Kresami. Ukraińcy jednak widzą rzecz inaczej.

Dość często jeżdżę do Lwowa. Któregoś wieczoru szwendałem się bez specjalnego celu uliczkami Starego Miasta. Na bodajże dawnej ulicy Skarbkowskiej a obecnej Łesi Ukrainki usłyszałem naraz znajome dźwięki. Stanąłem, posłuchałem: knajpiana orkiestra raźno wycinała „Tyko we Lwowie”. Zidentyfikowałem lokal, wszedłem do środka i ze zdziwienia prawie przykucnąłem: faceci w kraciastych kaszkietach, lwowskie baciary jak się patrzy, śpiewali tę piosenkę po ukraińsku.
Czułem się dość dziwnie słysząc “Tylko we Lwowie” w tym jezyku, ale musiałem przyznać, że większych zgrzytów formalnych słychać nie było. Sposób, w jaki faceci w kaszkietach posługiwali się językiem ukraińskim przypominał nieco międzywojenne “bałakanie” Szczepcia i Tońka. I wtedy po raz pierwszy zdałem sobie sprawę z faktu, że Lwów – co prawda – znalazł się poza granicami naszego kraju, ale nie znaczy to, że umarł do końca.
Ukraińcy przejęli miasto, ale nie zamierzali wyrywać z niego jego kultury. Po co mieliby to robić: sami ją przecież współtworzyli. Lwów przedwojenny miał – oczywiście – polski charakter, ale Ukraińcy nie wyłonili się z mgieł dopiero po 1945-tym. Rusini/Ukraińcy również bywali lwowskimi baciarami. I tak samo dobrze, jak Polacy znali wszystkie lwowskie przyśpiewki – o Mańce Pryszcz, o pannie Franciszce i kiszkach, o balu weteranów, gdzie co niedzieli jest zabawy wieli, o dniu deszczowym i ponurym. I tak samo, jak Polacy – których język przecież znali i często nadal znają – słuchali „Wesołej lwowskiej fali” ze Szczepciem i Tońciem.
- Cóż więc takiego dziwnego w tym – myślałem – że gdy Polaków wichry historii pod tytułem ZSRR wyrzuciły kilkaset kilometrów na zachód, na Śląsk, Pomorze i w Lubuskie, Ukraińcy, którzy we Lwowie zostali sami – kontynuowali najnormalniej w świecie lwowską kulturę jak swoją własną?
„Tylko we Lwowie” po ukraińsku: „Tilky u Lwowi”
Gdy przyjeżdżam do Lwowa często zatrzymuję się u pani Marii, Polki wynajmującej pokoje w swoim mieszkaniu na Zamarstynowie. Pani Marii wielokrotnie zdarzyło się ostrzegać mnie właśnie przed „baciarami”. „Joj, pan tam nie chodzi! Tam same baciary, tam niebezpiecznie”.
- A więc baciarzy nadal istnieją! – myślałem. – I choć piękną tą nazwą określa się obecnie dziesioniarzy a nie klasycznych baciarów ze starego mitu, to jednak nić nie została przecięta.
- Lwów – pomyślałem – mimo tego, że Polaków już tu prawie nie ma, że kilkadziesiąt lat sowieckiego młynka do mięsa zrobiło swoje – nadal jest w jakimś stopniu tym samym Lwowem. Nadal śpiewa się tutaj lwowskie pieśni, nadal używa słowa „baciar” w odniesieniu do drobnych cwaniaczkow od krojenia i klepania. Używa się, choć, jak twierdzi Jurij Winnyczuk, znawca lwowskiej kultury, „baciarstwo” było czymś więcej, niż po prostu chuligaństwem: było „stylem życia”.
A zwykłych drobnych przestępców zwano w „klasycznym okresie” Lwowa „kinderami”.
O baciarach po ukraińsku:
- Zamarstynów był „bandyckim” rejonem– wspomina na łamach lwowskiego „Postupu”* pan Jarema Miron, Ukrainiec pamiętający czasy międzywojennego Lwowa. Ale tam, gdzie rządzili baciarzy, było inaczej. Ludzie wspominający baciarski Lwów opowiadają, że baciarzy wyganiali złodziei i “Baciar” – według Jaremy Mirona – był „fajnyj chłop”, który „bridiłsja złodijstwa […]”.
Ten etos baciarski trwał i po wojnie: pani Natalia Maksymiuk, urodzona w 1944 roku, opowiada o powojennych już baciarach: „Baciarka kiedyś była i teraz jest. Ale kiedyś było jakoś inaczej: wariowali, z kogoś się pośmiali, a teraz – żeby tylko szkody narobić” – wspomina na łamach”Postupu”.
Zobacz mapę przedwojennego Lwowa
Wiadomo, ten wizerunek „szlachetnego marginesiarza”, który z własnej woli stawia się poza nawiasem społeczeństwa, bo wybiera wolność od konwenansu jest zapewne, cóż, nieco przesadzony. Jak widzimy, wyidealizowany baciar to legenda nie tylko polska. Tak, drodzy państwo, baciarzy są bohaterami również ukraińskiej tożsamości i świadomości. Nie są tylko nasi. Ukraińcy również uważają ich za swoich i za część swojej przeszłości, z którą się utożsamiają.
We Lwowie pamięta się o baciarach. Ci, którzy interesują się miejską kulturą i historią opowiadają o nich takie same historie, jakie w Warszawie opowiada się o dawnych cwaniakach i fetniakach.
„Najcenniejszy spadek baciarstwa” – czytamy w “Postupie” – „to lwowska gwara i humor”. Ukraińcy jak najbardziej czują się spadkobiercami lwowskiego międzywojnia. Cytując „znanego ukraińskiego lingwistę Jarosława Rudnickiego” gazeta pisze: „Lwowska ulica wytworzyła specyficzny nastrój, humor, który przyciągał, i któremu trudno się było oprzeć. W latach 1920-1930 lwowska gwara szerzyła się nie tylko w samym Lwowie, ale w całej Galicji”. Wiele słów „baciarskiego leksykonu” i dzisiaj – pisze „Postup” – przetrwało w języku lwowian.
Co to za słowa?
„bałak” to w ukraińskim lwowskim „rozmowa”, „bomba” czy „halba” to półlitrowy kufel piwa, „granda” to awantura, „randka” to obecne ukraińskie „pobaczniennia zakochanych”. Zresztą – poczytajcie sami:
Ukraiński “krótki słownik lwowskiej gwary”
A co piszą o lwowskim bałaku sami Ukraińcy? W ukraińskiej wersji „Wikipedii”, która źródłem może jest i kiepskim, ale jednak oddającym w jakimś stopniu narodowe podejście do kwestii, autor hasła pt. „Lwiwska hwara” napisał, że gwara ta to „howir, szczo sformuwawsja u Lwowi i jogo okolicjach, u rezultati zmiszannia ukrainskoj i polskoj mow z wkrapljenniami nimeckoj ta jewrejskoj leksyki”. Ukraiński autor wikipediowego hasła o baciarskim bałaku przyznaje, że był to „dialekt języka polskiego”, jednak mocne było w nim „nasączenie leksyki ukraińskimi słowami i wielki wpływ ukraińskiej fonetyki – „chlib” zamiast „chleb”, „h” zamiast „g” w wielu słowach etc.
W takim więc miejscu, jak Lwów język polski i ukraiński były sobie bliskie, choć – jak wiadomo – ich użytkowników dzieliło dużo i to ostro: choćby rachunek krzywd, religia i stosunek do młodego polskiego państwa.
