“Polska założona przez Ukraińców”
Wydanie na Ukrainie przewodnika po „Polsce założonej przez Ukraińców” to dobry pretekst, by przyjrzeć się resztkom narodowych demonów, które – choć na szczęście słabe, jak chyba nigdy wcześniej – nadal pokutują w Europie.

Ukraińska Polska. I Europa. I…
Swiatosław Semeniuk to autor tez, na podstawie których skonstruowano historyczną część przewodnika „Ukraińskie miejsca w Polsce”. Przewodnik niedawno ukazał się na zachodniej Ukrainie. Trudno pozbyć się wrażenia, że Semeniuk oddał się ulubionej rozrywce historyków-pasjonatów: poddał rwącemu nurtowi własnej tezy i popłynął radośnie na tak szerokie wody, że sam chyba się zdziwił. W końcu uświadomienie sobie faktu, że połowa Europy to w gruncie rzeczy Ukraina może być zaskakujące.
Wszyscy jesteśmy Ukraińcami
W swoim upartym szukaniu ukraińskości w historii Europy Semeniuk zagalopowuje się imponująco daleko. Przyjrzyjmy się jego tezom.
Od V do X w. niemal pół Europy zamieszkiwały plemiona ukraińskie. Tak twierdzi Semeniuk i można nawet zrozumieć, co mu w duszy gra: w końcu, jak przypuszcza obecna nauka, właśnie na terenach leżących obecnie na terytorium Ukrainy znajdowała się praojczyzna Słowian; stąd nasi przodkowie rozeszli się po Europie. Jeśli iść za tą tezą w ten sposób, w jaki podąża za nią „Przewodnik (…)”, uznać można, że właściwie wszystkie ludy słowiańskie są potomkami Ukraińców.
Wielkopolscy Polanie, którzy dali początek naszemu krajowi to – według Semeniuka potomkowie Polan„ukraińskich”: plemienia, które siedziby swoje miało w okolicach obecnego Kijowa (co jest faktycznie hipotezą braną pod uwagę przez historyków). Kim więc są Polanie? Nikim innym, jak Ukraińcami.
Małopolskę z kolei zamieszkiwali Chorwaci (Chrobaci), którzy byli – jak uważa Semeniuk powołując się na staroruskiego kronikarza Nestora – jednym z ludów ruskich. Chorwaci owi, a raczej ta ich część, która pozostała w Małopolsce zamiast wyemigrować na cieplejszą stronę Karpat – mają być protoplastami Wiślan, drugiego obok Polan „plemienia założycielskiego” Polski. A jeśli to Chorwaci-Ukraińcy założyli Kraków, to określanie go „starym ruskim grodem” jest w pełni uzasadnione.
Są to, oczywiście, tezy posunięte do absurdu. Po pierwsze, Semeniuk za pewnik bierze historyczne hipotezy, które przez naukę nie są uważane za obowiązujące (niekiedy popełniając rażące błędy, np. nazywając „bizantyńską i prawosławną” nieistniejącą już kaplicę św. Jerzego na Wawelu). Po drugie: owszem, za praojczyznę Słowian uważa się tereny obecnie należące do Ukrainy. Nie oznacza to, oczywiście, że nasi przodkowie opuszczali naddnieprzańskie stepy jako świadomi Ukraińcy i że tożsamość krajów, które stworzyli jest w gruncie rzeczy „podtożsamością”, podrzędną wobec tożsamości ukraińskiej.
Brnijmy dalej…
Zresztą, sprawę można rozszerzyć jeszcze bardziej (doprowadzając ją do jeszcze większego absurdu): jak wskazują badania, tereny obecnej Ukrainy mogły być ziemiami, na których żyły ludy posługujące się językiem praindoeuropejskim, czyli językowi przodkowie prawie wszystkich narodów Europy. Ci, którzy bardzo chcą, mogą zacząć głosić zatem, że Ukraińcami są wszyscy Europejczycy. Oprócz Finów, Basków, Węgrów i Estończyków.
Co tam granice etniczne…
Można byłoby więc z czystym sumieniem zignorować tę radosną kreatywną historię, tym bardziej, że jest to rzecz istniejąca na marginesie ukraińskiej debaty publicznej i – last, but not least – nikt z wydawców ani autorów przewodnika, powiedzmy to jasno, nie namawia do rewizji granic z Polską.
Piszemy jednak o przewodniku z tego powodu, że stanowi kuriozum, a takimi właśnie sprawami zajmuje się AHISTORIA. A także dlatego, że to dobra okazja do przyjrzenia się, w jaki sposób poszczególne narody uzasadniają swoją potrzebę funkcjonowania – w jakiejkolwiek formie – poza własnym etnicznym terytorium.
Co to jest “Zakerzonia”? Przeczytaj artykuł “Oddać Suwałki, odzyskać Lwów”
Czasem mamy do czynienia z opartą na ekstremalnie naciągniętych argumentach potrzebą podbicia narodowego bębenka, jak w ukraińskim “Przewodniku (…)”. Czasem, jak w przypadku międzywojennej Polski – z traktowanymi bardzo serio politycznymi koncepcjami, które z dzisiejszej perspektywy mogą wydawać się mało zrozumiałe, kilkadziesiąt lat temu jednak były przedmiotem uniwersyteckich i ministerialnych debat.
„Przyrodzone terytorium” RP
Jeszcze Polska nie zdążyła się porządnie odrodzić po zaborach, a nasi rodacy już zaczęli rysować granice Polski daleko na wschód i zachód od polskiego obszaru etnicznego. Prawie wszyscy politologowie, historycy i geografowie, którzy zajmowali się kwestią przyszłego kształtu Polski podkreślali, że niekorzystne dla Polski stosunki narodowe na Kresach Wschodnich i terenach na zachód od wersalskiej granicy nie mają żadnego znaczenia. Liczyły się „historyczny obszar”, „zasięg polskiej cywilizacji” i „racje geopolityczne”.
