Resztki II RP, czyli rząd, o którym mało kto wiedział
Tragicznie zmarłemu prezydentowi Kaczorowskiemu urządzono pogrzeb prezydencki. To on bowiem – przekazując prezydentowi Wałęsie międzywojenne insygnia władzy prezydenckiej – połączył II i III Rzeczpospolitą.
Śmierć prezydenta Kaczorowskiego i jego przeprowadzony ze wszystkimi honorami prezydencki pogrzeb przypomniały nam, że obok cokolwiek przaśnego PRL-owskiego ciągu pierwszych sekretarzy i przewodniczących Rady Państwa, równolegle istniała zupełnie inna władza. Władza, która – mimo, że wyłącznie symboliczna i często skandalicznie skłócona – kontynuowała jednak tradycję mitycznej już II Rzeczpospolitej.
Po Kutach
W 1939 roku władze II Rzeczpospolitej ewakuowały się z kraju jedyną bezpieczną drogą. Sojusznicza Rumunia była jedynym (oprócz Łotwy) krajem, z którym nie pozostawaliśmy w stanie konfliktu (ZSRR, Niemcy, tisowska Słowacja), który nie był sojusznikiem Niemiec (Węgry), lub z którym nie mieliśmy dokumentnie popsutych stosunków (Litwa). Ale i Rumuni – naciskani przez Stalina i Hitlera – domagali się od polskiego rządu zrzeczenia się prerogatyw. Rząd uprawnień do sprawowania władzy się nie wyrzekł, został więc internowany. Trzeba było wybrać kogoś, kto znajduje się poza zasięgiem tak Stalina, jak Hitlera.
Jak dowieźć rząd do Francji?
Prezydent Mościcki wybrał na swojego następcę Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego: przez jednych uznawanego za zawadiackiego, ale i charyzmatycznego oficera, przez innych – za zdemoralizowanego hulakę i birbanta, w dodatku fanatycznego piłsudczyka. Jako, że Polacy mają szczęście do decyzji kontrowersyjnych wydawanych w dramatycznych momentach, również ta decyzja została przez niechętnych piłsudczykom oprotestowana jak się patrzy. Gdy do protestów dołączyła Anglia i Francja, Długoszowski zrzekł się urzędu, internowani posarkali na bezczelne wtrącanie się obcych mocarstw w polską politykę wewnętrzną, a na prezydenta wybrano mniej kontrowersyjnego (choć także związanego z sanacją) Władysława Raczkiewicza. Ten – w geście budowanie narodowej jedności – tekę premiera wręczył skonfliktowanemu z piłsudczykami generałowi Władysławowi Sikorskiemu.
Francja – Anglia
We Francji przed niemiecką okupacji rząd – jako prawny byt wyjęty spod francuskiej administracji – rezydował najpierw w Paryżu, a następnie w Angers. Przed francuską klęską w 1940 roku przeniósł się – razem z częścią polskich wojsk – do Wielkiej Brytanii, korzystając z zaproszenia Churchilla (wtedy znów zaczęły się spory, a Sikorski został odwołany ze stanowiska premiera). W Wielkiej Brytanii rząd już pozostał. W miejsce rozwiązanych dekretem Sejmu i Senatu powołano Radę Narodową. I szybko zmontowano komisję do spraw zbadania przyczyn klęski wrześniowej.
Rząd, który pozwalano decydować. Lub myśleć, że decyduje
W okresie II wojny światowej polski rząd emigracyjny miał największe znaczenie. Wtedy kierował polityką zagraniczną kraju, organizował i nadzorował Polskie siły Zbrojne na Zachodzie oraz miał zwierzchność nad Polskim Państwem Podziemnym. To z nim negocjowano (włącznie z negocjowaniem z Czechosłowacją zalążku przyszłej konfederacji państw środkowoeuropejskich mającego być kontynuacją idei Międzymorza), to z nim rozmawiano, to on współdecydował o kształcie powojennej polski – a przynajmniej pozwalano mu tak myśleć, bo choć decyzję o polskich wschodnich granicach mocarstwa podjęły jeszcze pod koniec 1943 roku w Teheranie, to Polaków o tym nie poinformowano, skazując ich na późniejszą w tym temacie donkiszoterię.
Jak zanikało znaczenie
Podzieliła znów polski rząd sprawa układu Sikorski-Majski. Protesty przeciwko „układaniu się z Sowietami” wzbudziły wściekłość Aliantów (i połowy polskiego rządu), nie mogących pojąć, jak ktoś w tak beznadziejnej sytuacji jak Polacy może sabotować porozumienie osamotnionej na kontynencie Wielkiej Brytanii z jedyną siłą w zasięgu wzroku mogącą odwrócić losy wojny, nawet, jeśli siłą tą jest Stalin. Tym bardziej, że cały kontynent był rozjechany przez Hitlera, USA kręciły wtedy jeszcze nosem na wysyłanie wojsk za ocean, a sam układ, choć nie gwarantował przedwojennej granicy wschodniej Polski, to jednak zobowiązywał Stalina do wypuszczenia przynajmniej części więźniów z gułagów i zmontowania polskiego wojska.
Rząd ignorowany
Po wykryciu zbrodni katyńskiej ZSRR doprowadził do zerwania stosunków z londyńskim rządem i zaczął montować własne, sobie podległe struktury. Po śmierci gen. Sikorskiego w katastrofie lotniczej (o której zaaranżowanie oskarżano zarówno Hitlera, Stalina, jak i Churchilla) oraz układach Wielkiej Trójki w Jałcie rząd polski przeżywał kryzys. W międzynarodowych rozdaniach nigdy nie znaczył zbyt wiele, aż w końcu okazało się, że nie znaczy nic. Bezlitosna i zimna geopolityka okazała się ważniejsza, niż solidarność z sojusznikiem, inna sprawa, że niełatwym.
