Tanzen Verboten
W latach trzydziestych i czterdziestych w III Rzeszy wytworzyła się subkultura młodzieżowa, która była wobec nazizmu tym, czym bikiniarze wobec naszego swojskiego, przaśnego komunizmu. Swingjugend nie cierpieli się z wzajemnością z Hitlerjugend, i gdy ci pierwsi wrzeszczeli na Parteitagach „Sieg Heil”, Swingjugend – w swoich klubach – wołali „Swing Heil”.

W rozumieniu nazistowskiej propagandy amerykańska i brytyjska kultura – a szczególnie jazz i swing były niedaleko tzw. „sztuki zdegenerowanej”. Zresztą – na liście potępianej przez hitlerowców sztuki było praktycznie wszystko, co nie było połączeniem tryumfalnego realizmu, czasem z dozą czegoś, co dzisiaj nazwalibyśmy „heroic fantasy”.
Zresztą – sami zobaczcie, jak to mniej więcej wyglądało.

"Fahnentraeger" Huberta Lanzingera

Paul Matthias Padua "Der 16 Mai 1940"
I to się „Swingjugend” nie podobało.
Jazz – często grany przez czarnoskórych muzyków i kojarzony z wyzwoleniem od konwenansów – nie mógł z kolei podobać się decydentom promującym wizję surowej moralnie rodziny blondynów: muskularnej Heidi ze skromnym warkoczem, podgolonego Hermanna w mundurze SS i ich krzepkiego i rześkiego drobiazgu. Nie cały, co prawda, jazz był zakazany – Goebbels zdawał sobie sprawę z jego popularności i doskonale wiedział, że zbytnia kulturowa surowość może być zaczątkiem społecznego zniechęcenia do reżimu. Wentylem bezpieczeństwa były więc szwedzkie, holenderskie i belgijskie radiostacje, które grały m.in. właśnie jazz. Amerykańskie i brytyjskie stacje były jednak na indeksie.
Toporność i dętość oficjalnej propagandy nie podobała się tej części niemieckiej młodzieży, która nie zamierzała pozwolić się przebrać w mundurki Hitlerjugend. Nie wystarczało jej też dozowanie zachodniej kultury przez Goebbelsa. Najbardziej podobała im się właśnie znienawidzona przez hitlerowców kultura angloamerykańska – dla władzy dekadencka, dla młodzieży – bardziej ludzka.

Hamburscy Swingjugend (z oficjalnej strony filmu dokumentalnego "Die Unwertigen")
Ruch, przynajmniej na początku, był apolityczny (nigdy zresztą nie przerodził się w „pełnoprawny” ruch antynazistowski, mimo pewnych kontaktów z członkami niemieckiej opozycji). Jego członkami były najczęściej nastolatki dobijające dwudziestki z tzw. dobrych i dobrze finansowo ustawionych domów: jazzowe płyty i rozbijanie się po klubach nie było sprawą tanią. Podobnie, jak ciuchy, ponieważ „Swingjugend” mieli w sobie wiele z dandysów. „Swingjugend” nosili włosy nieco dłuższe, niż nakazywało ówczesne przyzwolenie społeczne, eleganckie garnitury, kapelusze. Elementem rozpoznawczym był parasol – noszony przez okrągły rok, niezależnie od tego, czy akurat zbierało się na deszcz, czy nie. Środowisko „Swingjugend” istniało głównie w Hamburgu – mieście o tradycyjnie libertyńskiej opinii. Organizowano koncerty i imprezy.

"Antyjazzowy" plakat hitlerowskiej propagandy: czarna muzyka jako przejaw "żydowsko-amerykańskiego zepsucia".