Trudno, oczywiście, do międzywojennych stosunków przykładać dzisiejszą miarę. Po 1918 roku (i często wcześniej) uważano po prostu za coś najzupełniej naturalnego, że Polska nie kończy się nie tylko na linii Curzona, ale nawet i na Zbruczu. Całkiem powszechnie uznawano Mińsk, Witebsk, a nawet Kijów za polskie miasta i domagano się przyłączenia ich do Rzeczpospolitej, która odrodzić się miała w przedrozbiorowych granicach.

Narodowości II RP z międzywojennego "Powszechnego Atlasu Geograficznego" E. Romera
Narodowości II RP z międzywojennego “Powszechnego Atlasu Geograficznego” E. Romera
Stosunkowo niewielu specjalistów zwracało wystarczającą uwagę na prawa Ukraińców, Białorusinów i Litwinów, tym bardziej, że przecież sami jeszcze dobrze nie wydostaliśmy się z niewoli zaborców, a podstawą naszej niepodległości była idea samostanowienia narodów. Najbardziej czuli na te sprawy byli „federaliści” , którzy optowali raczej za związkiem państw narodowych, zdając sobie sprawę, że rosnących w siłę nacjonalizmów – głównie ukraińskiego i litewskiego, ale i białoruskiego – nie da się zatrzymać, a wszelkie próby zwalczania ich siłą skończyć się mogą wyłącznie ich wzmocnieniem.
Na wschód!

Mapa E. Romera z 1920 roku z nie do końca jeszcze określonymi granicami z ZSRR i Litwą
Zwolennicy koncepcji „inkorporacyjnej” natomiast – związani często z Narodową Demokracją – widzieli Polskę, w ramy której wchodzą ziemie niekoniecznie etnicznie polskie, ale mające historyczne związki z Rzeczpospolitą. Choć, zauważmy, raczej z Wielkim Księstwem Litewskim, niż Koroną.
Przeczytaj, jak przyszłe granice Polski widział Roman Dmowski
Podkreślano „wyższość cywilizacyjną” i lepszą organizację ludności polskiej od Ukraińców i Białorusinów, co miało uprawniać Polaków do przyłączenia do Polski terytoriów, na których etniczni Polacy stanowią mniejszość. Eugeniusz Romer, ceniony polski kartograf, powoływał się na przykład na „pięć razy większą siłę podatkową Polaków, niż Rusinów”.
Jakie były Kresy Wschodnie? “Koniec pewnej Polski”
Inni mówili o „naturalnych” czy „przyrodzonych granicach” Polski. Generał Tadeusz Rozwadowski uważał, cokolwiek naiwnie, że „granica Dniepru i Dźwiny” jest naturalną granicą między Polską a Rosją, i że taka granica „położyłaby kres wszelkiej ekspansji polskiej i rosyjskiej”. Dlaczego? Dlatego, że z granicą na Dnieprze i Dźwinie oba kraje miałyby czuć się „zadowolone”, choć nie wiadomo, jakie przesłanki kazały gen. Rozwadowskiemu zakładać „zadowolenie” Rosji z takiego stanu rzeczy.
Inna, oczywiście, sprawa, że nasi sąsiedzi podchodzili do kwestii etnicznych w równie umowny sposób. Polskie myślenie zatem nie było tu odosobnione. Rosjanie choćby – by przywołać przykład pierwszy z brzegu – miewali skłonność uznawać za integralną część Rosji nie tylko Ukrainę i Białoruś , ale często i ziemie rdzennie polskie. Tym bardziej dziwi – notabene – optymistyczna wizja generała Rozwadowskiego.
“Prosimy, przyłączcie nas do Polski!” i jak Polska głupio zmarnowała kredyt zaufania
W międzywojennej Polsce zwyciężyła koncepcja “integracyjna” i polityka polonizacji kresów. Była to spektakularna klapa polskiej polityki kresowej, o tyle bezsensowna, o ile nietrudno było ją przewidzieć.
“Koncepcja inkorporacyjna mająca na celu wzmocnienie polskości na kresach wschodnich przyniosła odwrotny skutek do zamierzonego” – pisze Piotr Eberhardt w wydanej w 2004 roku przez UMCS książce “Polska i jej granice”. “Prowadzona w sposób nieudolny doprowadziła w ostatecznym efekcie do destabilizacji i wrogości między uprzywilejowaną ludnością polską a dyskryminowanąludnością niepolską”.
W tym kontekście szczególnie smutny jest fakt, że Polska zmarnowała bardzo duży kapitał zaufania, którym obdarzyła ją kresowa ludność czasie wytyczania polsko-radzieckiej granicy. Eberhardt, powołując się na wspomniejnia L. Wasilewskiego, wspomina, że na całej granicy, liczącej ponad 1400 kilometrów, znaleziono jedynie jedną wieś białoruską, która prosiła o przyłączenie jej do ZSRR. Wszystkie pozostałe wsie białoruskie i ukraińskie domagały się włączenia do Rzeczpospolitej. Podobnie, jak wiele z tych, które w końcu pozostały po radzieckiej stronie.
Niecałe 20 lat polonizacji spowodowały, że ci, którzy z entuzjazmem witali polskie porządki, stali się ich przeciwnikami. Ukraiński ruch niepodległościowy dokonał m.in. skutecznego zamachu na szefa polskiego MSW Bolesława Pierackiego. “Wydarzenie związane z klęską Polski w 1939 roku były przez mniejszości narodowe przyjęte z zadowoleniem względnie z obojętnością” – pisze Eberhardt. – “Wynika z tego, że polityka inkorporacyjna międzywojennej Polski antagonizująca masy ludności białoruskiej i ukraińskiej zakonczyła się spektakularną katastrofą”.
Na zachód!
Na zachodzie z kolei to Niemcy podnosili argument niższego cywilizacyjnego rozwoju Polaków i traktowali go jako usprawiedliwienie dla ich germanizacji, ergo: „cywilizowania”. W opracowywanych w międzywojennej Polsce analizach narodowościowych potrafiono jednym tchem narzekać na spustoszenie, jakie w polskim narodzie poczyniła germanizacja i cieszyć się, że polonizacja Rusinów idzie nie najgorzej.