Ukraińscy lwowianie obchodzą od niedawna „Dzień baciara”. Przypada on 1 maja, to alternatywa konserwatyzującego Lwowa dla święta pracy, często postrzeganego tu jako komunistyczne, “moskalskie” święto. Wydaje się, że jest to część opiewanej przez niektóre galicyjskie kręgi – szczególnie te artystyczno-intelektualne – „specyfiki” Galicji jako regionu Ukrainy. We Lwowie, w Stanisławowie, w Drohobyczu i Stryju dużo – przy kawiarnianych stolikach – dyskutuje się o „europejskiej przeszłości” regionu. Czci się głównie „babcię Austrię” i habsburskie czasy, ale i okres II RP traktowany są z pewną nostalgią, choć nie wolną od niechęci do porządków, które panowały „za Polaków”.
Jeśli jednak chcesz poczuć jaki był stary Lwów – pojedź tam. Oczywiście, że to już dawno nie to samo, ale wbrew temu, co głoszą historyczni apokaliptycy – oprócz murów przetrwało jeszcze nieco jego ducha.
* artykuł pt. „Batiary ukrainśkoho Lwowa, zwyczai” Olgi Charczyszyn








Warto przypominać i kultywować historię, kulturę,zwyczaje dawnego Lwowa wszystkim, którzy są poza miastem jak i tym, którzy w nim mieszkają obecnie. Lwów to obszar i przestrzeń polskiego życia ale też Ukraińców, Żydów i Ormian. Piękny, wielokulturowy tygiel.Ze zrozumieniem odnośmy się do tych, którzy po półwieczu uważają to miasto za swoje spodziewając się ich zrozumienia dla uczuć tych, którzy nie ze swej woli miasto to opuścili.
Ciekawie,a jakie zdanie współcześni Lwowiacy mają o restytucji. I o tym, że wszyscy kamiennicy na starówce mają swojego gospodarza?
Pozdrawiam.Siergiej.Zaporoże.
Artykuł ok, ale galicja a fe, to MAŁOPOLSKA a jak już to były zabór austryjacki.
“Batiary lwowscy, zjawisko nie znane innym :ukraińskim” miastom” Niesamowity komentarz ukraiński na YouTube. To tak samo jakby powiedzieć przepiękne przedwojenne polskie miasto Wrocław. Gratulacje za falszowanie historii. Daleko zajdziecie bracia Ukraińcy!
MOI RODZICE URODZILI SIĘ WE LWOWIE.NA ICH CZEŚĆ JEŻDŻĘ CO ROKU DO ZIMNEJ WODY,TAM PO LATACH ODNALAZŁAM KUZYNA.TERAZ JADĘ 10 RAZ.UWIELBIAM LWÓW I CAŁYMI GODZINAMI PO NIM CHODZĘ.MIŁEGO DNIA TERESA
Ciekawe,jakbysmy zareagowali,gdyby Niemcy zorganizowali takie knajpy w Gdańsku:-)Oczywiście “PRAWDZIWE POLOCZKI” natychmiast zareagowaliby stwierdzeniem,iż to “niemiecka nawała”.Być może podobnie myslą Ukraińcy.
Młody Ukrainski naród… Czy Ukraincy mają swoja kulturę – nie mówię tu o tańcach i śpiewie ale o Architekturze np…? Nie chcę krytykować tego Narodu bo bezsprzecznie po 400 latach ich historii można ich nazwać już teraz narodem ale nasza historia – Państwa z ponad tysiącletnią udokumentowaną przeszłością jest historią prawdziwą – jest kulturą wyjątkową ze względu na położenie i świadomość ludzi. Ukraina nigdy nie będzie idealnym państwem. Zawsze będą się tu ścierać różne interesy wschodu i zachodu. Ale do normalności w tym skorumpowanym na każdym kroku kraju daleko. Śmiem twierdzić, że nigdy nie będą jednolitym narodem.
Żal młodzieży bo mają zdolnych młodych ludzi…
“Tylko we Lwowie” – to już po polsku, i jeśli sprobujemy przysłuchać się do przedwojennych piosenek, to wyraźnie usłyszymy – “Tylko wi Lwowi”, czyli po lwowsku. Poza tym, autor artykułu popełnia rażące błędy podczas przeliterowania ukraińskich słów.
Swego czasu byłem w swoim roddzinnym domu we Lwowie w latach 80-tych,zapytano mnie jak mi się tu podoba-odpowiedziałem,ja jestem w swoim domu,pytam Was jak Wam się tu podoba.Czy znacie taki Lwów,serce płacze.
To się nazywa przenikanie kultur.
Bardzo dobrze że zostało tam coś z naszej. To pięknie że Ukraińcy przejmują coś co tam zostawiliśmy. Czy na innych terenach, u nas, nie zostało nic z kultury niemieckiej, rosyjskiej czy żydowskiej? Powinniśmy być dumni że coś tom po nas pozostało i docenić to dobre co pozostało u nas po innych.
Nie bójmy się innych, nie bójmy się nowego.
Może to idzie kultura.
Państwo ukraińskie JEST TWOREM SZTUCZNYM. Segmentację i atomizację mentalną na część wschodnią i zachodnią tego społeczeństwa widać w kolejnych wyborach.
Rusini= Rusnaki = Łemkowie -dominujący w tym kulturowym tyglu zamieszkiwali wsch. część Karpat. Do dziś zostali w swoich sełach na terenie zach. Ukrainy, Słowacji, z Polski ich wysiedlono na tereny Ziem Zachodnich, pozostały tylko mieszane małżeństwa (Akcja Wisła 1946-7).
W Polsce przedwojennej powstały dwie mutacje kultury miejskiej: warszawska i lwowska. (nie miały i nie mają jej: Kraków, Poznań, Wrocław, Gdańsk… )
O powstaniu tej swoistej osłony społecznej zadecydowało mocne zróżnicowanie religijne, obyczajowe, doświadczenia historyczne mieszkańców tych miast – dlatego tak różnorodne były cechy tych obu lokalnych kultur.
Bałak – to nie kwestia artykulacji, to oryginalne, lokalne słowotwórstwo wsparte wszelkimi uwarunkowaniami leksykalnymi – stąd wiele w nim germanizmów, rusycyzmów, hungaryzmów i języka jidisz.
Artykuł jest moim zdaniem kontrowersyjny, byłem w zeszłym roku we Lwowie i na każdym kroku widać niechęć do wszystkiego co polskie i dość nachalną ukrainizację, co w wielu przypadkach jest komiczne. Najbardziej przeraża prymitywne zmienianie biografii polskich architektów, artystów, którym dorabiane jest ukraińskie pochodzenie. Pisanie takich artykułów jest dowodem na skuteczność ukraińskiej propagandy, aż strach pomyśleć co by się działo gdyby Stalin narysował granice z Krakowem po stronie ukraińskiej :/
Autor nadawalby sie do GW, typowa antypolska publicystyka i przejmowanie punktu widzenia Ukraincow. Haniebne antypolskie nastawienie widac w kazdym artykule tego autora :(
jeśli chodzi o “halbe” to jest to z gwary sląskiej i oznacza pół litra wódki…. Jak wiadomo po niemiecku halb znaczy pół… wątpie żeby we lwowie czerpali z niemieckiego…
Trudno zeby Polacy nie byli przywiązani do miasta ktore przez ponad 700 lat było w granicach panstwa. Lwow to jedyne w takim rodzaju polskie miasto, pisze polskie bo to Polacy stworzyli tam wszystko co mozna podziwiac do dzisiaj.
kiedy pierwszy raz jechalem do Lwowa myślałem to taki drugi Kraków. Kiedy przez dwa tygodnie pod opieką kuzynki lwowianki-przewodnika poznałem cały Lwów za smutkiem stwierdziłem, że Kraków to zaledwie jedna dzielnica Lwowa. Mimo, że uwielbiam Kraków to do Lwowa poczułem taki sam o ile nie większy sentyment. Ostatecznie to miasto, z którego wywodzi się część mojej rodziny, która zapisala się na lwowskich kartach historii.
Pozdrawiam sredecznie lwowskich polaków.