Ta stosunkowa elitarność ruchu bywała wykorzystywana przez nazistów jak słaby punkt środowiska: sami hitlerowcy – ruch jak najbardziej populistyczny – odwoływał się przecież do masowości. Odróżniało ich to zresztą od innych tego typu ruchów młodzieżowych, które powstawały w zachodnim świecie: francuskich zazous czy amerykańskich środowisk, których elementem rozpoznawczym był tzw. „zoot suit” – garnitur o specyficznym kroju: długiej marynarce i szerokich, lecz zwężających się u kostek spodni (ci, którzy pamiętają krój sławetnych „pyramidów” z początków lat 90-tych wiedzą, o czym mowa). O wiele bardziej egalitarni byli „Edelweisspiraten”, którzy – jak często skarżyli się członkowie „Hitlerjugend” – miewali w zwyczaju spuszczać pospolity, uliczny oklep napotkanym patrolom hitlerowskiej młodzieży. Im jednak warto poświęcić osobny artykuł. Tym bardziej, że represje, które spotkały „Piratów” były o wiele bardziej ciężkie, niż akcje przedsięwzięte przeciwko swingowcom.
W czasie wojny naziści postanowili skończyć z anglofilską „zarazą” – w 1941 roku policja dokonała masowych aresztowań: dzieciaki poddawano ostrej „reedukacji”, niektórzy zesłani zostali do obozów koncentracyjnych. Jak można wywnioskować z jednego z niemieckich raportów z tego okresu, nazistów osobliwie rozdrażnił fakt, że Swingjugend tańczyli do piosenki „We’re Gonna Hang Our Washing on the Siegfriedline (if the Siegfriedline’ s Still There”) („Powiesimy swoje pranie na Linii Zygfryda, jeśli jeszcze będzie tam, gdzie jest”). Uznano to za oburzający zamach na godność niemieckiego narodu. Posłuchajcie zresztą sami:
We’re going to hang out the washing on the Siegfried Line.
Have you any dirty washing, mother dear?
We’re gonna hang out the washing on the Siegfried Line
‘Cause the washing day is here.
Whether the weather may be wet or fine
We’ll just rub along without a care.
We’re going to hang out the washing on the Siegfried Line
If the Siegfried Line’s still there …
Do obozu koncentracyjnego zesłano między innymi hamburczyka Guentera Dischera. Disher żyje do tej pory i jest obecnie najstarszym DJ-em w Niemczech i swingowo-jazzowym guru.
W 1993 roku o środowisku „Swingjugend” nakręcono film z Christianem Bale i Kennethem Branaghem. Na jego youtube’owym fragmencie poniżej prezentowanym zobaczyć można swingową kontrkulturę Trzeciej Rzeszy w całej jej krasie – czyli w tańcu. A raczej sposób, w jaki widział ją hollywoodzki przemysł filmowy.












Ta mendy niemieckie Hitler mordował, dokonywał rzezi, torturował a oni walczyli o durną muzykę. Czyli widać masowe zabójstwa są okej ale zakazanie jakiejś tam muzyki to już wielka zbrodnia.
oni nie walczyli:) oni tańczyli:) b możliwe, ze wielu miało gdzieś to, co robił wehrmacht i ss.
Podobnie można by komentować np. tajne komplety – oni nie walczyli oni się uczyli.
Dziś w Polsce mamy podobne zjawisko. Nowym dyrektorem Programu Trzeciego Polskiego Radia (popularnej Trójki) został człowiek, który „wsławił się” między innymi usunięciem „ciężkiego brzmienia” kiedy dyrektorował radiem BIS. Cytat z życiorysu Jacka Sobali opublikowanego na stronie akcji Ratujmy Trójkę ( http://www.ratujmytrojke.pl ):
„Pierwszym krokiem było usunięcie z powodów politycznych audycji Masala, autorstwa Maxa Cegielskiego. Tematem audycji miało być zjawisko faszyzmu w Polsce, a w jej internetowej zapowiedzi pojawiło się zdanie: „podżegający do przemocy faszyści są często blisko związani z LPR i Młodzieżą Wszechpolską”. Jacek Sobala zażądał zmiany tematu od prowadzącego, a kiedy ten się nie zgodził, usunął audycję z ramówki.”
Dziś słuchacze Trójki protestują przeciwko indoktrynacji i upolitycznianiu mediów. Zapraszamy wszystkich, którym zależy na obronie kulturalnego dobra narodowego jakim jest Trójka w obecnym kształcie do podpisania się pod protestem na stronie i aktywnego uczestnictwa w akcji.
ja osobiśvcie uważam, że nie ma sensu ich w ten sposób oceniać.