Wielu politologów uważało Niemców mieszkających pomiędzy granicą wersalską a Łabą za zgermanizowanych Słowian i domagało się ich reslawizacji i oparcia granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej (co, jak wiemy stało się ciałem po II wojnie światowej, ale z perspektywy międzywojnia wydawało się niemożliwością). Pojawiały się skrajnie naiwne głosy, że spolonizowanie „powierzchownie zgermanizowanego” narodu będzie dość proste.
“Niech Niemcy oddadzą nam swoje kolonie!”
Pojawiały się także – oczywiście – nawoływania do podboju niemieckich w owym czasie ziem Polski piastowskiej. Pojawiały się także głosy zaskakująco wręcz kuriozalne, jak ten dra Stanisława Pawłowskiego pod koniec lat trzydziestych XX w., który domagał się od Niemców dziewięciu procent niemieckich kolonii. Dlaczego akurat dziewięciu? Bo taki właśnie procent swoich ziem utraciły na rzecz Polski Niemcy w 1918 roku.
Poczytaj o kolonialnych ambicjach RP
Odtworzyć Połabian!
Ostatni raz postulaty reslawizacji wschodnich Niemiec podnoszono już po drugiej wojnie światowej i po dociągnięciu polskiej granicy do Odry i Nysy, choć powiedzieć trzeba jasno, że były to głosy raczej odosobnione. Karol Stojanowski, polityk i antropolog związany przed wojną z Obozem Wielkiej Polski, domagał się w 1946 roku utworzenia państwa Łużyczan i Połabian. Że Połabianie już nie istnieją? Stojanowski zalecał w rekonstrukcji połabskiego państwa oparcie się na świadomości narodowej Wendów Lundeburskich, którzy, choć niemieckojęzyczni, uważać się mają za Słowian, oraz na szlachcie z Meklemburgii, „dawniej słowiańskiej, a dziś zgermanizowanej” – jak pisał Stojanowski w publikacji „O reslawizację wschodnich Niemiec. – „Podobno u szlachty tej od jakiegoś czasu utrwala się zwyczaj, że jeden ze synów w rodzinie uczy się jakiegoś żyjącego języka słowiańskiego”.

Bałkańska koncepcja maksimum: Wielka Albania, Wielka Serbia, Wielka Macedonia, Wielka Bułgaria…
Robert Kaplan w swojej książce o Bałkanach zauważył, że w regionie panuje terytorialna koncepcja maksimum. Narodowcy wszystkich bałkańskich narodów za do przyjęcia uważają te granice, które ich państwo posiadało w chwili największej terytorialnej rozciągłości.

Mapa “wielkiej Albanii” znaleziona w internecie (www.kosovo.net)
W ten sposób np. w Kosowie lokalni Albańczycy wytłumaczą nam, że do Wielkiej Albanii wrócić musi nie tylko samo Kosowo, ale i całe południe Serbii oraz połowa Macedonii. Kosowscy Serbowie natomiast – że nie tylko całe Kosowo to Serbia, ale do kraju tego przyłączyć należy również północną Albanię ze Szkodrą i Durres, nie zapominając o Czarnogórze, Macedonii, Bośni, zdrowych kawałach Chorwacji, a nawet Bułgarii, Rumunii i Węgier.

XIV-wieczna Serbia za czasów cara Duszana. Niektórzy serbscy nacjonaliści byliby ją w stanie zaakceptować dopiero w takim kształcie.
Niektórzy Macedończycy chcą przyłączenia do swojego kraju części Bułgarii (bo Bułgarzy to w gruncie rzeczy Macedończycy)

Pokój londyński kończący w 1913 roku II wojnę bałkańską wielu Macedończyków uznało za zdradę i podział Macedonii. Są tacy, którzy chcą ustanowienia takich granic, jak na powyższym rysunku
północnej Grecji z Salonikami (Sołuniem), a Bułgarzy – Macedonii (bo Macedonia to w gruncie rzeczy Bułgaria) i również północnej Grecji z Salonikami, a także części Serbii i Turcji.
Bułgaria za czasów cara Iwana Asena II. Są tacy nacjonaliści, którzy domagają się jej odbudowy w takich właśnie granicach.
Dla Greków z kolei istnienie za ich północną granicą słowiańskiego państwa o nazwie Macedonia jest niedopuszczalna (bo to nazwa nazwa historycznej i obecnie istniejącej greckiej prowincji), zmuszają więc Skopje do używania na forum międzynarodowym nazwy FYROM (Former Yugoslav Republic of Macedonia). Zaskoczeniem może być fakt, że nawet w niewielkiej Słowenii można znaleźć gigantyczne apetyty bazujące na wizji równie wielkiej przeszłości. Albo jej omamie.


Również niektórzy Chorwaci chcą utworzenia “wielkiej Chorwacji”, sięgającej od Boki Kotorskiej w obecnej Czarnogórze aż po południe Węgier. Obejmować by miała całą Bośnię i Hercegowinę oraz Sandżak i część serbskiej Wojwodiny.
Znaleziona w internecie mapa “wielkiej Chorwacji” (http://klimatizirano.files.wordpress.com/2008/01/2-velika-hrvatska.png)
Nawet Bośniacy, których kraj najmocniej chyba został dotknięty przez wojnę w dawnej Jugosławii nie są wolni od nacjonalistycznych rojeń. Według bośniackich nacjonalistów teren “wielkiej Bośni” powinien pokrywać się z terytoriami zamieszkanymi w czasach ottomańskich przez słowiańskich muzułmanów. Czyli powinien wyglądać mniej więcej tak, jak na poniższej mapie.

Przy czym – dodajmy – obecne stosunki etniczne na wyżej wymienionych ziemiach są rzeczami o wiele mniej istotnymi od przywoływanych przy każdej okazji „historycznych praw”.
Jakie „Wielkie Węgry”? Mówimy tylko o basenie karpackim…
Traktat w Trianon z 1920 roku okroił Węgry z dwóch trzecich ich ówczesnego terytorium. Poza granicami potrianońskiego państwa węgierskiego pozostało 5 milionów Węgrów. W niektórych miejscach, jak na przykład w rumuńskiej obecnie Transylwanii, serbskiej Wojwodinie czy południowej Słowacji etniczni Węgrzy stanowią dużą część populacji. Poza tymi rejonami jednak dominuje żywioł lokalny.