To jakaś bzdura jest! Ukrainy nie ma a i Polski też nie ma, no bo Śląsk też jest (może być ) państwem, i wilkopolska i pomoże i małopolska i……Ukraina była od dawna naszym jadnym województwem, a że w II wijnie świat. nas z tamtoąd wykużyli (wymordowali) no to mamy teraz pomieszanie ruskich z ukraincami no i jeszcze parę innych nacji zostanie. Ukraina musi wrócić do Polski dla jej dobra i wróci jeszcze sami Ukraincy sami do nas przyjdą. I nie ma to być żaden zabór tylko współnota. Zobaczycie będzie dobrze…
Bardzo interesujący komentarz . Istotne że wogóle jest zainteresowanie tą tematyką za co dziekuje autorowi.
Nie wiem jakie przeżycia miał autor ale przyznam iż takie sytuacje się często zdarzają we Lwowie . Ukraińcy starają się za wszelka cenę znależć toższamość własną poprzez polskich przodków . To widać apropo na Łyczakowie przez dewastację poslkich nagrobków przeinaczanie nazwisk itp. Nie wiem na ile w tym wymuszaniu tradycji jest prawdy na ile próby utoższamiania się na siłę. Moja rodzina cała pochodzi ze Stanisławowa , Lwowa i Buczacza. Mieli tam wielu przyjaciół Ukraińców , Niemców szczególnie we Lwowie . Niestety jak wiekszość rodowej ludności miejskiej ( nie tylko Polaków ale i Ukraińców o Niemcach nie wspomnieć) musieli opuścić Lwów , skąd zatem ta tradycja ? Absurdalne jest stwierdzić że Ukraińcy prowadza kontynuację tradycji międzywojennego Lwowa . Po pierwsze zamiszkiwało ich tam stosunkowo niewielu a po drugie bardzo często podzielili los Polaków . Na ich miejsce sprowadzono ludność z wsi z zachodniej Ukrainy i bardziej odległych regionów ZSRR. Do dziś pamiętam srogie słowa babci , która pozostała po wojnie we Lwowie, jak to przyjeżdżający do Lwowa osadnicy w buciorach i kufajach siadali na atłasawych fotelach Opery czy z zadziwieniem komentowali wynalazek pt centralne orzewanie nie wiedząc na czym to polega albo kupowali od niej filiżanki z malowanymi złotymi otokami i tłukli je mysląc że są złote. Taka ludność w dużym stopniu zamieszkała po wojnie we Lwowie . Rdzenną ludność w wiekszości podobnie jak Polaków wysiedlono. Skąd zatem ta tradycja – z prostej przyczyny: jest to znakomity magnez na Polaków . Od 20 lat jeżdżę dwa razy w roku na Ukrainę w maju i 1 listopada i ten proceder ukulturalniania i tradycjonalizowania Lwowa nasila się od czasu wzmożonej coraz intensywniejszej turystyki Polaków .Ukraińcy mogą nie lubić nas ale Polacy to najwieksza i najzamożniejsza grupa turystów a w tej części Ukrainy jest to jeden z nielicznych sposobów na zarabianie na życie. I taka uwaga do autora i szanownych czytających ; jesli naprawdę chcecie zobaczyć kulturę polską i tradycje bliskie spotykanym jeszcze u nas to udajcie się na Podole czy do Żytomierza – tam owszem kwietnie kultura polska choć ma duże trudności administracyjne szczególnie szkolnictwo. Przede wszystkim za Zbruczem ( miedzywojenną granicą ) zobaczyć można prawdziwą polską tradycję – nie sprowadzaną na koniunkturalne życzenia turystów, ale taka która oparta jest jeszcze o tradycje przedrozbiorowe. Polecam Kamieniec Podolski Żytomierz ale i inne ciekawe miejsca zamieszkane z dziada pradziada przez ludność pochodzącą z osadniczej drobnej szlachty przed 4 wiekami
LWOWIAK
Anonim pisze bardzo mądry komentarz. Bardzo dobrze przedstawiona charakterystyka zagadnienia.
plakac si chce- lwowa z dawna wiaro nima i nie bedzi -
Oj ta swołocz ukraińska, swołocz… batjarami, huliganami nazywać Polaków i mordować to oni umieją najlepiej!
Jest to ukraińskie miasto i niech tak zostanie. Te resentymenty nie mają sensu
Lwów i Wilno to miasta duże,piękne z uwagi na architekturę budynków,położenie ,liczne parki ,kościoły,kaplice,bożnice,opery,teatry,kina,kawiarnie,
restauracje.Przed II wojna światową były one waznymi ośrodkami kultury i nauki z uwagi na Uniwersytet im.Jana Kazimierza,Politechnikę i szkoły oraz gimnazja o wysokim poziomie nauczania,a także inne szkoły.Lwów i Wilno tętniły życiem towarzyskim – przede wszystkim.Był to istny raj na Ziemi dla ich mieszkańców.Mój dziadek Stanisław Onyszkiewicz wraz z zoną oraz swoimi dziećmi : synem Tadeuszem ,synem Edwardem i jego żoną Marią oraz ich synem Wojciechem ,a także córką Jadwigą – mieszkał we Lwowie przy ul. Hilarowicza nr.35 [ boczna ul. Łyczakowskiej ] w nowo wybudowanym domu murowanym,jednopietrowym typu willowego o pow. 2.860. metrów kwadratowych ,krytego blacha na murowanym fundamencie [ dane z rodzinnych archiwów].W domu tym było osiem pokoi.Na posesji znajdował się równiez budynek gospodarczy z bryczką i koniem oraz sad i ogród kwiatowy.
W czerwcu 1944 roku moi dziadkowie,rodzice,wuj i ciocia ,a także brat babci Piotr Keller musieli opuścic ukochany Lwów.To zdarzenie oraz cały okres okupacji – najpierw radzieckiej ,a potem niemieckiej odbił się negatywnie na zdrowiu całej rodziny .Piotr Keller zmarł w Krakowie tuz po zakończeniu wojny .Dziadek osiedlił się w Bytomiu ,wuj Tadeusz w Zamościu,ciocia Jadwiga w Bielsku ( mieszkała z mężem w naszym mieszkaniu ),a potem w Tychach,moi rodzice w Bielsku.W Bielsku urodził się mój brat Jacek oraz ja. Brat Wojciech we Lwowie,a siostra Marta w Niegowici.Moi rodzice do końca życia wspominali cudowne dni jakie spędzili we Lwowie przed wojną,zwłaszcza ze byli młodymi ludżmi.[Tata urodził się w 1908 roku ,a mama w 1914].Spacery na Wysokim Zamku ,w Stryjskim Parku oraz batiary lwowskie najbardziej utkwiły im w pamięci.Mama moja pracowała w Ratuszu ,którego strzega dwa Lwy.Była urzędnikiem państwowym. Była zawszevelegancko ubrana. Tato był wysokim,przystojnym mężczyzna.Miał duże powodzenie u kobiet przed wojna i po wojnie również.
Mama sporządziła słowniczek wyrażeń lwowskich ,a tata postarała się o nagrania magnetofonowe i śpiewnik z piosenkami Szczepka i Tońca z ” Lwowskiej fali “,których często słuchał.Tak naprawde ,to moi rodzice myslami zawsze byli we Lwowie,a ciałem w Bielsku.
Postarali się o wykształcenie nas kosztem swojego życia i zainteresowań za co jestem im bardzo wdzięczna.
I tak mój brat Wojciech [ uniwersytet w Lublinie]jest z zawodu lekarzem,siostra Marta psychologim[Uniwersytet w Krakowie],brat Jacek był [zmarł w 2002 r.] leśnikiem [ akademia Rolnicza w Krakowie] a ja jestem prawnikiem [ Uniwersytet w Krakowie].
Gdyby moi rodzice nie musieli opuszczać Lwowa w 1944 roku wszyscy studiowalibyśmy na miejscu i nie musielibysmy jeżdzić na uczelnie i spowrotem oraz tułać się po akademikach.