Jedność narodowa, przed którą trzeba uciekać
W wyniku postanowień konferencji w Poczdamie utworzony został 28 czerwca 1945 roku Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. W związku z tym, że wszedł do niego premier londyńskiego rządu Stanisław Mikołajczyk, zachodnie mocarstwa uznały, że pomiędzy moskiewskimi i londyńskimi ośrodkami polskiej władzy porozumienie się dokonało. Mikołajczyk – argumentowano –zapewnił ciągłość prawną rządowi przedwojennemu i wprowadził go w polski ład powojenny. „Jedność narodowa” i złudzenia Mikołajczyka skończyły się definitywnie po wyborach w 1947 roku, po których zagrożony aresztowaniem Mikołajczyk musiał w dramatycznych okolicznościach uciekać do USA (do gdańska dowiózł go na pace ciężarówki brytyjski dyplomata), a Polakom w kraju pozostały jedynie marzenia o generale Andresie na białym koniu i szeptem powtarzane wierszyki „Truman, Truman, puść ta bania”. Tylko antykomunistyczne podziemie na siłę utrzymywało w sobie resztki nadziei na „Operację Niewyobrażalne”. Podobnie, jak polski rząd na uchodźstwie.
Rząd jak organizacja pozarządowa
W Londynie na na jego miejsce premierem rządu został mianowany Tomasz Arciszewski. Kolejne kraje wycofywały dla niego swoje poparcie (poza Watykanem, Hiszpanią, Irlandią i przedrewolucyjną Kubą), zaczął więc w swoim funkcjonowaniu przypominać organizację pozarządową.
Pieniądze amerykańskiego wywiadu
Na przełomie lat 40-tych i 50-tych przez chwilę polski rząd emigracyjny próbowali wykorzystać Amerykanie, klecąc koalicję w czasie wojny w Korei. Cała sprawa jednak szybko się zawaliła i zostawiła za sobą kolosalną awanturę: Prezydent Zaleski, którego wybrano na prezydenta po śmierci schorowanego Raczkiewicza (w kontrowersyjnych okolicznościach, które doprowadziły do opuszczenia z hukiem rządu przez PPS), oskarżył powołaną za namową Amerykanów Radę Polityczną o przyjmowanie pieniędzy CIA. Niektórzy przypominali, że trudno było nie wykorzystać okazji zaszkodzenia Moskwie, inni brali stronę prezydenta przeciw Radzie, jeszcze inni koncentrowali się na wyszukiwaniu w tym całym zamieszaniu komunistycznych agentów i w ten sposób żarzyło się emigracyjne piekło.
Prezydent, który nie chciał odejść
Piekło to rozbłysło wielkim płomieniem w roku 1954, chwilę po tym, gdy na chwilę przygasło dzięki podpisaniu „aktu zjednoczenia narodowego”. Prezydent Zaleski nie zechciał bowiem przestać być prezydentem po upływie przewidzianej przez Konstytucję Kwietniową z 1935 roku pięcioletniej kadencji i odmówił przekazania władzy następcy.
Alternatywa wobec alternatywy
Zaraz uformował się triumwirat zwany Radą Trzech, w którego skład wchodzili Władysław Anders, Edward Raczyński (późniejszy prezydent) i Tomasz Arciszewski (który był pierwszym namaszczonym przez prezydenta Raczkiewicza, zanim ten zmienił zdanie). Po śmierci Arciszewskiego jego miejsce w triumwiracie zajął legendarny Bór-Komorowski. Rada Trzech ogłosiła się kolegialną głową państwa polskiego, czyli była „rządem alternatywnym wobec rządu alternatywnego wobec PRL”.
Pęknięta emigracja
Emigracja pękła na dwie części, obóz proprezydencki zwalczał obóz antyprezydencki i odwrotnie, emigracyjna prasa pełna była jadu, zarzutów, awantur i wywlekania brudów. W takiej atmosferze prezydent Zaleski pełnił swój urząd do śmierci w 1972 roku. Wyczerpana walką brytyjska emigracja uznała za prezydenta wyznaczonego przez Zaleskiego Stanisława Ostrowskiego i wydawało się, że wreszcie zapanował spokój. I że znów można skoncentrować się na tym, na czym się powinno, czyli na przypominaniu światu o polskiej sprawie i wspieraniu polskiej opozycji.
Prezydencka operetka
Szybko jednak na emigracyjnej scenie pojawił się niejaki Juliusz Nowina-Sokolnicki i ogłosił, że to nie Ostrowski, a on jest prawowitym spadkobiercą Zaleskiego. Nowina-Sokolnicki obwołał się „prezydentem wolnej Polski” zdymisjonował rząd (nie przejmując się faktem, że rząd nie zamierzał się rozwiązywać) i powołał własny.
Kij znów został wetknięty w szprychy, a zmęczona emigracja ponownie poszła na wojenkę.