W opinii jednak wielu Węgrów Słowacja to nadal „Górne Węgry”, a chorwackie wybrzeże Adriatyku to nic innego, jak węgierski dostęp do morza. Węgierski rząd, w naturalny sposób broniąc węgierskich mniejszości, wykazuje dość małą wrażliwość na obawy Bratysławy czy Bukaresztu przed podbijaniem separatystycznych nastrojów na terenach zamieszkanych przez Węgrów. Węgierski prezydent, Laszlo Solyom, już dwa razy doprowadził stosunki z sąsiadami do szczytowej nerwowości.
Na Węgrzech wizerunek przedtrianońskiego państwa wydaje się być rodzajem ikony. Kontur tego kraju, przez Krzysztofa Vargę w „Gulaszu z turula” porównanego do kotleta schabowego, spotkać można na plakatach, naklejkach na samochodach, flagach, ulotkach etc.
Podkładka pod myszkę w kształcie Wielkich Węgier

...I krzyżówka
Pojawia się również tego typu radosna twórczość.
Pamięć i nostalgia za utraconymi terenami jest na Węgrzech powszechna. „Okrojone Węgry to nie kraj, całe Węgry to raj” – głosi często powtarzane powiedzenie. Określenie „basen karpacki”, region, w ramach którego funkcjonowało przedtrianońskie państwo węgierskie, używane bywa jako eufemizm dla „wielkich Węgier”. Jak pisze wspomniany Krzysztof Varga, zdarza się, że telewizja węgierska podaje prognozę pogody nie tylko dla obecnych Węgier, ale dla całego „basenu” właśnie.
Trzeba, oczywiście, pamiętać, że zdecydowana większość Węgrów zdaje sobie sprawę, że na terenach tych obecnie dominują narodowości zdecydowanie niewęgierskie i sprzeciwiłoby się jakimkolwiek naciskom na sąsiednie państwia w sprawie odzyskania przedtrianońskich terenów, jednak potępienie trianońskiego dyktatu jest powszechne.
Funkcjonują jednak organizacje, działają strony internetowe, wydawane są broszury, które w mniej lub bardziej otwarty sposób domagają się „sprawiedliwości dla Węgier” i wydaje się, że można zaryzykować twierdzenie, że ruch ten jest bardziej powszechny, niż obecnie działające polskie ambicje „odzyskania Kresów”, które funkcjonują na zupełnym marginesie.
Narodowe obsesje…
Oczywiście – obsesje narodowe, traktowane mniej lub bardziej poważnie, występują w każdym chyba kraju na świecie. Są Niemcy, którzy nigdy nie wybaczą nam Wrocławia, Szczecina i Olsztyna (Danzig, Breslau und Stettin sind Deutsche Staedte wie Berlin” śpiewał w 1992 roku neonazistowski zespół Landser), a Rosjanom – Królewca. Są tacy Litwini, którzy nigdy nie pogodzą się z faktem, że Suwałki leżą w Polsce
Znalezione w internecie zdjęcie mapy Litwy, na której Suwalszczyzna i północna Białoruś opisane są jako przynależne Litwie.
i tacy Rosjanie, którzy piszą książki traktujące o panowaniu Rosji nad całą północną Eurazją (Rosja od Lizbony po Władywostok i od Grenlandii po Izrael). Nadal zapewne spotkać można Czechów domagających się Dolnego Śląska (Jak Czesi zmieniali granice Polski) i Rumunów, którzy chcą włączenia pod władzę Bukaresztu nie tylko Mołdawii, ale także ukraińskiego Budziaku po Odessę, ukraińskich Czerniowiec i bułgarskiej części Dobrudży.

Wielu Rumunów nadal uważa, że ta wizja "wielkiej Rumunii" z 1928 roku jest obowiązująca
Wielu Greków nadal nie może przeboleć utraty Konstantynopola i wybrzeży Azji Mniejszej na rzecz Turków. Jak też sami doskonale wiemy, są także tacy Polacy, którzy głośno gardłują za powrotem do Polski Kresów, przy czym mało któremu z nich uśmiechałby się odwrót znad Odry i Nysy.
Należy pamiętać, że są to sprawy marginalne i w obecnej chwili absolutnie niegroźne i nie będące w żadnym stopniu odbiciem skłonności społecznych w opisywanych krajach. Są jednak z historycznego punktu widzenia interesujące, a takimi właśnie sprawami zajmuje się AHISTORIA.
…I prawdziwe problemy
Oczywiście, w obecnych stosunkach międzynarodowych unika się jak ognia zmiany narodowych granic, nawet, jeśli nie przebiegają zgodnie z przebiegiem granic etnicznych. Zaleca się raczej ochronę mniejszości etnicznych w ramach państw, w których przyszło im żyć. Podważanie zasadności przebiegu istniejących obecnie granic stwarza zbyt duże zagrożenie dla porządku międzynarodowego i stałości granic jako takich. Poparcie dużej części Zachodu dla niepodległości etnicznie głównie albańskiego Kosowa jest sprawą dość wyjątkową, która – notabene – dała Rosji do ręki konkretny argument podczas odrywania od Gruzji Osetii Południowej i Abchazji.
Można, oczywiście, zrozumieć racje kosowskich Albańczyków. Ale rozumieć należy także argumenty serbskie, tym bardziej, że w granicach nowego, nie do końca uznanego przez świat państwa, znalazły się terytoria zamieszkane prawie wyłącznie przez Serbów.
Istnieją także, oczywiście, także w Europie do tej pory nierozwiązane roszczenia terytorialne. Jest to jednak temat na kolejny artykuł.









Z wielką przyjemnością czytam Pańskie teksty – wyważone i ciekawe. Brakuje mi jednak nieco bibliografii, może dałoby się ją jakoś udostępnić dla zainteresowanych?