Paru chłopców urządziło sobie tańce, a robi się z nich wielkich konspiratorów. Opozycja niemiecka nie istniała, a jeśli były nawet jej śladowe ilości to, jak Stauffenberg, o Słowianach myślały tak: „To lud, który czuje się dobrze tylko pod batem. Tysiące jeńców wojennych posłuży nam dobrze w pracach rolniczych”. Lub, jak Canaris, za sam fakt oporu zyczyli sobie rewizji granicy z Polską i Czechami. Niemcy usilnie próbują oddzielić siebie od Hitlera, niestety argumenty są tak słabe, że te próby wywołują jedynie uśmiech politowania.
oczywiscie genialne myslenie polakow najlepiej wziac bron i od razu isc do walki dac sie zabic ale przeciez to nic bo bohatersko. kazdy probowal znalezc swoj sposob na walke. nie mozna patrzec w ten sposob ze kto nie walczyl bronia nie walczyl wcale. oni znalezli swoj sposob poprzez taniec. to jest wg was w porzadku jesli mlodziez idzie na wojne? kiedy gina mlodzi ludzie?
@podpis. ale co, w zwiazku z tym, że stauffenberg tak myślal, to nie można pisać o ciekawym zjawisku jakim byli swingjugend? autor nie pisze, ze byli „konspiratorami” tylko stwierdza fakt, że nie przepadali za sobą z hitlerjugend.
Wybielanie się Niemców. Pokazują 3% ówczesnego społeczeństwa.EEE tam
czyli jeśli ktoś chce napisać o grupie, która go interesuje musi napisać najpierw o wszystkich, a potem o tych 3%, żeby nie wkurzyć sz.p. „anonima”? EEE tam.
@oomph
Masz rację. Ale czytając ten artykuł można odnieść wrażenie, że pojedynek HJ ze SJ to potyczka dwóch równorzędnych liczebnie organizacji. Podczas kiedy SJ byli brzęczącą niegroźną drobną muszką zaledwie czasem zauważaną. Dziennikaraska rzetelność kazałby jednak to podkreślić by nie tworzyć nieprawdziwego wrażenia wielkiej opozycyjności.
Kiedyś jeden Niemiec powiedział, że walczył z Hitlerem – na pytanie „jak to robił” odpowiedział , ” że wieczorami nie wychodził z domu „.. Ten powyższy artykuł o książce podobnie odbieram – książka jest właściwie durma – przecież wszyscy Niemcy po „robocie” szli na sznapsa i tańczyli ….
Kiedy były „zwycięztwa” w 1939 , 1940 i jeszcze w 1941 całe Niemcy piały z zachwytu i nie było żadnego sprzeciwu . Każdy Niemiec był dumny ze swoich elit i nawet do głowy nie przyszło im aby się sprzeciwiać . Dopiero od 1943 Niemcy zaczęli się zastanawiać nad nadchodzącą klęską . Nawet spiskowcy w rodzaju Staufenberga (też wielki bandyta niemiecki) nie dlatego chcieli usunąć Hitlera aby zapanował pokój – tylko po to aby doprowadzić wojnę na jednym froncie wschodnim i zawrzeć rozejm z Aliantami Zachodnimi.
Do Pani Ingi,
Jak można używać takich porównań. Tajne nauczanie było formą walki, formą pracy konspiracyjnej zagrożonej karą śmierci !!! Zarówno nauczyciele jak i uczniowie traktowli udział w tajnych kompletach jako swój obowiązek patriotyczy. To był przejaw bohaterstwa po obu stronach, zarówno uczących jak i nauczanych. Zresztą ci ostatni robili to bardzo chętnie z zachłannośią i zapałem.