„Kto da się zwieść Sokolnickiemu…”
W odezwie do „żołnierzy polskich sił zbrojnych” z 1977 roku, podpisanej przez Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych (tytuł wymyślony jeszcze przez Piłsudskiego) Z. Bohusza-Szyszko, generała dywizji. gen. Dyw. B. Ducha i gen. Dyw. S. Maczka, pieczętowanego międzywojenną pieczęcią „Kancelarii Cywilnej Prezydenta Rzeczypospolitej” (korona orła nie była na niej zamknięta i zwieńczona krzyżem, a tak wyglądał polski herb przyjęty przez rząd emigracyjny w 1956) czytamy, że Sokolnicki „podszywając się pod miano Konstytucyjnego i legalnego Prezydenta RP, rozdaje bezprawnie nasz najwyższy Order Wojenny Virtuti Militari, chlubę Wojska Polskiego i awansuje ich do wysokich stopni >>pułkownikowskich<< i >>generalskich<< przeskakując po parę stopni pośrednich”. W 1978 roku wydano „Rezolucję w sprawie akcji p. J. Sokolnickiego”, w której zapowiadano „wykluczanie z naszych związków wszystkich tych, którzy z takich czy innych powodów dali się zwieść p. Sokolnickiemu lub jego współpracownikom i ich popierają”.
Jako rażący przykład złamania „stanowiska niepodległościowego” podano fakt, że „mianowany przez p. Sokolnickiego generałem broni A. Zdrojewski towarzyszył sekretarzowi Pol. Partii Komunistycznej, Gierkowi, przy składaniu wieńca na grobie Nieznanego Żołnierza w Patyżu dnia 13.9.1977 r.”
Zakony i ordery
Mimo, że Sokolnickiego nie popierała tak duża część emigracji, jak Zaleskiego, ciągnął swoją operetkową prezydenturę praktycznie aż do śmierci. Powołał zakon rycerski, nadawał tytuły szlacheckie, ogłosił się VIII Wielkim Mistrzem Orderu Św. Stanisława (orderu przez siebie „reaktywowanego”, a historycznie ustanowionego przez Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jednym z jego ministrów był prałat Henryk Jankowski. Tak, ten prałat Henryk Jankowski. A jednym z kawalerów Orderu Św. Stanisława jest Jacek Majchrowski. Tak, ten Jacek Majchrowski.
W 1990 roku przekazał co prawda Lechowi Wałęsie insygnia władzy prezydenckiej (których nie posiadał), ale nie zamierzał poddawać się tyranii konsekwencji i przed swoją śmiercią w 2009 r. wyznaczył jako swojego następcę na stanowisko „prezydenta wolnej Polski” Jana Zbigniewa Potockiego powołującego się na hrabiowskie pochodzenie. Dopiero ten „zrzekł się swojej prezydentury” na rzecz Lecha Kaczyńskiego.
Resztki II RP
W czasie jednak, gdy obwieszony orderami i przepasany wstęgami, karykaturalny cokolwiek Sokolnicki był łatwym celem szyderstw dla PRL-owskich władz, rząd RP na uchodźstwie starał się nadal funkcjonować.
Po Ostrowskim prezydentem został Edward Raczyński, a po nim Kazimierz Sabbat, który swoim plebejskim pochodzeniem (był synem organisty) podważył powtarzaną często opinię, że cały ten emigracyjny rząd to salonowe zabawy międzywojennej, konserwatywnej i narodowo nadętej ziemiańszczyzny. Sabbat był dobrze prosperującym przedsiębiorcą i jako taki stanowił do pewnego stopnia zaprzeczenie tezy o oderwaniu „Londyńczyków” od rzeczywistości. Do pewnego stopnia, bo choć zdarzały się momenty, że świat odkurzał czasem rząd emigracyjny i słuchał, co ma do powiedzenia, to trzeba też przyznać, że piętnowanie z całą mocą jakiejkolwiek „kolaboracji” z PRL-em i uparte tkwienie w świecie wartości międzywojnia, które skończyłyby się niezależnie od tego, czy Polska przetrwałaby wojnę jako niepodległe państwo czy nie – trudno było nazwać aktywnym uczestnictwem w realnym życiu. Niemniej jednak londyński rząd przechował pamięć o prawdziwej historii Polski (w tym o Katyniu) i przeniósł choć część tradycji II RP, do której nawiązuje w dużej mierze nasza obecna Rzeczpospolita.
Kazimierz Sabbat doczekał zrębów wolnej Polski: zmarł już po czerwcowych wyborach. Jego następca, Ryszard Kaczorowski mógł rok później wręczyć Lechowi Wałęsie insygnia władzy (ordery i pieczęcie II RP).
Prezydent Kaczorowski – łącznik z II RP
Prezydent Kaczorowski, Sybirak, weteran, który zanim dostąpił tej najwyższej emigracyjnej godności był zasłużonym działaczem harcerskim, pochowany został w wilanowskiej Świątyni Opatrzności w trumnie opatrzonej prezydenckim proporcem i tabliczką z napisem „Ostatni Prezydent II Rzeczpospolitej”. Gdy żył, objęty został przepisami ustawy o byłych prezydentach RP i otrzymywał stałą pensję. Niezależnie od tego, czy „emigracyjna Rzeczpospolita” była tą „II”, czy nie, to jednak przetrwało w niej wiele z jej charakteru. A sam Ryszard Kaczorowski był tym, który przywiózł w 1990 roku jej ostatki do Warszawy i wręczył pierwszemu prezydentowi III Rzeczpospolitej.












Czy Wam też postępowanie tego rządu wydaje się żenujące?