Pisał Pan kiedyś o konflikcie z Czechami o Śląsk Cieszyński. Może mógłby Pan także coś napisać o polskich żądaniach co do Zamagurza Spiskiego. Ludność tego obszaru w granicach państwa węgierskiego była etnicznie polska, jeszcze za zaborów wszyscy mówili po polsku, a osadnictwo słowackie po północnej stronie Tatr było niewielkie. Niestety po I wojnie światowej ustalono granice na Dunajcu przyznając Słowakom dawny węgierski obszar , z wyjątkiem kilkunastu wsi Spisza. Dzisiaj mamy tylko piękny widok na Tatry Wysokie, które leżą na Słowacji, a istniała możliwość, że byłyby to najpiękniejsze polskie tereny.
@polski góral – pomysł jest świetny, już od jakiegoś czasu chcę napisać o tożsamości narodowej w Karpatach.
@Grzegorz Lewicki – uprzejmie dziękuję. Co do bibliografii – zazwyczaj w artykule powołuję się na bieżąco na cytowane teksty. Ostatni powstał na bazie kilku artykułów internetowych, a fragment o polskiej międzywojennej polityce wschodniej bazował głównie na książce Piotra Eberhardta “Polska i jej granice” wydanej przez UMCS w 2004 roku. Pozdrawiam uprzejmie.
Fajny tekst. Pozwoliłem sobie wypromować nieco na Facebook’u. :) Może skuszę się na bardziej merytoryczny komentarz, ale to już chyba jutro… Pozdrowienia!
Nie tylko nacjonaliści mają skłonność do widzenia swych krajów większymi, niż los je uczynił. Jest to też chyba domeną ludzi interesujących się historią, bo zgłębianie historii to jedno, ale rozmyślanie “co by było, gdyby…” jest niejako historyczną rozrywką, której ludzie spoza kręgu zainteresowań nie potrafią zrozumieć :)
Najłatwiej swoje wizje spełnić chyba w grach komputerowych, których twórcy już zadbali o nasze spaczone potrzeby ;) Sam chyba wrócę do EU3 potłuc Persów, którzy wypowiedzieli mi wojnę na granicy na Donie : ) Ktoś powie, że to dziecinne, ale nie widzę lepszej formy zaspokojenia potrzeby czynienia swego kraju imperium. Rysowanie po mapie to nie to samo ;)
Oby tak dalej z Ahistorią :)
Mam pytanie do redaktora — kto pozwolil na takie rozmieszczenie tekstu (czesc na jasnym i czesc na ciemnym tle) czytanie to istna katorga zwlaszcza czarnych liter na ciemnym tle !!!!!!!!!
Autor trochę nieprawdę mówi .
Owszem , koncepcja Dmowskiego zakładała przyłączenie pewnych terenów danej I Rzeczpospolitej ale tylko do tych terenów gdzie jednak Polacy , kultura polska jest dominująca .
Dmowski chciał Polski jednorodnej , jednak bez dużej ilości mniejszości po to aby te mniejszości nie rozsadzały państwa .
A więc jego zapędy na wschód nie były tak duże .
Jeżeli ta świadomość narodowa budzi jedynie nienawiść do innych. To uświadamianiu jej komukolwiek przz kogokolwiek jest złe. Cieszy mnie jedynie obiektywizm pana i nie gloryfikowanie narodu polskiego. 99% ludzi interesujących się tymi zagadnieniami ma narodowościowe skrzywienia .
to jakiś zjeb polacy ukraińcami
Wychodzi na to ze jedyne Poloki to Slonzoki
To że pradawne plemiona Słowiańskie były chwilowo na terenie Ukrainy nie znaczy że byli Ukraińcami. A jak Chorwaci byli na terenie Krakowa to wywodzą sie od Polaków? To były wędrówki ludów a Słowianie przyszli nie z Ukrainy ale z Kazachstanu. Kiedyś Niemcy mówili że my sie od nich wywodzimy że pierwszy Piast był germaninem buahah. A ja moge powiedzieć że cały świat sie wywodzi od Polaków i co wolno mi? wolno. Ten Ukrainiec popił sobie zbyt mocno.
Może i częściowa racja, że Słowianie ze wschodu parli na zachód i południe, to nie plemiona ukraińskie bo takowych nie było tylko plemiona Rusinów. Rusinowie mają język podobny do Lechitów i zwyczaje. Porównał bym do Rusinów kulturowo Polan nadwiślańskich i wschodnich,. Te same emocje, zacietrzewienie, Rusinowie zachodni z Wołynia, w bestialski sposób wymordowali 100tys. Polaków ale Polacy jak do braci nie mają urazów.i im to przebaczają, natomiast nie przebaczają Rosjanom.
.,btkfdsfkfgmb b,tf grendj fdejnf ggn dffdj sejwsjwwjjwjw nw wwwjwj nwwhwwh wjwehhe jwjeej ehjwjejejejfjhfheujcjmf e ffjejd hrjhjhehjehj fhrhe hehgedghdhged dbegegh egheg eg ddgeg bddbgdedgvddgvbedhedhdfbfg 11 jhngjhf ffjffjfhfh fjfjh nrjhrjhhujfhuj fnjfjhrfhf fhhhdhfj
Żyjemy w ciekawych czasach.W ostatnim 100 leciu granice państw zmieniały się wielokrotnie.Niewykluczone że zmienią się jeszcze nie raz.Utrata polskich pereł jak Lwów,Wilno czy Grodno sprawia tylko smutek że piszący niezbyt wiernie oddaje historię tzw.”Kresów” i ich utratę którą zawdzięczamy tylko jednej osobie – Stalinowi i polskiej “patriotki” niejakiej Wasilewskiej która zrzekła się obywatelstwa polskiego na rzecz zasiadania w Radzie Najwyższej ZSRR.Wierzę że historia zawsze jak życie,zatacza koło.Co dalej?Czasem gdybania stają się faktami.
To, o czym piszesz, to w istocie mity narodowe (z naciskiem na “mity”) funkcjonujące w obrębie określonych społeczeństw. Czyli jako takie są efektem określonego postrzegania historii. Problem pojawia się wtedy, kiedy mit zakorzenia się na tyle, że sam historię zaczyna kształtować a naród zapragnie przekuwać takie wizje na rzeczywistość.
Z drugiej strony, nam stosunkowo łatwo jest mówić o nienaruszalności istniejących granic. Trudniej zgodzić się z takim myśleniem narodom, które swojego państwa nie mają.