Pozdrawiam
Tadeusz
Bzdury , bzdury – obejrzyjcie wszystkie filmy dokumentalne a nawet fabularne – tańczenie nie było zabronione w Niemczech w latach 1933-1945 – nawet tańczenie było ustawowo dozwolone – rewie , teatrzyki, burdeliki , itd były zakładane na każdym rogu w podbitej przez Niemców Europie – niemiecy żołnierze na przepustkach nic innego nie robili jak przesiadywali w tanzbudach , itd itd . Książka to kolejny gniot w celu „rehabilitacji Niemców” i wybielania niemieckiej historii – ale tej historii wybielić się nie da nawet proszkiem Henkela czy Ariela – ta historia tak obciekla krwią milionów pomordowanych , że nigdy się nie wybieli …
Hollywood ze wszystkiego zrobi mdłą papkę. Temat niezły ale tu zmarnowany. Nie zmienia to faktu, że tak, jak bikiniarze, oni nie walczyli, tylko dobrze się bawili.
Jak można tak ludzi ogłupiać – na pewno młodzi i niedoświadczeni złapią się na tę książkę jak mysz na pułatkę ale starsi od razu wiedzą o co idzie w tej książce . Aby uzmysłowić czytelnikom jak manipuluje się nimi – dam takie porównanie – czy można mówić , że dyskoteki w czasach PRL`u przyczyniały się i były działalnością antykomunistyczną ? Tylko kretyn by tak powiedział ….
ostatni cytat z amerykańskiej produkcji o swinjugend jest po prostu przerażający. odrażający i obrzydliwy. Amerykanie pokazują niemieckich nastolatków, którzy tańczą sobie, podczas gdy ludzie giną, a hitlerowska machina szaleje (nie wiem, kiedy dokładnie toczy się akcja filmu). o czym to ma świadczyć? jak dobrze było „rasowym” Niemiaszkom w Rzeszy? czy że dobra zabawa to najlepszy sposób walki z reżimem? swingjugend mieliby być „najweselszym barakowozem” w najbardziej zbrodniczym systemie w historii Ziemi? czego to dowodzi, do …. ?! chyba tego, że tępi Amerykanie nie rozumieją historii i że o wiele im bliżej do niemieckich faszystó, niż do postępowej ludzkości (vide: przypadek niedoszłego prezydenta Forda, tego od samochodów).
Brawo bohaterscy Niemcy. Pełen szacunek.
Do Pana Tadeusza
Opacznie zrozumiał Pan mój wpis.
Polo, gratulacje.! Przebiłeś serwilizmem nawet autora tego zenującego artykuliku. Uśmiałem się przy czytaniu za wszystkie czasy. To ilu tych swingersów-buntowników było u Szwabów? Pięciu, sześciu, czy może aż dziesięcu? Widzę, że Niemiaszki gwoli leczenia się ze zbrodni i krwiozerczych zapędów budują sobie teoryjki, ze ktoś tam w Germanii tez nazolom się przeciwstawiał. To sie w propagandzie nazywa jakos tak…odnoszenie marginalnej bzdury do całego narodu. W Polsce taki numer (tylko celem pognebienia a nie połechtania jak tutaj) robiła zydo-komuna skupiona chocby wokol Gazety Wyborczej z Jedwabnem. Za wyskok kilku wiesniakow bodburzonych przez Szwabow oskarzono caly narod i gites. Autorze kochany, nie wiem, czy was lizusów robi się specjalnie w jakiś próbówkach, czy sami się rodzicie, czy może Niemiaszki dobrze płacą ale błągam nieco dystynkcji w rozumowaniu… i we włażeniu w siedzenie. Następnym razem poproszę. Bo to było nadmiernie przejaskrawione włazityłkostwo. Czołem i pozdrawiam wszystkich łakomych na niemieckie dudki !!!
opozycja antyhitlerowska w niemczech jest podobna do tej w okupowanej francji, w jednym i drugim kraju w czynnej opozycji braly udzial po 3 osoby
Niemcy kradli i mordowali, mordowali i kradli… a nie tańczyli… im i światu trzeba to cały czas przypominać….
Do dziś dotykają nas koszty i okropieństwa wojny….. moją babcie to „tylko” bolą kolana przez całe życie przez pracę zimą na mrozie w letniej sukience….