Poza tym mieszkalibyśmy w spokojnej dzielnicy na Kolonii Profesorskiej we Lwowie w otoczeniu ogrodu pełnego kolorowych kwiatów oraz sadu ze smacznymi owocami.
Po wojnie budynek ,którego właścicielem byli moi Dziadkowie przeznaczono na przedszkole,a potem wysadzono w powietrze.Co na nim się teraz znajduje ?Nie wiem.
Ja w chwili obecnej mieszkam w ośmiopietrowym betonowym bloku mieszkalnym na piatym pietrze .Czuje sie jakbym była w więzieniu.
Lwów był i będzie polski. 123 lata niewoli nie były przeszkodą do odzyskania Ojczyzny, więc i teraz mamy obowiązek pamiętać o Lwowie, Stanislawowie czy Zaleszczykach gdzie pokolenia Polaków budowało tam POLSKĘ. We Lwowie jest grób Marii Konopnickiej, która pisała “Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”
do biedrona: czerpali bardzo dużo z niemieckiego. w końcu przed II RP Lwów był w zaborze austriackim. Np. policjant to po lwowsku “pulicaj” itd
nitrzeba jest wnaszyk ar chiwak nikt niema prawa udostepniać dla potomnyk po nas wypić albe
Państwo Ukraina……to tak ,jak powiedziec…państwo Wielkopolska,państwo Sląskie,Państwo Małopolska,państwo Pomorskie,i tak dalej, i,tak dalej …..
Fakt jest jeden, sami sobie jesteśmy winni,bo mogliśmy mieć jedną niepodzielną Rzeczpospolitą,ale naszym dziadom to się nie podobało ,więc nie ma co narzekać,bo to jakby narzekanie na własnych braci………Więc może kiedyś w przyszłosci ,tak jak w kazdej rodzinie ,nastapi zgoda i znów bedziemy poteżnym panstwem z Lwowem , Grodnem,Wilnem w jednych granicach.Zawsze bedzie szansa stworzyc cos wielkiego ale do tego trzeba dojrzeć emocjonalnie.
Niemcy to zrozumieli w dziewiętnastym wieku i mają teraz jedno niepodzielne potezne panstwo ,silne ekonomicznie,militarnie i liczace sie na arenie miedzynarodowej.A my co,Polska stara sie ,ale i tak wszyscy maja ja w dupie,Ukraina to samo,skorumpowany na granicy bankructwa potezny kolos na glinianych nogach rządzony przez kryminalistów,
Litwa małe państewko gdzie tylko co ś piernie w globalnej ekonomii to cały wysiłek kilkunastu lat pracy idzie na marne w ciagu kilku dni …….
Tylko w jedności siła to stara prawda……..i na to nie jest nigdy za pozno ……
Njjaśniejsza Rzeczypospolita…………..duże ,silne ,ekonomicznie ,politycznie i militarnie państwo……..liczące sie na arenie miedzynarodowej …bezpieczne wewnętrznie………i całkowicie demokratyczne…………
Nieżle to brzmi …ale co jak nie marzenia ,pchały ludzi do wielkich czynów…pzdr Porter
Przeczytałem uważnie wszystkie wypowiedzi i dostrzegłem, iż są one przepełnione tęsknotą za tym, co było, … za młodością. Pragnę, jednak, z czysto pragmatycznego punktu widzenia, zaznaczyć, że może i dobrze Opatrzność zrządziła, iż Lwów nie jest w naszym władaniu, gdzyż, obserwując chociażby Bałkany, z calą stanowczością stwierdzam, że dzięki Bogu udało się nam uniknąc losu wielu Jugosłowian.
Do Rocha !!!
Głupiś jak but, a w twym milczeniu można dostrzec błędy językowe…. WIĘC NIE KOMPROMITUJ SIĘ TAKIMI WYPOWIEDZIAMI CYMBALE!!!!
Drobnych cwaniaczków i złodziejaszków spotkasz pod każdą szerokością geograficzną, jak ich zwą to nieistotne. Co to ma wspólnego z przedwojennym Lwowem ?
Do Marka. Czy ty, Marku, nie umiesz uszanować innych, czy musisz im ubliżać. Spójrz na swoj takst. Jest przepełniony prostactwem i chamstwem. Ale wybaczam , gdyż widocznie inaczej nie potrafisz.
Istoryku no niestety oni też mają tysiąc lat tradycji -Ukraina słusznie przyznaje się do Rusi Kijowskiej to że ich przeczesali nieco Mongołowie w XIII w. to nie znaczy że ta cała prawosławna ludność to jacyś imigranci prawda???
Tak byli rządzeni przez wieki przez Tatarów, Litwinów, Polaków i Moskali ale to prawdziwi Rusini z prawosławnej Rusi Kijowskiej co też ma już dziś 1000 lat ….a najlepiej świadczy o tym kim są to że nie zapomnieli o swoim języku, religii i po wiekach mają znów swoje państwo….
Szkoda że polscy władcy i magnaci nie potrafili lepiej uszanować ortodoksyjnego prawosławia i stworzyć Ukraińcom równych warunków w Rzeczypospolitej…. inaczej by się potoczyła historia dla nas wszystkich pod względem Rosji…
ten marko niech nauczy sie polskiego i nie wyzywa innych-facet nie czujesz tematu-pytam tez tuskowych i kaczynskich dlaczego niemcom mamy oddawac a ukraincy dewastuja maja kamienice we Lwowie;zydom oni oddaja a Polakom takiego wala…skandal bo pomaranczowa dupe juszczenki calowali nasi POlitycy a on dzis wyswieca bandere-bandyte!
Bardzo ciekawe komentarze, więc Panowie, chociaż raz niech będzie nie typowo i nie kontynuujcie swojego wątku “osobistego”.
A jakie tradycje ma Ukraina? Proszę o przykłady. Państwo o takiej nazwie zostało wymyślone w XIX wieku, w dużej mierze przy inspiracji jednego z zaborców Polski. Proponuję podróż do Lwowa, to miasto jest przesiąknięte Polskością, każda kamienica to kawałek naszej historii. Próby udowodnienia, że jest to miasto ukraińskie zawsze będą kończyć się śmiesznością, no chyba, że przyjmiemy np. że Sobieski urodzony w Olesku, którego kamienica jest przy rynku był Ukraińcem ;)
Dwa lata temu miałem pomysł, żeby jechać w wakacje na trzy miesiące do Lwowa, tak bardzo chcę poznać to miasto. Ostatecznie się nie wybrałem, perspektywa znalezienia pracy sezonowej na miejscu wydała mi się mało realna. Dwa dni temu w akademiku czytaliśmy ze znajomymi słownik gwary lwowskiej a wczoraj szukałem w księgarni albumu o Lwowie. A teraz ten artykuł….Nikt z mojej rodziny stamtąd nie pochodzi. Mam 26 lat. To informacja dla tych Państwa, którzy urodzili się we Lwowie, że młode pokolenie pamięta. Czytałem na ten temat m.in. Kurta I. Lewina “Przeżyłem .Saga św. Jura”.