Zasluzyl na pochowania na Wawelu, dlaczego wiec w Warszawie? Czy tylko dynastia Kaczynskich bedzie skladana na Wawelu?
a czym on rządził?
wyłącznie symboliczna i często skandalicznie skłócona i to cała prawda teraz to samo jest z towarzystwem Tuska. a na emigracji grali farse rządu żeby wycyganić kasę
PANIE BOŻE
mnie to nie interesowało i nie interesuje a interesuje mnie obecne bezrobocie, bieda i wykluczenie społeczne, tym niestety trzeba się interesować, gdyż to dotyczy nas.
masz racje tez tak uwazam zwjali z polski teraz chca hołdów a my walczylismy sami a oni na obczyznie bohaterów grali mysle ze uczciwy człowiek nie jest na uchodzctwie tylko wraca do kraju
A ja wciąż uważam, że Kaczorowski to prezydent z operetki.
Fakt , połączył ” OBIE RZECZYPOSPOLITE” , mają kilka cech wspólnych : bezrobocie , rozwarstwienie społeczne dzielące się na bogatych i biednych i tylko trzecia RP wyprzedziła ta przedwojenną iloscia afer i powiązań układów polityczno-biznesowych w wykonaniu rządu PO
Nie widzę tu żadnego bohaterstwa. Mieszkał i żył w dostatku na zachodzie podczas gdy rodacy w kraju narażali życie i zdrowie w walce z komuną.
Mam wrażenie, że kilku osobom przydałaby się powtórka z historii. Pomijam żenujący tytuł. Kto chciał wiedzieć, ten wiedział, od lat bowiem nikt nie ukrywał, że taki rząd istnieje. Ale moi drodzy komentujący, trzeba cokolwiek wiedzieć, zeby krytykować. Własnie ten człowiek ani jego rodzina, nie chcieli żadnych zaszczytów. Gdy tylko Polska stała sie krajem demokratycznym, natychmiast Prezyden kaczorowski przekazał wszystkie insygnia i zaszczyty do rodzinnego kraju sobie tylko zachowując tytuł honorowy. Bo tak juz u na jest, że byłych prezydentów do śmierci tytułuje się „prezydentem”. Takie jest polskie prawo. Patrzcie na prezydenta Wałęsę czy Kwaśniewskiego. A idąc dalej, to oszłomowstwo polskie proponowało pogrzeb Prezydenta Kaczorowskiego na Wawelu. Nie zgodziła się rodzina pana prezydenta, grzecznie acz stanowczo odmawiając tego zaszczytu.
Miłego dnia
„władze II Rzeczpospolitej ewakuowały się z kraju” – spie…….y z ojczyzny w pierwszym nadarzającym się momencie na czele z Wielkim Wodzem Rydzem-Śmigłym, zostawiając ludzi na pastwę Niemców i Sowietów. Taka jest prawda o tych tchórzach.
co to za smieszny prezydent?paranoja polski jak i caly ten kraj dzisiaj!!!
dziwny ten kraj polska,a krola my mamy na obczyznie?niech on rzadzi na wawelu!!!
Fajnie,ale za przedwojenne obligacje gwarantowane przez Skarb Panstwa Polskiego całym majątkiem do dzisiaj nie oddano POLAKOM.Obcokrajowcom tajnymi umowami zwrócono pieniądze.Wyrok Trybunału Konstytucyjnego tez nic nie pomaga 49/05 z 2007 roku.
http://www.obligacjerp.eu
żenada , popytajcie dziadków jaka była ta II Rzeczpospolita
Katyń – bestialski mord polskich oficerów, ale mam pytanie
co oni tam robili kiedy prości żołnierze walczyli i ginęli na froncie. I tak sobie myślę, że im przede wszystkim należy się HOŁD i PAMIĘĆ
Tak, on i cały ten rząd emigracyjny to postaci z operetki. szemrane towarzystwo wzajemnej adoracji.
Dobrze, że ktoś mówił o Polsce podczas wojny i może mógł niektórym pomóc. Ale faktycznie robi się 2-ga RP, gdzie np.samochód był dla elit. Wiadmo, po ile jest paliwo… czy ktoś w którymś Rządzie umie coś w tej sprawie zarządzić??? Na korzyść obywateli?
Rząd na emigracji tyle miał do powiedzenia i tyle znaczył co dzisiejszy regent wielki książę Leszek Wierzchowski.Paru skłoconych dziadków bawiących się sami ze sobą w politykę.Może już starczy tych szopek?
jaki z niego prezydent kto go wybrał i co w 39 roku zrobili uciekli jak psy i zabrali dobra do Londynu zostawiając kraj i naród ? zamiast walczyc zyli w dobrobycie za skradzione dobra????
http://www.prezydent.kxx.pl mój osobisty hołd dla ofiar Smoleńska2010
, Szanowna Redakcjo!
Autor ( anonim?) oszukuje Was i Czytelników. Dowody, iż Juliusz N.Sokolnicki był konstytucyjnym prezydentem znajdują się np. w moich książkach i filmach pt. Zdrada Prezyenta Walesy &Co. i Wielki Mistrz Polski Juliusz Nowina Sokolnicki. To dlatego, że R. Kaczorowski nie był konstytucyjnym prezydentem, przekazał insygnia a nie władzę. Władzę 11 listopada 1990 roku Aktem Przekazania Suwerennej Władzy chciał przekazać J.N.Sokolnicki, ale L.Wałęsa nie chciał złożyć przysięgi na Konstytucję z 1935 roku JEDYNIE NIEPODLEGŁEJ II RZECZYPOSPOLITEJ i przysięgał wierność Stalinowi . Oszustwo to pozbawiło i pozbawia nas podstaw prawnych do skutecznego wyegzekwowania nie przedawniających się cywilno-prawnych odszkodowań i kontrybucji wojennych. Chodzi o ponad tysiąc miliardów USD tylko od NIemiec. Od Rosji tez nalezą sie podobne kwoty. Chodzi o traktat pokojowy z Rosja i Niemcami. Oto istota tego przekrętu politycznego wspartego medialnie przez wprowadzających w błąd czytelników autorów paszkwili o J.N.Sokolnickim.