Wzniecony, 1. ostroznie z tym „najbardziej zbrodniczym” (pomysl o wyczynach marksistwo i maoistow w ZSRR, Chinach, Kambodzy etc) i 2. czy przypadkiem wyzej wymienieni nie sa we wspomnianej przez Ciebie „postepowej ludzkosci” i 3. zupelnie serio wojna to nie tylko lineie frontow i walki. Mam wrazenie ze nikt z nas nie umie sobie wyobrazic jak wygladalo zycie 90% ludzi w czasie wojny. Jak zyli cywile, czym zyli, jak sie zachowywali? Przeciez ci ludzie zyli „normalnie” a nasze okupacyjne filmy tworza wrazenie jakby wtedy wszyscy od rana do nocy mysleli tylko o komunikatach wojennych. Jeżeli z takim zalozeniem to obejrzec to jest to tylko jeden z przyczynkow do opisu swiata w czasach hitlera. Oczywiscie pytanie co naprawde mysla Amerykanie gdy to ogladaja, a potem ogladaja sobie Upadek i Opór i Shoah… nie zmusisz nikogo by sie interesowal nasza wersja historii, tak jak nas mało obchodza wojny w Afryce i Ameryce Pd, niektorzy znaja np. Dom Dusz czy Jadro Ciemnoscii tyle, koniec. Mozemy tylko starac sie poznac by umiec dyskutowac gdy jest nam dane. Poznac takze „niemieckich bikiniarzy”. Taka karma.
Wielka Stopa, nie zrozumiałeś. To był sarkazm
nie mieszajmy myślowo dwóch systemów walutowych. nie bądźmy Peweksami… jak mawiał Ochódzki Ryszard. różne odmiany komunizmu (jakże odległe od siebie i od komunizmu), są równie odległe od nazizmu, co to, co się o nich naucza, a jest to tylko neoliberalna propaganda, tworzona przez USA i wpajana do rozmiękczonych hostią i coca-colą z Mc’Donald’sa umysłów.
ale nie o to nawet chodzi. wiadomo, że znikomy procent zniewolonych społeczeństw walczył, a reszta żyła. normalnie. nawet moja babcia mi to opowiadała. przeżyła wojnę bardzo spokojnie, jeździła na półkolonie, wyleczyła gruźlicę kości, żołnierze nawet pozwalali dzieciom fotografować się z nimi na motocyklu.
ale czego takie fakty (o sympatycznych Niemcach) i takie filmy (o sympatycznych, roztańczonych Niemcach, którzy nie głosują na NSDAP) mają służyć? o to się pytam. powtarzam – to albo ma na celu wybielanie narodu niemieckiego, albo zwyczajnie pokazuje naiwność (baaaaardzo eufemistyczne określenie) jankesów. nie na darmo Francuzi po wojnie do lat 50. wypisywali na murach „Yankee go home!”, a zachodnia opinia nienawidziła amerykańskich okupantów.
ale to są szczegóły z zagmatwanej historii świata :)
no kolesie mieli w D….. wojnę i woleli tańczyć i się bawić i jakby wszyscy w ten sposób podchodzili do życia to na świecie żadnych wojenek by nie było.