Kuba – polecam jeszcze “Lwowskie gawędy” Kazimierza Schleyena
rafikzbki ma racje …, dzisiaj widzimy jak litwini, bialorusini i ukraincy nas nienawidza , unia polsko- litewska nie sprawdzila sie i dlatego uwazam decyzje stalina z 1945 roku za perfidna ale tez genialna , raz na zawsze rozwiazal problemy ciagnace sie od wiekow na wschodnich terenach polski.Dopiero mielibysmy drugie kosowo…Wroclaw to piekne polskie miasto i to wlasnie lwowiacy maja w tym duzy udzial…cieszmy sie tym co mamy , badzmy realistami, rus czerwona to byla rus …a nie polska
Mam pytanie chodz troszke nie na temat: czy ktos juz otrzymal odszkodowanie za mienie pozostawione w Lwowie? Moj dziadek wybudowal dom tam przy ulicy Koszarowej. Czy warto skaldac papiery i domagac sie odszkodowania?Mam wszystkie papiery potrzebne tylko niewiem czy warto? pozdrawiam
Chyba nikt z was nie oglądał filmiku zamieszczonego na ukraińskim YouTube, albo nikt z was nie rozumie ukraińskiego. Tezy autora są załgane, bo Ukraińny nie przejmują tradycji “polskiego” przedwojennego Lowa, a można się dowiedzieć z komentarza ukr. lektoa te tradycje były ich i tylko ich. A Lwów jest jedynym miastem “Ukrainy” (bo można stwierdzić na podstawie lektora, że państwo Ukraina istniało przed wojną, a w jego granicach było miasto Lwów). A to wszystko wpisuje się w jak któryś z przedmówców podkreślił w nahalną i prymitywną ukrainizację wszystkiego co polskie. Kiedyś będąc we Lwowie słyszałem w radiu o “pięknym budynku Potockich – dawnej magnackiej – UWAGA- ukraińskiej rodziny”.
jak Lwów jest poski to Wrocław niemiecki
Dlaczego my polacy na siłę chcemy żeby ukraińcy uznali
że Lwów jest nasz a obużamy się jak niemcy wspominają o ich Szczecinie czy Wrocławiu.
Toz to mentalność Kalego
dużo tutaj pierdół widać że pisała to ukraika
W takim więc miejscu, jak Lwów język polski i ukraiński były sobie bliskie, choć – jak wiadomo – ich użytkowników dzieliło dużo i to ostro: choćby rachunek krzywd, religia i stosunek do młodego polskiego państwa.
do jakiegó młodego państwa?
duma to ,że lwów był wielokulturowy , niestety ta wielokulturowośc zniszczyła miasto ostatecznie
Paw69 :”123 lata niewoli nie były przeszkodą do odzyskania Ojczyzny” === Kochaniutki wtedy nie było rozmycia religii katolickiej jak to zrobiono po 1944, jako eksperyment marksistowski do przeforsowania zmian soboru Watykanskiego 2. Religia w PRL i w PRL-bis-komercial to tylko folklor – ludzie stracili definicje dogmatu – im pozostaje tylko sentyment – a to jest puste w wynikach. Dowody – studenci ekonomii np, na KULu- nie znaja doktryny socjalnej Kosciola ), a prawdziwi katoliccy kaplani jak wujek , zostali przez “bohaterow ORMO” wrzuceni do lasowanego wapna za odmowe zdjecia krzyza ( obecnie niektorym biskupom jest latwo o to tez )
jak słysze że jak Lwów jest poski to Wrocław niemiecki
to mi sie chce smiac z tego co tak napisał,
Lwów został nam ODEBRANY a Wrocław DANY BEZ NASZEJ WOLI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ludzie to proste jak budowa cepa
Ci którzy negują polskie prawa do Szczecina,Wrocławia czy Gdańska prosze wiedzieć,że nawet nazwa Berlin jest słowiańska,a na brzegu Arkony kiedyś stał posąg króla pogańskiego Światowida.Zabory,fałsz niemiecki i UB-cki robią swoje.Na Odrze stoją dalej słupy Chrobrego.A co do Lwowa,to cóż tam jest ukraińskiego.Oni sami nawet mówią,że budowali go Austriaki.Światli Ukraińcy to wiedzą(np pan w muzeum w dawnym kościele Jezuitów),
większość zaś żyją z dnia na dzień,tak jak im mafia pozwala.A Polska to idea,jak żyć,trwała i wieczna.
„Tilky u Lwowi” to jakies nieporozumienie
dzień baciara jest dlatego ponieważ ukraińcy muszą szukać tradycji …tylko jest to niestety bawienie sie czyims kosztem, no cóż jaki kraj taka tradycja
Moja mama też pochodzi ze Lwowa. Jak myślę o tym mieś-
cie to zawsze mam łzy w oczach. Byłam we Lwowie, ale
przeważał tam żywioł ukraiński i nie można było się poro-
zumieć po polsku w przeciwieństwie do Wilna. Żal mi Lwowa. Często je widzę na zdjęciach mojego dziadka Adama Lenkiewicza zresztą świetnego fotografika zamordowanego przez bolszewików, gdzieś na Ukrainie.
Niedawno na targu w Rabce spotkałam lwowiankę z Lewandówki i popłakałam się, jak z nią rozmawiałam w czystej polszczyźnie. Urodziła się przed wojną. Ja rozpoznałam jej akcent wschodni. Ona musiała przyjeżdżać do Polski i zarabiać choć była już w podeszłym wieku. Bardzo mi jej żal i żal polskiego Lwowa.
A ja jako harcerz z centralnej co z miasta Łodzi pochodzi śpiewałem ,,A my Wilno zdobędziemy Lwów odbijemy odpoczniemy w Leningradzie w kołchozowym sadzie…A gdy nastanie nowe pokolenie młodzierz na zele stanie mając na celu polski zmartwychwstanie sprawi moskalą lanie…
Niech wszystko zostanie jak jest.Juz nic sie nie zmieni:-)
tekst niestety zalatuje ignoranctwem. Rusinów miesza z Ukraincami (Rusini sa na wschodzie “Ukrainy”, typowi “ukraincy” na bardziej na zachodzie, oczywiście nie tak bardzo znowu bo dalej to już tylko Rosjanie)
Przykładów można mnożyc, ale po co. lepiej nie czytać
To że pewnego dnia Lwów wróci do Macierzy jest pewne jedyne pytanie to kiedy …
Przeczytałem Wasze wypowiedzi i tak sobie myślę,że w tym roku pojadę do Lwowa,zobaczyć,przypomnieć,bo tam już byłem jakieś 20 lat temu.Pamiętam polskie napisy na budynkach,włazach kanałowych, wwielu miejscach,widać tam naszą polskę…pojadę już postanowilem,a prawdę mówiąc mam niedaleko…..
Jeżeli macie dobrą metę,proszę o pomoc
Byłem dwa lata we Wrocławiu (pierwszy raz w życiu). Chodząc po tym mieście zastanawiałem się, czy czasem nie przyjechałem do Lwowa! Pamiątki, kapele i atmosfera Lwowska! Dlatego uważam, że przedwojenny Lwów istnieje …we Wrocławiu!
wykupujcie nieruchomości we Lwowie !!!!
Apeluje do Polaków – wykupujcie nieruchomoście we Lwowie oraz na byłych polskich terytoriach !!!
drodzy internauci nie ma sensu klucic sie o to czy Lwow ma wracac do polski czy tez nie. Jest ukrainski i tak musi zostac nie mamy na to wplywu. Tesknota jest ogromna dla rodowitych lwowian wiem to. Zal wielki tylko jak sie widzi na cmentarzu Lyczakowskim groby slawnych polakow naszej szlachty jak niszczeja, jak ktos z premedytacja rozbija piastowskie orly na nagrobkach zniszczone swiatynie, cerkwie, buznice ktore za komuny sluzyly jako magazyny na meble,make,cukier anawet materialy budowlane. KIedy wujek oprowadzal mnie i pokazywal zniszczenia mial lzy w oczach a to rodowity batiar mimo ze z wyksztalcenia lekarz.
Jeśli mnie historia nie myli to tą część Ukrainy uważaną za Polską kiedyś przed wiekami zagarnęli Polscy wojowie.I o co w tym wszystkim chodzi?Ktoś kiedyś zagarniał innym ziemie i wyżynał ich w pień a później głosił,że to było jego.Zaimijmy się teraźniejszością a nie grzebmy się ciągle w historii.Świat należy do nas wszystkich,tylko trzeba mądrze go dzielić między siebie i innych aby nie być dla siebie wrogami.