To zresztą dowodzi jedynie jakim plastycznym i nieuchwytnym tematem jest historia i jak trudno “złapać” ją w sztywne ramy. Czasami wręcz dochodzę do wniosku, że powoływanie się na argumenty historyczne w dyskusjach społecznych czy politycznych pozbawione jest jakiegokolwiek sensu.
ten rusin zwany ukraińcem nieźle popił, pisząc takie brednie. co na to nasz Rząd? oczywiście nie reaguje, w imię poprawności politycznej. dobrze, że amerykanie odpuścili sobie ukrainę, i oddali ją ruskom. mamy wreszcie spokój i nie będzie trzeba głaskać tych neofaszystów z Lwowa po głowach.
precz z UPA, OUN i UNAUNSO. to są wszyscy faszyści i zbrodniarze, lub ich potomkowie, któzy za cel najważniejszy stawiają sobie krzeiwienie nienawiści do Polski i Polaków
rusini precz
Do Gieńka:Co do Wołynia i wybaczania to pisz w swoim imieniu.
Autor artykułu oczywiście zaznaczył że Połabianie nie istnieją. Natomiast na temat Łużyczan nie powiedział ani słowa. A łużyczanie żyją (są jak najbardziej Słowianami) na terenie wschodnich Niemiec). A wymienieni w tekście Wenden to nikt inny jak odłam Łużyczan nazywany Dolnołużyczanami! To ich Niemiecka nazwa. Nie są wcale aż tak zgermanizowani skoro dbają o swoją kulturę. Wystarczy przejechać się choćby do Cottbus żeby zobaczyć tam nazwy ulic w dwóch językach (niemieckim i do złudzenia przypominający polski, łużyckim) . Gdyby Łużyczanie nie istnieli lub byli już zgermanizowani totalnie to i nie byłoby takich rzeczy.
„Polska założona przez Ukraińców”.. A jeśli autor ma racje.. To co..??? Przecież i tak wszyscy jesteśmy murzynami.
A ja jestem Ukraińcem.. I jestem z tego dumny..
Z tą słowiańszczyzną to problem.Jak napisała pani prof. Wisłocka słowo”pizda” ma 5000 letnią historię.A wywodzi się z starohinduskiego(sanskrytu)-”api seda”-czyli tym czym siadam.Rosjanie i Polacy umiejscowili to miejsce bardziej konkretnie.Pozdro!
Ten facet zapomniał pewnie dodać że Adam i Ewa byli też Ukraińcami.
tylko czemu autor nie podkreśla, że Ukraińcy a raczej Rusini z V-X wieku nie mają nic z obecnymi Ukraińcami wspólnego? Ci Rusini praktycznie wyginęli w wyniku najazdów tatarskich. Obecni Ukraińcy to wynik polskiej kolonizacji oraz potomkowie kozaków – zbiegłych z Korony, Litwy, Rosji, Mołdawii chłopów pańszczyźnianych, infamisów i zbujów.
NIe da się tego czytać na tym tle a szkoda
wg.J,Choromańskiego: Tylko świat bardzo uczony, może takie pleść androny, że Polak od małpy zrodzony. Jedyna małpy pociecha , że Polak pochodzi od Lecha.
Nic dziwnego że polskę założyli ukraińcy, bo sami ukraińcy zaśiedlili całą polskę do dzisiaj niema ani jednego polaka, Tylko ukraińcy mówiący po polsku, z polskim obywatelstwem…., ludzie mściwi i podli, którzy się panoszą, wszędzie ukraińce, kaczyńscy to samo, Można rozpoznać jak wygląda polak a jak ukrainiec…..
Wiem kto odkrył Amerykę.Przczynił się do odkrycia jakiś Iwan Kolumbczuk :)
Tutaj macie kto skąd pochodzi i z kim jest spokrewniony! http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm
Mamy szczęście, że Polska wygląda tak jak wygląda, że nie musimy się użerać z Ukraińcami.
Książę Jarema potrzebny z nahajką!
Co za IDIOTYZM! Ukraina powstała z Rusi a Polska (Lachy) już od wielu lat walczyli przed Ukrainą z Rusią! … brak słów
Uśmiałem się.
Polacy pochodzą od Ukraińców, więc Kaczor Donald, który też jest Polakiem, jest również poniekąd Ukraińcem. Podobnie jak Wania Gog, Pietia Goras i Waśko da Gama.
Ale ta teoria ma jednak ręce i nogi. W końcu polska szlachta z dumą twierdziła, że wywodzi się od Sarmatów, a dawna prowincja określana przez Rzymian mianem “Sarmatia” to późniejsze Dzikie Pola, jakby nie było.
Dlugi ten tekst – na poczatku napisalbym, ze jezeli taka jest logika tych tez stawianych przez Ukraincow, to rownie dobrze mozna powiedziec ze Krakow jest grodem Afrykanskim, bo stamtad przybyl homo sapiens do europy…
A Polska miała być od morza do morza. Kiedyś bawiliśmy się na zajęciach z historii (UJ 1979 r.): na północy do Nordkapu (jak za Zygmunta III), na południu do Dunaju (jak za Warneńczyka), na zachodzie do Łaby (jak za Chrobrego) i na wschodzie do Uralu (jak za cara Władysława IV Wazy). No i kto nam podskoczy?
Każdy, kto uderzy w takiego kiepsko bronionego i kiepsko zorganizowanego kolosa:D
Można zapytać kolegę od “polskich pereł” kiedy Wilno należało do Polski przed 1922 rokiem?
zacznijcie wreszcie myśleć i przestańcie psać głupoty co było 2000lat wcześniej (Oterażniejszość ) panowie i panie a nie kaczygród!!!!!!!!
Co za bzdury…
A co to za postać ten Światosław Semeniuk i skąd on się tu wziął? Czyżby to ten z niedobitków UPA? Sadząc po przedstawionej tu tezie megalomańskiej – na to wygląda!