Polecam film „Dzieci hitlera”;BEDZIE KOLO MAJA W KINACH
Do Henryk Borkowski
Bylbym ostrozny w wydawaniu takich opini, ze do 1943 roku, poki byly zwyciestwa to Niemcy piali z zachwytu. Polecam ksiazki Hassela, ktore mimo tego iz nie sa literatura stricte historyczna, moga wiele opowiedziec o zolnierzach niemieckich, i ich stosunku do wojny, Hitlera i wyzszych dowodcow niemieckich. Hassel wielokrotnie opisuje przypadki skazywania na smierc, wiezienie, obozy koncentracyjne czy kompanie karne zolnierzy, ktorzy „nie kochali Fuhrera”. Gestapo, SS, SD, tajna zandarmeria polowa, lotne sady wojenne mialy pelne rece roboty na grubo przed 1943 rokiem… Czas euforii minal 1 wrzesnia 1939 r, gdy okazalo sie ze Polska to nie Czechoslowacja czy Austria. Gdy do Niemiec jechaly pierwsze wagony z zolnierzami, ktorym pocisk, szrapnel urwal nogi czy rece, butelka z benzyna spalila twarz. Gdy zaczeto wysylac pocztowki z zawiadomieniem o smierci syna,brata,meza,ojca. Gdy okazalo sie, ze umieranie na wojnie nie jest takie „slodkie” jak to mowila propaganda. Gdy okazalo sie, ze procz gonienia „podludzi” trzeba ich tez wlasnorecznie zabijac, aby samemu zostac przy zyciu. Gdy okazalo sie, ze trzeba bedzie patrzec na kolegow, przytrzymujacych swe wnetrznosci wyrwane z ciala przez pocisk wroga. Nie gloryfikuje w zaden sposob Wehrmachtu, ale daleki jestem od twierdzenia, ze zolnierze niemieccy przesiaknieci byli ideologia hitlerowska. Mieli raczej wpojona pruska postawe: rozkaz jest rozkazem, i nalezy go wykonac. Nie wazne kto i jaki rozkaz wydaje. Tym bardziej, ze jak juz nadmienilem w III Rzeszy skazywano na smierc za duzo bardziej blahe powody, niz odmowa rozkazu, czy tzw. tchorzostwo w obliczu wroga. Pewna czesc z nich napewno wierzyla w Tysiacletnia Rzesze i Fuhrera, jednak wiekszosc z nich to byli ludzie wyslani na wojne, na ktorej wcale nie chcieli umierac. Tak wiec troche sie zagalopowales z tym twierdzeniem. Jesli, chodzi o artykul to uwazam, ze jest ciekawy – slyszalem kiedys o tych ludziach, ale to byl krotki opis jak zostali aresztowani przez Stapo i umieszczeni w obozach. Mam prosbe do autora: czy moglby Pan zamiesci cos o tych „Edelweisspirraten”? O nich akurat nigdy nie slyszalem (choc po zakonczeniu pisania komentarza google pojda w ruch :D ), a chetnie bym poczytal. Jeszcze jedno zdanie do WSZYSTKICH czytelnikow i komentujacych: Drodzy Panstwo! Zwroccie uwage, ze ten dzial ma w nazwie „AHISTORIA” nie zas „a-antyfaszysci” czy „a-faszysci”. Dzial ten ma na celu przyblizenie tych watkow historycznych, ktorych nie znajdziemy w historii podawanej nam na codzien. Tak jak chocby ten powyzszy. Czesc z Panstwa chyba nie zrozumiala, ze jest on o SUBKULTURZE mlodziezowej, nie zas o ruchach oporu przeciwko faszystom. Jest to ciekawostka historyczna, nie zas okazja do licytowania sie czy Niemcy byli zli, czy jeszcze gorsi. Wojna byla jedna wielka tragedia, niezaleznie kto ja wywolal i kto w niej uczestniczyl. Niemcy, Rosjanie, Polacy, Zydzi, Ukraincy…wszyscy byli oprawcami i jednoczesnie ofiarami tej wojny. Jesli ktos ma zamiar zaprzeczac, to proponuje zapoznac sie z faktami nt.: polskich partyzantow (np.: opalania zlapanych SSmanow na roznie jak prosiaka), czy o tym jak latwo Polacy i Zydzi przedziezgneli sie w nadzorcow w obozach dla Niemcow (chocby niemieckich cywilow umieszczonych w obozie w Lodzi). Historia jest bolesna. Zamiast jedna krozdrapywac rany, uczmy sie jej i wyciagajmy z niej wnioski, aby w przyszlosci podobne wydarzenia nie mialy miejsca.
Do Ulissesa Chyba nie bierzesz pod uwagę skali drogi Ulissesie. Opalonych dwóch,trzech no może pięciu a z drugiej strony spalonych dwa ,trzy ale MILIONY. To samo z nadzorcami !
- dlaczego jest wojna?
- bo jeden naród obraził drugi.
- czy ja obraziłem jakiegoś Francuza, a czy jakiś Francuz obraził mnie? A czy jakaś niemiecka góra obraziła jakąś francuską górę?
- w d*** mam taką wojnę.