Dla chętnych do odwiedzenia Lwowa-a każdy Polak ma taki obowiązek,bo Lwów to serce i duch polskiej kultury-
proszę napisać na au.kozak@wp.pl a podam informace.
Można jechać autobusem z Warszawy,Lublina,albo własnym samochodem bez obaw.
a ja powiem tak… Ukraińcy nie mają własnej kultury ,więc muszą ją jakoś stworzyć, skopiowali tak jak zawsze naszą i wydaje im się że jest ich własna….
Kochany Polski Lwów – Semper Fidelis!
Moja mama też się urodziła we Lwowie 1930 i nawet byłam w tym cudowym mieście …Mój dziadek Jarosław a mojej mamy tata wrócił z tułaczki wojennej i bardzo chciał się spotkać ze swoją córką też Jarosławą i wnukami i przysłał zaproszenie może to były lata 1967 nie pamiętam właśnie zdałam :( ? to piątej klasy podstawowej. Dziadek umarł i chyba nikogo nie mamy nie kiedy myślę może odezwą się dziadka rodzina i babci fajnie … by było się spotkać spytać i się spytać co u Was słychać. To są tylko marzenia … ale marzenia się spełniają..
a jeszcze dodam Lwów żyje i bedzie żył tam moja mama zostawiła swoich bliskich rodzine i często wspomina swój rodziny dom a Ja razem z mamą … pamiętam jak dziadek zdążył mi powiedzieć … tylko nie wychodż za bramę bo będe miał kłopoty ciebie wyciągnąć z aresztu … szedł patrol wojskowy z karabinami na ramieniu.
Moja babcia byla repatryjantką,uciekała z Lwowa.Za dziecka u niej w domu dorastajac,sluchalem gwary lwowskiej,piosenek lwowskich,o batiarach i Matusiaków w radio.Pozniej jako dorosły człowiek mialem okazje pojechac do Lwowa i urzeklo mnie miasto,pomimo zniszczen,biedy panujacej klimatem jest niezastapione.Czuc ducha polskiego,w kazdej niemal uliczce rynku no i wyobrazalem sobie moja babcie dorastajaca i biegajaca po parku..Wielka szkoda!
>>>x-0men pisze:
22 styczeń 2010 o godz. 19:47
tekst niestety zalatuje ignoranctwem. Rusinów miesza z Ukraincami (Rusini sa na wschodzie “Ukrainy”, typowi “ukraincy” na bardziej na zachodzie, oczywiście nie tak bardzo znowu bo dalej to już tylko Rosjanie)<<>> dyplomacja rosyjska nieustannie koncentrowała się na regionie Morza Czarnego. W 1783 roku zmuszono chana krymskiego do abdykacji i natychmiast wojska rosyjskie zajęły Półwysep Krymski i wszystkie pozostałe tereny Chanatu Krymskiego. W 1774 podpisano Traktat w Küczük Kajnardży. <<<
=============================
Niestety, ale historii nie da się okłamać, tak jak robisz,
to Ty.
nic nie jest wieczne , ja raczej nie doczekam , ale moje wnuki będą oglądać naszą flagę w naszym mieście.
>>>x-0men pisze:
22 styczeń 2010 o godz. 19:47
tekst niestety zalatuje ignoranctwem. Rusinów miesza z Ukraincami (Rusini sa na wschodzie “Ukrainy”, typowi “ukraincy” na bardziej na zachodzie, oczywiście nie tak bardzo znowu bo dalej to już tylko Rosjanie)<> dyplomacja rosyjska nieustannie koncentrowała się na regionie Morza Czarnego. W 1783 roku zmuszono chana krymskiego do abdykacji i natychmiast wojska rosyjskie zajęły Półwysep Krymski i wszystkie pozostałe tereny Chanatu Krymskiego. W 1774 podpisano Traktat w Küczük Kajnardży. <<<
=============================
Niestety, ale historii nie da się okłamać, tak jak robisz,
to Ty.
Do poprzednich komentarzy – 2 x wycięto część
środkową.
Na wschodzie były tzw. Dzikie Pola należace do Chanatu
Krymskiego [Tatarzy krymscy] wyparci przez Rosjan
{ Katarzyna Wielka] , na zachodzie byli Polacy, natomiast
pośrodku znajdowała się Ruś Czerwona i Halicka, stąd
nazwa polska Galicja, a zamieszkiwali je Rusini
zwani potocznie Ukraińcami.
Tacy jak “Anonim” nigdy nie zrozumieją pewnych prawd
historycznych .
>>>Anonim pisze:
22 styczeń 2010 o godz. 22:42
nic nie jest wieczne , ja raczej nie doczekam , ale moje wnuki będą oglądać naszą flagę w naszym mieście.
———————–
Obyś się nie zdziwił.
Parafrazując powiedzenie o Polakach,którzy dostali częśc Górnego Śląska po wojnie,że “dostał się małpie zegarek”,to samo mozna powiedzieć o Ukraińcach i Lwowie.a co do historii,to Lwów nalezał od XIV do Polski,a niektóre okoliczne ziemie,np. Grody Czerwieńskie jeszcze wczesniej,do Ukrainy nalezy tylko przez kilkanaście lat.
>>>młody pisze:
22 styczeń 2010 o godz. 20:47
a ja powiem tak… Ukraińcy nie mają własnej kultury ,więc muszą ją jakoś stworzyć, skopiowali tak jak zawsze naszą i wydaje im się że jest ich własna<<<
——————————
Sam młody człowieku nie masz kultury.
Czyli, że polski jest i Lwów i Gdańsk, Szczecin i Wrocław? Zdecydujmy się, bo my też mieszkamy w nieswoich domach. Więc idąc tropem tego sentymentalizmu Niemcom też ma prawo kręcić się łza w oku jak chodzą po tych miastech. Ale jak im się kręci to źle, a jak nam to dobrze?
>>>doc pisze:
22 styczeń 2010 o godz. 23:00
Parafrazując powiedzenie o Polakach,którzy dostali częśc Górnego Śląska po wojnie,że “dostał się małpie zegarek”,to samo mozna powiedzieć o Ukraińcach i Lwowie.a co do historii,to Lwów nalezał od XIV do Polski,a niektóre okoliczne ziemie,np. Grody Czerwieńskie jeszcze wczesniej,do Ukrainy nalezy tylko przez kilkanaście lat.<<<
————————-
To oddajmy Niemcom Pomorze i Dolny Śląsk, Taki sam tok rozumowania.
>>>Gdańszczanka pisze:
22 styczeń 2010 o godz. 23:05
Czyli, że polski jest i Lwów i Gdańsk, Szczecin i Wrocław? Zdecydujmy się, bo my też mieszkamy w nieswoich domach. Więc idąc tropem tego sentymentalizmu Niemcom też ma prawo kręcić się łza w oku jak chodzą po tych miastech. Ale jak im się kręci to źle, a jak nam to dobrze.<<<
Prawda jest taka, że bardzo dużo Polaków jest, jak "Kali".
Reszta jest znana.
Ja byłem we Lwowie w maju ubiegłego roku i zakochałem się w tym mieście. Pomimu brudu, zniszczenia i zaniedbania ma niesamowitą atmosferę, nawet po ponad połowie wieku czuć, że to miasto było polskie.
Jako że studiuję historię wiem, że to miasto wszystko zawdzięcza Polakom, a Polacy zawdzięczają mu bardzo wiele. Boli mnie serce jak pomyślę, że to miasto już NIGDY nie wróci do Polski, ale cóż zrobić, tak potoczyła się historia i nic tego nie zmieni.
I zapraszam do Lwowa, ale ostrzegam, szansa na zakochanie się w tym mieście jest b. duża :)
>>>scc pisze:
22 styczeń 2010 o godz. 20:21
Byłem dwa lata we Wrocławiu (pierwszy raz w życiu). Chodząc po tym mieście zastanawiałem się, czy czasem nie przyjechałem do Lwowa! Pamiątki, kapele i atmosfera Lwowska! Dlatego uważam, że przedwojenny Lwów istnieje …we Wrocławiu! <<<
——————————-
Tylko dworce kolejowe są identyczne, budowane przez
firmę "Zieleniewski".