Z poważaniem
Andrzej Kępiński
Rząd Kaczorowskiego poza obsmarowywaniem zapewne Polski za PRL-u nic konkretnego nie robił. Dla nas tutaj do niczego nie był potrzebny.
Ten czlowiek PREZYDENT kACZOROWSKI jest godzien pochowku na Wawelu gdyz szlak walki przez cala Europe przeszedl i zasluzyl na to
Mysle , ze ludzie malo wiedza o prawdziwych patriotach , ktorzy walczyli do konca o Wolna Polske a jedynie mowi sie o tych ,ktorzy spokojnie w Polsce zdobywali wyksztalcenie a jak stala sie wolna to zaczeli robic z siebie patriotow …paranoja, ktora sie zdarzyc moze tylko w naszym kraju….boli to czlowieka jak na to patrzy iz wykorzystuja niektorzy teraz wszystko aby przedstawic siebie jako tych co tylko Polska sie im liczyla …pytanie dlavczego nie byli wtedy tak odwazni jak zamykano do wiezien i dawano wyroki smierci ….
J.Kaczynskiemu stala sie tragedia gdyz zginal mu tragicznie brat ….. a co ma powiedziec czlowiek jak w Stanie Wojennym starcil 2 braci i to w wieku 30 i 33 lat i nie wykorzystywal tego do swojej prywaty ….a tak zaczyna juz robic Jaroslaw z kolegami z PiS i widac to wyraznie jak powoli do tego daza
Temat jest żenujący. Dysydent jest pieczeniarzem zawsze . W dzisiejszych tradycjach II RP coś jest. Rośnie analfabetyzm. Wojska mamy jak wtedy, właściwie uciekać możemy do Rumunii jak wtedy bo tam Amerykanie. Tylko dlaczego Rumuni do nas przyjeżdżają . Drzewiecki chyba miał rację dziwny kraj.
P.s. Patrioci……. Chwalą się, że bojkotowali pracę, sabotowali. Teraz wyprzedają, rozdają to co inni zbudowali i lamentują, że prawdziwi patrioci, którzy wtedy brzydzili się pracą mają małe emerytury.
Jak sama nazwa mówi podkulić ogon i uciec taki to przykład tego rządu.Zabierając z sobą paredziesiąt ton złota które roztrwonili z aliantami za bardzo nie wiadomo gdzie.A że dbają teraz o przedwojenne tradycje to widać bo jest pan dziedzic pleban i biedota.
Jestem przerażona Waszą zajadłością i sposobem krytyki. Macie prawo do własnego zdania, ale czy musi się to odbywać w taki nieprzyzwoity sposób?
Zwłaszcza, że każde wydarzenie ma dwie strony medalu, i niezależnie jaką decyzję by podjął rząd II RP nie można było by ocenić jej pozytywnie w 100%. Pamiętajmy też, że to,że polski rząd był w UK komunistą utrudniało działania w przejmowaniu władzy w Polsce i jej usankcjonowania.
Poza tym, gdyby nie ten rząd to czy dotarlibyśmy do Katynia, a jeśli tak to jak bardzo jego prawdziwa historia była by zniekształcona przez władze komunistyczne. Pamietajmy też, że życie na emigracji nie jest łatwe, nawet dla polityków, przecież oni też musieli pracować i się z czegoś utrzymywać. Często były to zwykłe zajęcia. Nie zapominajmy też, że każdy z nas ma przydzielone funkcje społeczne i z żołnierza nie zrobisz polityka i odwrotnie. Łatwo krytykować, po tylu latach. Prosiła bym też by niektórzy z Was zapoznali się lepiej z historią i to z różnych perspektyw.
No właśnie: co z REPARACJAMI WOJENNYMI od Rosji, Niemiec i ich sojuszników?
Na Wawelu powinno się chować wybitnie zasłużonych dla Polski obywateli, ale dopiero wtedy, kiedy zweryfikuje ich historia. W katyniu, 70 lat temu, NKWD zamordowało 3 (trzech) polskich generałów. W obronie Ojczyzny na polu chwały w 1939 roku we wrześniu życie oddało 6 (sześciu) polskich generałów. W prywatnej wycieczce do Katynia Lech Kaczyński pozbawił życia 9 (dziewieciu) polskich generałów. Jak to osądzi historia???
Nie rozumiem ostatniej wypowiedzi!!! Przecież to był nieszcześliwy wypadek, nikt nie planował tego rozbicia.
Proszę zastanów się nad swoją wypowiedzią !!!
Nie mogę pojąć, czego właściwie nie chciał przekazać Zaleski. A także – co i z jakim wojskiem czynił generalny inspektor sił zbrojnych.
Kiedyś rząd był na obczyźnie a naród w kraju teraz naród jest na obczyźnie a rząd w kraju…
Odnosząc się do treści artykułu wskazuję wszystkim, iż KACZOROWSKI NIE BYŁ ŻADNYM PREZYDENTEM, A ZWYKŁYM SAMOZWAŃCEM, który nie będąc wybranym w wyborach, bezpodstawnie pobierał wynagodzenie od Państwa Polskiego za sprawowanie nieistniejącego urzędu. Pieniądze te powinny być Polsce zwrócone przez rodzinę tego samozwańca Kaczorowskiego.