(Na zachodzie bez zmian albo Droga powrotna) E. M. Remarque
@Ulisses
Statystyka Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata:
Polacy – 6195
Holendrzy – 5007
Niemcy – 476
To chyba mówi najawięcej o skali sprzeciwu wobec nazistów w Niemczech. Choć to prawda, że znam z rodzinnych opowiadań przypadki, w których Niemcy wstawiali się za Polakami. Jednakże owo wstawianie nigdy nie było dla nich ryzykowne.
Intresejuące i ciekawe ,nie można traktować historii jednostronnie. Historia jest wieloaspektowa tak jaj ludzkość, która ją tworzy. Są oprawcy i oprawiani ,dlatego część ludzi mając to w
Intresejuące i ciekawe ,nie można traktować historii jednostronnie. Historia jest wieloaspektowa tak jak ludzkość, która ją tworzy. Są oprawcy i oprawiani ,dlatego część ludzi mając to głęboko w „tyle” żyła i nie można mieć tego za złe , że jakieś „niemiaszki’ nie sabotowali hitlerowców, dlaczego to inna sprawa.
Wybielanie Niemców i ich zbrodni w przeciągu ostatnich 20 lat osiągnęło żenujący poziom. Właściwie nie ma co komentować tych obłudnych wypocin na temat „tańczącej niemieckiej opozycji” bo to obraża tych nielicznych żyjących, którzy walczyli z tą niemiecką zarazą, i bynajmniej nie swingiem.
Zawsze mówiłem, że wojna była na wschodzie – straszna i ostateczna, a na zachodzie było „Allo, Allo” z dzielnym Rene i angielskimi lotnikami. I swingiem wśród dzielnych opozycjonistów niemieckich.
Artykuł ten z pewnością nie miał na celu wybielenie Niemców, jednak zapisane komentarze świadczą o tym, że nawet polscy fascynaci historii ulegają generalizacji i nie potrafią patrzeć z dystansem na wydarzenia II wojny światowej. Stanowisko takie jest zrozumiałe ze zględu na to, jak bardzo naród polski ucierpiał w czasie tejże wojny. Jednak przezież nie wszyscy Niemcy byli morderacmi i nie wszyscy Polacy bohateremi!
Subkultura Swingjugend była cześćia ogólnoeuropejskiego ruchu miłośników jazzu i kultury amerykańskiej. We Francji nazywano ich zazous, w Wielkiej Brytanii teddy boys, w Rumunii malagambistami, w Rosji stylalgami. Oczywiście nie można porównywać subkultur młodzieżowych z działaniami konspiracyjnymi, ponieważ jest to zupełnie inna forma walki. Aczkolwiek członkowie tych subkultur także byli represjonowani ze wględu na swój styl życia. Polscy bikiniarze byli napadani, wydalani ze szkól i miejsc pracy, doszło nawet do „pokazowego procesu bikinarzy”, w którym padły dwa wyroki śmierci.
Na zakończenie słowa Leopolda Tyrmanda, uważanego za króla bikiniarzy:
„W jakimś konkretnym wymiarze, który trudno teraz ujawnić i zdefiniować, ja z moim stylem
życia jestem groźniejszy dla komunizmu niż papieskie encykliki społeczne, neotomizm i cała
subtelna wiedza Turowicza o współczesnym katolicyzmie. Coś mi się wydaje, że Berman
woli dyskutować z Maritainem i księdzem Piwowarczykiem niż ze mną, pajacem w
kolorowych skarpetkach, bełkoczącym jakieś idiotyzmy o jazzie „(Dziennik 1954).
i cytat z M. Urbanek: Zły Tyrman:
„Komunizm mówił, że facet, który nosi takie skarpetki, taki krawat, takie spodnie, to wróg
ludu, a on szedł i wołał: tak jestem wrogiem ludu i mam was w dupie. (…) Tyrmand wyglądał
tak, jakby nagle wyszedł na ulicę z transparentem „Precz ze Stalinem” .
Pani Katarzyno – z dystansem to mozna patrzeć na Leopolda Tyrmanda albo Sida Viciousa. II WŚ była ostateczną rozgrywką, przynajmniej dla nas, dla Słowian – a nie żadną subkulturą i potańcówką z oporem w tle. Widocznie Pani tego nie rozumie. A w 1943 czy w 1944 wszyscy Niemcy byli mordercami.