We Lwowie byłam w ubiegłym roku i pomimo polskich akcentów wcale nie czuje się, jakoby było to polskie miasto. Czas chyba najwyższy się z tym pogodzić. Jest to natomiast niezwykle piękne i urzekające swoim klimatem miasto, które absolutnie warto odwiedzić :)
Tata ze Lwowa,mama z Dawidowa….. ja z Wroclawia:)::) jest taka piekna piosenka Romana Kołakowskiego” Lwów to dla mnie zagranica”….
Pamietam jak mialam 15 lat i uslyszalam “ja dzis posylam właśne serce moje daleko do Lwowa…
Iten Lwowo byl tak ciagle blisko….i jak Tata zmarl okazalo sie ,ze nie pamietamy ulicy na jakiej w e Lwowie Tata mieszkal
Zapomnieliscie chyba o tych wszystkich miastach ktore kiedys tez nalezali do RP II – Wilno tam Grodno….
Przypomina mi sie tez, taki malutki fakt, ze gdy ta czesc Polski byla “odkrojona” to pozostali tam mnieji wiecej
6 000 000 Polakow…Lwow jest wspanialym miesciem, ale trzeba szanowac swoich ludzi…ale to zawsze problem.
To jest zdrada wobec tych polakow i ich dzieci. Tamten fakt jest po prostu nikomu nie potrzebny, i politicy oraz historycy czesto go ignoruja. A jeszli cos ignorowac to ono jakby i nie istnieje.
Co jest o wiele intersujace – to jest cecha “homo slowianus”. Przypatzcie sie uwazne Zydam, jak oni na przyklad zbieraly i zbieraja “swoich” do Izraelu…bo zrozumieli ze ludzi to najwieksza wartosc. …Ale o co tu gadac a nawet i balakac jeszli panstwa staraja sie zrobic wszystko dlatego aby mlodzi ludzi,czesto specjalisci wyjezdzali z kraju..
Jesli Polak pisze, ze Lwow “wroci do Macierzy”, to wszystkim sie ma to podobac, jakby Niemiec napisal, ze Slask ma wrocic to Rzeszy to by sie wszyscy oburzali. Troche wiecej obiektywnosci prosze.
Historia byla taka jaka byla i juz sie jej nie zmieni.
Aktualne: artukuł o możliwościach tuż po rozpadzie ZSRR. Niewykorzystane szanse. Nie reklamuję, ale to w ostatnim tygodniku ANGORA. W poniedziałek już w kioskach tego nie będzie. Pozostała sobota i niedziela. Polecam.
urodziłem się gdy nie było Lwowa i tak już zostanie niema Polskiego Lwowa a piosenki to se m ożecie śpiewać
Hmmm, bylo i sie nie wroci.
Moj dziadek jak walczyl o Lwow mial 15 lat i byl dowodca plutonu takich jak o i mlodszych gowniarzy.Po wojnie byl sierzantem i szefem kompanii u Podchalanczykow w Przemyslu.
Rozumie , ze nie ma nic na zawsze.Ale jest jakas nutka nostalgii.A sluchajac “Tylko we Lwowie” w jezyku ukrainskim.No coz , czuje sie jakby mi ukradziono cos bardzo osobistego.I nie ma w tym urazy do Ukraincow , raczej zal nie wiadomo o co.
Jestem juz pokoleniem powojennym(53 rok) , ale gdzies tam na dnie serca ten POLSKI Lwow pewnie bedzie tkwil.
Chociaz z drugiej stony to fajnie , ze ten Lwowski Duch nie zaginol nawet w ukrainskim wydaniu.To pewnie taka magia miejsca.
Lwów jest polski to jest oczywiste, tylko ignorant i osoba o bardzo ograniczonej wiedzy historycznej, ewentualnie wyjątkowo niechętna Polsce może twierdzić inaczej. Przekonałem się o tym po wakacjach w tym mieście. I to nie chodzi o infrastrukturę, która w znacznej części pozostała sprzed II wojny, ale każdy budynek, świątynię, ulicę, kopiec Unii Lubelskiej, architekturę, etc. etc….. To miasto żywcem przypomina Przemyśl, Kraków, Wilno i nie ma nic wspólnego z Kijowem, który rzeczywiście jest ukraiński. Prymitywne nadawanie cech ukraińskich Lwowi jest żenujące i śmieszne. Przykładem jest pomnik Strzelców Siczowych obok Cmentarza Orląt, próby ukrycia Polskości są praktycznie niewykonalne, żeby tego dokonać Ukraińcy musieliby zburzyć całe miasto!!! i zostawić tylko slamsowate blokowiska dobudowane po II wojnie światowej. Pamięć o dzieciach broniących polskiego Lwowa i bohaterstwa miasta w czasie wojny 1920 roku i 1939 roku nie pozwala myśleć o Lwowie inaczej jak o Polskim mieście, zgadzam się że Lwów musi wrócić do Polski! Jestem cierpliwy ;)
kochani Polacy ,Polskę nam na oczach okradają,wyciągaja wam ostatni grosz,a wy biadolicie o Lwowie
anonim wiesz? kocham lwów,ale polska musi być silna gospodarczo,a lwów sam przyjdzie do niej,narazie patrz co się dzieje z naszym krajem,
Bylem we Lwowie: miasto zdewastowane, choc widac, ze niegdys bylo piekne. Smrod komuny, nedza, ukraincy czesto udaja, ze nie rozumieja po polsku. Trzeba bardzo uwazac na zlodzieji, szczegolnie w komunikacji miejskiej (ktora sama w sobie jest niezla egzotyka). Jak ktos nie musi tam jechac to lepiej zrobi jesli wybnierze przyjemniejsze rejony. syf, smrod, ruina i nedza.
>>>poto pisze:
23 styczeń 2010 o godz. 2:21
Bylem we Lwowie: miasto zdewastowane, choc widac, ze niegdys bylo piekne. Smrod komuny, nedza, ukraincy czesto udaja, ze nie rozumieja po polsku. Trzeba bardzo uwazac na zlodzieji, szczegolnie w komunikacji miejskiej (ktora sama w sobie jest niezla egzotyka). Jak ktos nie musi tam jechac to lepiej zrobi jesli wybnierze przyjemniejsze rejony. syf, smrod, ruina i nedza.<<<
—————————-
Kochanieńki, Ty mój.
Chcesz dobrze poznać Lwów, to naucz się języka
i idź pomiędzy ludzi mówiących nie tyko po polsku, ale
i ukraińsku, a przekonasz się, że jesteś bardziej bezpieczny niż w Warszawie. Jest bieda, ale i u nas jej nie brakuje. Syfu i smrodu też. Tyle razy już tam byłem
i jeszcze pojadę, a czuję się tam, jakbym był z e Lwowa.
Tylko czasami nie korzystaj z przewodnika,który goni
jakby się paliło. Znajdź dostępne materiały, poczytaj,
a reszty sam się dowiesz..
>>>horbek pisze:
23 styczeń 2010 o godz. 2:05
anonim wiesz? kocham lwów,ale polska musi być silna gospodarczo,a lwów sam przyjdzie do niej,narazie patrz co się dzieje z naszym krajem,<<<
Anonim jest człowiekiem chorym z nienawiści.
Kochani komentatorzy.Moze wiekszosc z Was byla we Lwowie ale nie zna tak naprawde historii tego miasta.Tu jezdzil pierwszy elektryczny tramwaj,tu byla niewyobrazalna klasa akademicka.Inzynierowie,magistrowie.TU BYLA POLSKOSC I TA POLSKOSC TUTAJ JEST.Nie da sie przeniesc grobow polskich wieszczow.