Zaleski, który wbrew zapisom konstytucji kwietniowej, bezprawnie przedłużył sobie kadencje prezydencką utracił w ten sposób prawo przekazywania urzędu prezydenta innym osobom.
Ponadto trzeba pamiętać, że jedynym legalnym polskim rządem ówcześnie był rząd Polskiej Rzeczypospolotej Ludowej, który był uznawany przez wszystkie państwa świata, również przez państwa kapitalistyczne. Jak więc Kaczorowski mógł sprawować urząd, który został formalnie w Polsce zniesiony wraz z wejściem w życie konstytucji lipcowej?
Można jedynie przyjąć, iż Kaczorowski przechowywał insygnia prezydenckie z okresu międzywojennego, a więc był on jeynie KUSTOSZEM, a nie żadnym prezydentem.
Dziadkowie mówili oby nie nastały przedwojenne czasy a przeżyli znacznie więcej tragedii i nieszczęść niż my obecnie.Jak się patrzy na obecne rządy to wszystkie od lewa do prawa dążą do przedwojennego stanu gdzie przy korycie jest kler dziedzic wójt (czyt. władza)Rząd na emigracji to nieporozumienie zostawić rodaków i uciec w bezpieczne miejsce.Polacy tyle Żydów akowców przechowali przez czasy wojny na pewno dla garstki rządu jaki został miejsca by się znalazło.Tak to Polak zdrajców a było ich więcej choćby Kukliński wynoszą na piedestał i robią z nich bohaterów.
surowo oceniamy ludzi których osobę i jej czynów tak naprawde do końca nie znamy ,łatwo jest się podłączyć pod opinie innych która nie zawsze jest słuszna,oblicze Prezydenta Kaczyńskiego media pokazywały w negatywnym świetle a po śnierci poznajeny innego człowieka .Prezydent Kaczorowski ? tak oceniać w obliczu śmierci ,choć mamy prawo do swojej opinii to są momęty że trzeba wziąść na wstrzymanie
UJAWNIĆ CAŁA PRAWDĘ O II RP nie tylko wybiórczo o KATYNIU. Czy IPN wyjaśni takze i wskaże winnych masakr polskich chłopów dokonywanych przez policję podczas strajków głodowych w II RP?
Historyku, zanim coś napiszesz stukrotnie sie zastanów.
Moim zdaniem władze na uchodźstwie ratowały Polakom żyjącym w komunie poczucie godności. Ktoś nas symbolicznie reprezentował w czasach, gdy Polska nie mogła być niepodległa. Taką rolę dziś pełni w Tybecie szanowany reprezentant narodu tybetańskiego Dalajlama
Macie takie ciekawe artykuły,ale nie można ich dokładnie przecztrać. Zróbcie cos z kolorem tła strony!!!
a kto ich przez te lata utrzymywał?
Idiotyzmy z tą kontynuacją.Zakłada bowiem negowanie państwa polskiego w kształcie PRL.Czyli wszyscy urodzeni po dacie powstania PRL w Polsce byli dla autora bezpaństwowcami.A szczyt idiotyzmu to wynoszenie pod niebiosa zasług w zwalczaniu PRL-u.Niech sobie moi oponenci sami odpowiedzą na pytanie dlaczego adresatem roszczeń odszkodowawczych przyznawanych za rzekome prześladowania w PRL jest teraz III RP?Niby z jakiego tytułu?Ano z tytułu ,że jest prawną następczynią PRL ze wszystkimi prawno finansowymi konsekwencjami tak w kraju jak i za granicą.Więc o co chodzi w tym bełkocie o trwałości i kontynuacji państwowości II i III RP ?
Tytuł, jak zwykle w” polskim internecie”, nie jest adekwatny do treści, czy może do prawdy. O rządzie londyńskim wiedział każdy, kto choć trochę interesował się polityką. Nawet w czasach PRL, nie była to tajna organizacja, ani też utajniana przez ówczesne władze. Co do ważności, no cóż, nie z jego winy zepchnięto ten rząd na margines historii. Mimo wszystko istniał i przypominał o innej, niż socjalistyczna, Polsce.
Rząd RP musiał przekroczyć granicę Rumunii, żeby kontynuować walkę państwa polskiego z III Rzeszą poza granicami Polski wspólnie z aliantami. Poza tym rząd emigracyjny przypominał, że pomimo utraty terytorium Polska jako państwo wciąż istnieje. Starał się pilnować dotrzymywania przez Zachód zaciągniętych wobec nas zobowiązań sojuszniczych. Nie był jednak w stanie zmusić naszych sojuszników do nie traktowania nas w sposób instrumentalny. Natomiast po 1945 r. rząd emigracyjny był już tylko symbolem nieuznawania przez Polaków postanowień jałtańskich. Inną sprawą jest tzw. piekiełko polskie w Londynie, ale kłótliwość to cecha polskiej polityki datująca się od kilkuset lat i polska emigracja londyńska nie była tu jakimś szczególnym wyjątkiem. Nie można więc mówić, że rząd londyński był nie potrzebny. Był niemym symbolem zdrady Polski przez jej sojuszników, którzy przyrzekli pomóc Polsce w 1939 r. (deklaracje pomocy Zachodu były jednym z czynników, które zadecydowały o tym, że Polska przystąpiła do wojny, a nie tak jak Czechosłowacja skapitulowała bez oporu). Nie wolno też mówić, że polscy emigranci żyli w luksusach, bo w większości przypadków tak nie było. Ministrowie ostatniego rządu sprzed września 1939 r. żyli w biedzie i musieli pracować fizycznie (np. Adam Koc, premier Składkowski, minister J. Beck zmarł w strasznych warunkach w Rumunii). Przecież ci ludzie zostawili w kraju swoje rodziny, również swoje majątki i tylko nieliczni mieli za co żyć na emigracji. W zawierusze wojennej jaka zapanowała we wrześniu 39 r.w Polsce niewielu miało czas i możliwości (a któż się spodziewał, że Polska przegra wojnę i gdzie będą żyli w następnych latach, w wielu przypadkach do końca życia), aby zapewnić sobie środki do życia na przyszłość. Życie na emigracji łatwe na pewno nie było jak nam się to może wydawać.