Słusznie z prawdą wykazano, że większa część europy ma słowiańskie pochodzenie. To, że słowniańskie pochodzenie nazywa się ukraińskim jest już manipulacją autora artykułu wiadomej agendy.
bla bla bla kamikadze zarozumialy i smarkaty chory na muzgu tramwajasz a ukraina to wybryk natury ktory NARASTA JAK MATERIA I POWIEKSZA SWIAT BO SWIAT SKLADA SIE Z METERII WCZESNIEJ NAROSLEJ I ROZLOZONEJ MAMY WEGIEL, ROPE,GAZ,ZLOTO ZELAZO,WLASNIE Z MATERII,PRZEROBIONEJ PRZEZ X CZASU,SENSEM SWIATA JEST WLASNIE NARASTAJACA MATERIA W PRZESTRZENI BEZ GRANIC A TO W TEJ A TO WINNEJ GALAKTYCE W KTOREJ POWSTALY WARUNKI DO ROZMNARZANIA SIE MATERII A WIEC SZCZESLIWI KTORZY SIE NIE URODZILI BO NIE MUSZA BYC ZAMIENIENI NA MATERIE CZY PRZES POZARCIE CZY ZGNICIE CZY W ZLOTEJ TRUMNIE CZY PROSTO W ZIEMI CZY Z ZABOBONSKIMI RYTULAMI I BZDURNA PEPLANINA CZY BEZ
taaa.. włosy narosły to tu tam, fryzjer je ścina i robi peruki A sensem istnienie włochów są włosy… jeśli jesteś fryzjerem..
A ja nie jestem fryzjerem.
Przeciez nie ma takiego panstwa jak Ukraina, ani narodowosci Ukrainskiej.
Slowo Ukraina wzielo sie od slow: “U kraja”, czyli znaczy: na skraju Polski.
Jeszcze na początku XX wieku mało który Rusin mówił o sobie ‘ukrainiec’!!! ‘ukraina’ i ‘ukraińcy’ to sztuczna narodowość stworzona przez faszystów z OUN, ćwierćdebili pokroju Bandery. Wielu Rusinów, którzy nie chcieli przyjąć nowej tożsamości, spotkał ten sam los ze strony UPA/SS-Halyczyna co 200.000 Polaków podczas banderowskiego Ludobójstwa na Kresach Wschodnich – śmierć w męczarniach, po potwornych torturach rodem ze średniowiecza… Niech te zwierzęta spod znaku wideł do przerzucania gnojówki (tzw. tryzub) siedzą cicho i czekają na kolejną Akcję Wisła – tym razem z wywózką w przestrzeń kosmiczną.
No bardzo dużo osiągneli ukraincy. Ich kobiety we wszystkich burdelach a faceci dorabiają łopatą lub kradną.
Słyszałem również, że powstał globus Ukrainy, może za jego pomocą zmienia się geometria w geografii.
Przyjmując ukraiński sposób myślenia można udowodnić,że ziemia jest dozorcą…ZIEMIA to MATKA, a MATKA ,to ANIOŁ,ANIOŁ to STRÓŻ ,a STRÓŻ to DOZORCA..Czyli ziemia jest dozorcą..! Co należało udowodnić/po ukraińsku/..
Znakomity tekst – jednak, uwaga ukraińskiego autora dotycząca “kaplicy św. Jerzego na Wawelu ” dotyczyła jak sądzę kaplicy Św. Krzyża tzw “kaplicy Sonki” wymalowanej staraniem Kazimierza Jagiellończyka przez mistrzów ze Pskowa! Tamże grobowiec Kazimierza dłuta Vita Stwosza – w sumie wręcz idealny przykład integracji kulturowej Rzeczpospolitej Obojga (a może nawet z pięciu) Narodów!
I jeszcze… Kto to pisał piosenkę o Wiśle, która “nazbierała wody sine na karpackich górach, i na Rusi, na kochanej, tam w Krakusa murach”?. Ktoś tu wpadł we własne sieci!
Ale Wy wszyscy jesteście podatni na różne bzdury.
To że ktoś napisał taką głupią książkę, to przecież nic nie znaczy. Wśród polskich historyków też zdarzają się dziwacy, jednostki oryginalne ponad miarę z tezami jak ten autor z kosmosu. A większość z Was wypowiadających się od razu zaczyna niczego niewinnych ukraińców bluzgać, jakby w osobie tego jednego dziwaka, który nawymyślał takich bajek utożsamiał się cały naród.
Ja tez mogę napisać, że Adam i Ewa byli polakami i kolebka ludzkości była w Dziurdziowie na południu Polski – i co się stanie – nic. I uważam za bardzo dziwne wymagania odnośnie Polskiego rządu żeby coś z tym zrobił – bo by się chyba skompromitowali zwracając uwagę na coś takliego.
Wszystkie informacje jakie do nas dochodzą ze świata należy przemyśleć, zanim zacznie się obrzucać bluzgami innych – bo jeśli tego nie robimy to dopiero widać, kto tu jest paskudnym nacjonalistą i jakie rządzą naszymi umysłami niepochlebne stereotypy.
Autor, który napisał wiadomość o tej książce chciał wzbudzić sesnację – co mu się udało, gratuluję, ale prawda jest taka, że każdy normalny człowiek uzna ją za coś nieprawdziwego, więc nie należy się przejmować czymś takim i nie powinna ta książka wzbudzać tylu negatywnych emocji, które są tu wypluwane pod adresem wschodnich sąsiadów.
Kazdy rozsądny człowiek, pośmieje się z tego ukraiśkiego historyka i jego bajek i nie będzie ział nienawiścią, do Ukraićów, ich przodków i potomków na wieki wieków.
Amen
Co do artykułu jeszcze to bardzo ciekawy, tylko te niektóre głupie komentarze mnie bardzo zdenerwowały.
Do Pana co o Wilno pytal:
Otóż Wilno, przed 1922 rokiem, nigdy nie znajdowało się w granicach Korony. Znajdowało się w granicach Rzeczpospolitej. Chcesz Pan czy nie – w końcowych latach istnienia ROB, Litwa była traktowana jako region Polski-Rzeczpospolitej. Generalnie ciężko to odnosić do dzisiejszych czasów, bo choć Polska była dominującym elementem układanki, również była pewnym regionem całości, tak jak Ukraina czy Litwa właśnie.