Polska jest we Lwowie i tak zostanie.
Banderowcom i Bulbom mowimy stanowcze NIE!!!
LWOW ZAWSZE POLSKI
a pomnik Nikifora widzieliscie?tablica glosi,ze to ukrainski artysta.Wykapana babka Kiepska;) Dalej dowiemy sie,ze wszyscy dawni polacy ze lwowa to sila spolszczeni ukraincy
POGON LWOW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Witam. Ktoś sie wybiera z Krakowa do Lwowa? U nas sa takie ogloszenia na meiscie Lwow za 95zł- ubezpiecznie ,przewodnik itp. Ile razy sie zastanawiałem by pojechać.Nie wiem kto to organizuje , wyjazd trwa 2 dni.
Kolega miał rodzine w Lwowie,kiedys ponoć dzidek mu w 39 powiedział,ze tu ludzie wypoczywaja w kawiarenkach w ogrodkach, ze tak piekne zycie musi sie kiedyś skaczyć…
od 1977r jeżdżę do Lwowa miałem wtedy 5 lat już nie jestem w stanie policzyć ile razy tam byłem, za każdym razem przed wyjazdem mam łzy w oczach i żal mi że się tam nie urodziłem, to piękne wielokulturowe miasto jedno z najpiękniejszych jakie widziałem, żal mi ludzi którzy musieli je opuścić po wojnie ale i w latach 60 XX wieku opuszczali je ostatni Polacy. Wielu z nich od tamtej pory nie było już tam wspominając z westchnieniem jak by utracili kogoś najbliższego swemu sercu. to miasto bardzo! warto zobaczyć żal umrzeć nie widząc Lwowa.
Jestem pod wrażeniem z komentarza szanownej pani Anny Faber (Onyszkiewicz), jak pięknie pani to opowiada o Lwowie,jak kocha swoje rodzinne miasto,jak tęskni za ojczystym domem.Bardzo mi to blisko,albowiem moja rodzina też przeżyła taki makabryczny los, oczywiście inny, ponieważ nie ma dwóch jednakowych .Mój dziadek ze strony matki był polakiem o nazwisku Budukiewicz,pochodził gdzieś z ówczesnej zachodniej Białorusi.Dokładnie skąd,to ja nie wiem,o tym mówić w czasach sowieckich w rodzinie było nie wolno.Pamiętam, że babcia w pól głosu mówiła mi,iż pochodzi z bogatego rodu.
Teraz niestety już nikt nie żyje,prawie nie ma papierów z tam tych czasów,są tylko urywki wspomnień i tyle.Pamiętam,mama opowiadała jak ona po studiach w Kijowie przyjechała na praktykę w 1940 roku do Lwowa i była po prostu szokowana tym,że lwów był bardzo nowocześniej od Kijowa. Mama zawsze była modną kobietą, ale mówiła,że we Lwowie czuła się niby ze wsi przyjechała.Ten duch, ten nastrój lwowski mama przeniosła przez całe życie( przez okupacje,bolszewizm,ludzką niesprawiedliwość).Póki będę żyć,dopóki będę pamiętać jak ona śpiewała “A my oba cwaj, nie mamy nic i mamy raj….”
Ale strasznie to,co niesprawiedliwość istnieje do dziś:nie chodzi o powrocie polskich ziem,na to są politycznie umowę, chodzi tylko o powrocie własności na terenie zachodni Ukrainy i Białorusi,jeżeli Ukraina liczy się jako kraj demokratyczny,to obowiązkiem władzy jest przestrzeganie praw prywatnej własności.Nie wiem, dla czego nic nie słychać o powrocie bodaj że jednej kamiennicy ze starówki Lwowa do prawdziwego właściciela,dla czego milczą potomkowie uzdrowisk w Truskawcu, itp,itd.
Osobiście ja widzę w tym zdradę interesów obywateli Rzeczpospolitej Polskiej ze strony władz polskich, albo naturalny interes w tym kierunku.
Pozdrawiam wszystkich nie obojętnych.Siergiej Rożko Zaporoże.
Witam!
Przede wszystkim: fajny blog. Trafiłem tu niedawno przypadkiem i na pewno będę częściej zaglądał.
Mam nieco mieszane uczucia odnośnie gloryfikowania polskości miast dawnych kresów Rzeczypospolitej. Z jednej strony rozumiem uczucia Polaków, którzy z tamtymi terenami są silnie emocjonalnie związani. To bardzo ludzkie, że wspomnienia czy rodzinne kresowe historie budzą wzruszenie. Z drugiej zaś tereny te były przez wieki prawdziwym tyglem kulturowym. Było tak w Wilnie, było we Lwowie. Kategoryczne stwierdzenia w rodzaju “Lwów jest polskim miastem” w dużej mierze zamazują obraz historii. Nie do końca również jestem fanem odwiedzania miast ukraińskich, litewskich czy białoruskich tylko po to, aby szukać polskich śladów. To oczywiście może być zajęcie fascynujące, ale kryje również w sobie niebezpieczeństwo postrzegania miasta i jego historii w sposób mocno jednostronny i ograniczający. Spróbujmy docenić różnorodność, nawet jeśli czasem miała przykre konsekwencje.
Lwów wróci do Polski, jak wynajdą takiego translatora jak w filmach S.F. Wówczas wszyscy będą wszystkich rozumieli i kto tylko będzie chciał, będzie mieszkał gdzie tylko zechce, włącznie z księżycem i Marsem. A to jaką gwarą będzie mówił do translatora nie będzie miało znaczenia.
Ukraina to sztuczny twór? Może niech każdy, kto tak uważa, weźmie się porządnie za historię i zrozumie, że Ukraina to praktycznie spadkobierczyni Rusi Kijowskiej. Ale oczywiście w mentalności większości Polaków (nawet tych, których Kresy Wschodnie obchodzą tyle co nic) wszystko, co zaczyna się od ru* musi być rosyjskie. No właśnie – rosyjskie a rusińskie. Rozrastające się Państwo Moskiewskie przywłaszczyło sobie spadek Rusi Kijowskiej – najwcześniej zorganizowanego administracyjnie “państwa” Słowian. Oczywiście Ruś Kijowska nie zajmowała tzw. Grodów Czerwieńskich w czasach swojego istnienia, a na pewno nie Lwów, bo miasto wtedy nawet nie istniało. I nie zapominajmy, że Kresy Wschodnie to nie tylko Lwów. To nie Ukraińcy nam zabrali Lwów, tylko Sowieci. Tyle powstań polskich było, a Polacy dziwią się, że podczas obu wojen światowych Ukraińcy, widząc szansę na niepodległość rzucili się do boju po wiekach panowania Rosjan. Może zadajmy sobie pytanie, dlaczego Wilno jest w granicach Litwy? Równie dobre pytanie jak pytanie “dlaczego Lwów jest w granicach Ukrainy?”.
I też niech nikogo nie dziwi, że w gwarze lwowskiej pojawiają się słowa zaczerpnięte właśnie z niemieckiego, nie z gwary śląskiej, ale właśnie z języka niemieckiego – lata zaborów, a potem II wojna światowa – najpierw Austriacy, potem Niemcy. Czerpanie ze słownictwa innych języków to naturalne dla lingwistyki. Popatrzcie na słownictwo w języku ukraińskim i na słownictwo w języku rosyjskim – w tym drugim pełno jest zapożyczeń np. z języków tureckich, czyli języków narodów wielu byłych republik radzieckich.
DO UKRAIŃCÓW:UKRADLIŚCIE LWÓW – NIE ZAWŁASZCZAJCIE CUDZEJ HISTORII I TRADYCJI
A DO TYCH CO MÓWIĄ NA ZAWSZE :NIC NIEMA NA ZAWSZE.TO MIASTO BYŁO I BĘDZIE POLSKIE
BYŁEM TAM DWA RAZY TAM PO PROSTU CUZĆ DUCHA POLSKOŚCI