Jaki to był rząd i jaki prezydent, na jakim „uchodźdztwie”??? Zostało kilku karierowiczów w Anglii, bo im płacili pensję, udawali pawianów na salonach, nadawali sobie nic nie znaczące tytuły i ordery i udawali, że są kimś ważnym!!! :-))) Pajace! Tutaj od 1944 roku był rząd w oswobodzonej Polsce!!! W Polsce, która było trzeba odbudować po zniszczeniach wojennych, gdzie Warszawę odbudowywali za talerz zupy!!! Mój dziadek przeszedł drogę, jak ten cały Kaczorowski! Obóz jeniecki, ucieczka, złapanie, cela śmierci i wyrok zmieniony na 5 lat na Kołymie. Potem znowu ucieczka, Anders, Iran i szturm pod Monte Cassino! Ale po wojnie, wrócił w 1948 do Polski i ciężko dla Polski pracował, a nie wpieprzał kawior w Londynie między takimi tetrykami i kolejnymi „Prezydentami na Uchodźdztwie” Zabawa starych durniów w Indian! Żyli sobie we własnym świecie, tytułowali się „hrabiami” i żarli się jak psy na tej „pseudoemigracji” A dziś, zamiast ich wyśmiać, wynosi się ich na piedestał, za to że rżnęli głupa i obijali gruchy za kasą angielskiego podatnika!!! Paranoja !!!
Cóż to za niedouk napisał ten artykuł. Obecna Polska nie nawiązuje do II RP lecz do PRL. To wie każde dziecko!
A dla mnie to jakieś nieporozumienie! Co to za prezydent? Przecież wtedy była inna pełnoprawna władza! W sumie dziś też każdy może wyjechać za granicę i ogłosić się prezydentem na uchodźstwie…
Jestescie ignorantami. troche obycia i historii. do szkoly wrocic to moze wam cos sie przypomni jakie czasy byly. i nie mowie tu o PRL.
Kaczorowski zasluzyl na Wawel. on tam powinien lezec, a Kaczynski w warszawie
Cala prawica i opozycja wmawiali latamo, że jest to jedyny rząd polski – a teraz śmiechu warte – wykopali na śmietnik historii. Jak zwykle prawice zawłaszacza nie swoje miejsca a ideały nie zawsze pasują do osobowości – smutne ale prawdziwe. czekamy na kolejne ciekawe restauracje lub moralne rewolucje a bohaterów się wypromuje w RM albo na kolejnych cmentarzach.
Co za bzdury. Kaczorowski obwołał się z kumplami Prezydentem wieczorem po wybraniu przez Zgromadzenie Narodowe Pana Jaruzelskiego Prezydentem Polski.
NIEDZIWIE SIE WYPOWIEDZIOM -SOCJALIZM DOKONAL DZIELA PRZEZ PAREDZIESIAT LAT -WBIJALI NAM GUPOTE W GLOWY-SKUTECZNIE -ROBILI TO NAJLEPSI SPECJALISCI [NKWD]- POLSKE OPUSCILO POCZUCIE PATRYJOTYZMU-RESZTA BYLA UCZONA PRZEZ RODZICOW I TYCH NIETRZEBA UCZYC O RZADZIE NA UCHOCTWIE KOGO URAZILEM PRZEPRASZAM
Prezydent: burżuazyjno-sanacyjnych kanalii! WON!!!
Ten quasi-prezydent to kupa śmiechu.
pochowali go na budowie tak ktoś napisał na jednym z forum-miał racje
spieprzył z polski i udawał bochatera
dla mnie jest PALANTEM
„Tradycja II RP” to tradycja Polski dla wybranych, zamożnych i (lub) z „pochodzeniem”. Nie bardzo jest co chwalić. A emigracyjny prezydent – czyżby oczekiwał na potencjalną wojnę, by mieć szansę wrócić do kraju „na białym koniu”?
a ja uwazam ze to byli wspaniali ludzie,jesli ktos ma odwage ich krytykowac to niech sobie wiecej poczyta,np. dzienniki Andersa.w jego oddzialach walczyli ludzie ktorzy spedzili lata w lagrach,obozach,w nieludzkich ,niewyobrazalnych dla nas warunkach, to ze udalo im sie przezyc to prawdziwy cud.po prostu bali sie wracac,gdzy wiedzieli co ich moglo czekac.emigracja nie byla wyborem…a u nas niestety widze cala historia jest nadal znieksztalcana,widac co lata komunizmu zrobily z Polakami,niektorzy czuja wrecz dziwna tesknote za tamtymi czasami….to bardzo smutne
Azi – bohaterze!, skoro pisać po polsku nie potrafisz, to pewnie czytać też nie, tak więc jak możesz cokolwiek o kimkolwiek pisać. C.
Co za idiota wymyslil kolory na tej stronie ???
zabawa w politykę stetryczałych dziadków.
A ja mam pytanie do tych wszystkich, którzy rzucają tu wszelkimi „palantami” i innymi, których nie będę powtarzać… Ludzie co jest dla Was ważne? Kto jest Waszą legendą? Czy każdego potraficie zmieszać z błotem? Gdzie szacunek do ludzi, którzy pozostawili po sobie jakiś pomnik w polskiej historii??
Moje argumenty:
1) Rząd emigracyjny, w tym Kaczorowski pozostawił po sobie pomnik, o którym warto pamiętać – utrzymanie symbolicznej władzy polskiej w czasie, kiedy Polska nie funkcjonowała samodzielnie.
2) Lech Wałęsa, pomijając kontrowersje czy był Bolkiem czy nie, postawił sobie pomnik, za który należy Mu się dozgonny szacunek – obalił komunizm.
3) Aleksander Kwaśniewski, pomijając to, czy był komunistą czy nie również postawił sobie pomnik, za który należy mu się pamięć i szacunek – konstytucję, która sprawdziła się w obliczu takiej tragedii jak ta z 10.04.2010.
A teraz moje pytanie brzmi – jaki pomnik postawił sobie, analogicznie do tego co napisałam, jakaś sztandarowa rzecz a nie puste pisanie o patriotyzmie, wykształceniu i dobroci – Lech Kaczyński?
Pomińmy kwestię Wawelu, bo tego już nie cofniemy, ale chcę znać jedną najważniejszą rzecz, za którą należy szanować i pamiętać Lecha Kaczyńskiego?
K.
Jest taka rzecz. I tylko ON mogl tego dokonac. Swoją niewyobrazalną glupotą, pychą i kompleksami zlikwidował za jednym zamachem trzon najgorszej polskiej prawicy.
CHWALA MU ZA TO I WIECZNA PAMIEC!!!
PS. zal tych kilkunastu przyzwoitych, ktorzy tez przy okazji zgineli.
Wstyd mi za wszystkich ,którzy na stronach internetowych prowadzą dyskusję obrażając i szkalując innych .Jeżeli temu ma służyć internet , to jest on chyba wytworem szatana ,który cieszy się z waszego opluwania.Życzę więcej inteligencji i pohamowania w wymyślaniu brzydkich słów.
Smutek mnie ogarnia, gdy czytam większość wypisywanych tu bredni, sądzę zresztą, że to niedobitki esbecji pragną tu wylewać swoje żale za rajem utraconym. Jedyne, co mi się nasuwa, jest to, że niestety tragicznym komentarzem do tych wszytskich (prawie) wypowiedzi są słowa KKB: „zostanie po nas złom żelazny i głuchy, pusty śmiech pokoleń”. I znowu smutek, że takich jak już dziś między nami nie ma.
Kinga, Artur i Vox, dobrze, że się wypowiedzieliście :), można by pomyśleć, że wszyscy Polacy to ubecy albo ich potomstwo. :(
albo nieczytający i niemyślący
czytam was od wielu dni i zastanawiam się czy wy jestesie polakami?”
mam probley większe niż smierć Kaczyńskiego i tych przydupasów własnie ta polska dała wyrok na moją żonę i moje dzieci ….za sprawę z roku 2001 moją żonę polska zabiera i prosi o extradycję za to że poręczała kredyt .nie za mkorderstwo za wypadek ,tylko za poręczenie kredytu kpina dla POLSKI .
od 6 lat mieszkamy w anglii jestem polakiem nigdy nie starałem się o obywatelstwo sorry ale teraz muszę was zostawić .nie chcę być POLAKIEM ani ANGLIKIEM………………..PRZEPRASZAM CIĘ POLSKO!!!!!!!!!!!!!1
Rosomak darój sobie radosc bądzż inteligentniejszy niż reszta,ok.,
pozdro A nettta
vox clamentis dodaj czyje te słowa a nie palisz głupa taką wypowiedzią soooorrrry chyba mówię za Pusszzzzkina
anetta, to ty juz lepiej nie bądź Polakiem! Nie wiesz co oznacza KKB. Czy ty w ogóle coś czytasz?
Ja nie wiem kto pisał ten artykuł i ile kasy dostał, ale dziwi mnie fakt spłycania roli rządu emigracyjnego do karyaturalnego ciała czy organizacji charytatywnej non profit. Tymczasem z dokumentyów znajdująch się w AAN i przekazywanych do tegoż archiwum, oraz w archiwach organizacji polonijnych rozsianych po całym świaecie wyłania się inny obraz. Poza tym artykuł przedstawia rzad emigracyjny jako karykaturalna organizacje duszaca sie we własnym sosie. Tymczasem prawda wyglada inaczej. Ci ludzie rozdzierani niejedokrotnie przez wewnętrzne animozje próbowali dotrzeć do tych, którzy mieli wpływ na to co działo się w świecie. Często nie mając pieniędzy wykorzystywali swoje znajomości, zapożyczali się działając dla idei! A takich ludzi należy cenić bez względu na to czy jest z lewej czy z prawej strony sceny politycznej! A Kaczorowski taki był! I komu jak komu ale jemu nalezy się spora monografia bo to jest lepsze niż pochlebstwa ordery i uznanie!