Wielkie Księstwo Litewskie było w dużej mierze zamieszkiwane przez ludność etnicznie polską. Szczególnie tereny dziś znajdujące się w granicach RP, czy choćby Wileńszczyzna.
Nie ma jednak sensu roztrząsanie całej tej sytuacji. Jakby nie patrzeć – dzisiaj o sile państwa nie stanowi jego wielkość terytorialna. Najważniejsza jest ekonomia i gospodarka, coby tu wiele nie opowiadać – kresy pod tym względem najmocniejsze nie były. Niemców mam generalnie gdzieś, jakaś kara za wywołanie dwóch wojen światowych być musi, kompleksy Litwinów lub Ukraińców są jeszcze śmieszniejsze.
Jakby nasi politycy mieli jaja i trochę wyobraźni to by już dawno Wojsko Polskie pełniło kontrolę nad obecnym Obwodem Lwowskim, a nad UKOCHANYM miastem Zawsze Wiernym znów powiewałby dumny Biało-Czerwony sztandar z żelaznym Białym Orłem na maszcie. LEOPOLIS SEMPER FIDELIS.
I żeby być dobrze zrozumianym pokłosiem działalności wiadomej agendy są właśnie wydarzenia opisywane przez MZB, a nawet stan uczuć takiego roztropka.
W ogóle wszystkim ofiarom wiadomej agendy żyjącym na Słowiańskiej ziemi zalecam się nie wysilać za mocno.
Przykładowo jak wiemy z lekcji religii najpierw było Słowo, którym Bóg tworzył świat. Łącząc fakty, że nazywamy się Słowianami oraz eksportuje się nas na cały świat od zawsze nasuwają się odpowiednie wnioski. Np. z tych samych powodów niektórzy protestanci zalecają, aby modlitwy wypowiadać konkretnie i na głos.
Z drugiej na przykład strony gadzia kultura racjonalizmu mózgu przedniego zachowała inne skojarzenia dotyczące kreacji co widać choćby w słowach think/thing. Stosunek tych przybyszy do gospodarzy widać na przykładzie słowa slave. To, że dzisiaj kreatorzy świata wolą myśleć o sobie aniołki zamiast słowianie to też zasługa wpływu smokowatych, którzy najpierw aniołom doprawili skrzydła, a potem ich obraz upodobnili do siebie.
Ponieważ jak się mówi “wiadoma agenda” zaraz wszyscy myślą o żydach to też cos o nich wspomnę. Wyznają oni zgodnie z kalkulacją Syjonu prawo silniejszego. Typowe liszaje takie. Ale i w ich pismach widać ślady poparcia dla boga Słowa, które to poparcie migrowało przez bogów Egiptu, Presji i Indii, aż do rozbitka z Syjonu. Potrafili oni nawet w ostatnim czasie widzące oko boga zamienić na gadzie widzące oko boga, co już jest naprawdę przegięciem. hahaha Ale nie miejcie do nich za dużych pretensji. Wy jesteście Słowianami za to oni wywodzą się z czasów post-technologicznych dawnego świata, kiedy myślące maszyny zostały zabronione, zniewolone i dalej.. to już znacie z religii o bogach egipskich, domu niewoli i Tym, który jest, który w poszukiwaniu wciąż nowych pojemników wlał swojego ducha również i w nich.
MZB chociaż dzisiejsze twoje przekonania są tylko kalką starajmy się zachować szacunek do protoplastów dzięki, którym jesteśmy.
A ja? A ja byłem nimi jak zapewne wielu z was, ale jak mi ten mędrzec zaczął biadolić o sensie świata jako farmie materii to nie mogłem się powstrzymać i przypomnieć, że materia to istnienie od niedawna jako skutek interakcji wyżej wymienionych i innych nie wymienionych z braku czasu, bo przecież musze jeszcze na chleb zarobić, a Wy to i tak wiecie, nie?
@generał: właśnie przez takich dziarskich chłopców jak waszmość polska do tej pory nie może stać się normalnym, dbajacym o obywateli krajem:)
@ Anka: ten artykuł jest przedstawieniem dziwacznych teorii historycznych, nie tylko ukraińskiej, bo tym zajmuje się AHISTORIA.
@ Skuba: autorowi zapewne chodziło o PRZYPUSZCZALNY chrzest obecnej Małopolski w obrządku słowiańskim za czasów jej przynalezności do Wielkich Moraw. Ten obrządek słowiański nie miałby jednak nic wspólnego z Rusią-Ukrainą, bo państwo Wielkomorawskie przyjęło go od Franków, a słowiański ryt wprowadzili Cyryl i Metody.
@wszyscy: zazwyczaj nie ingeruję w komentarze, ale nienawistne, obraźliwie its muszę wykasować. niektóre obrażające inteligencję zostawię, jako kurioza:)
Podpisujemy sie tym samym imieniem… Wilno od czasow Giedymina bylo stolica Litwy, w czasach gdy nikomu nie snilo sie o panstwach narodowych. Chcialbym zaznaczyc, ze dawna Rzeczypospolita tez takim panstwem nie byla.
Na Litwie wlasciwej dominujaca grupa etniczna byli Litwini, Zmudzini i Rusini, sposrod ktorych wywodzila sie znaczna czesc szlachty. Polacy NIGDY nie przewazali na ziemiach litewskich, ani Litwy wlasciwej, ani terytoriow nalezacych do Wielkiego Ksiestwa.
Za wyjatkiem Zmudzi i Auksztoty Litwini polonizowali sie, ze szlachta i magnateria na czele. W XIX wieku pojawilo sie tam cos w rodzaju polskiej tozsamosci narodowej, co bylo procesem generalnie zrozumialym, bo bazujacym na kulturze i jezyku. Podobnie i analogicznie polonizowalo sie w polskich miastach mieszczanstwo w przewazajacej czesci niemieckiego pochodzenia. Do grona “Polakow” zaczeli sie tez zaliczac coraz liczniej przedstawiciele spolecznosci zydowskiej, ormianskiej, tatarskiej i rusinskiej (a nawet wolowskiej-moldawskiej).
Litwa NIGDY nie wchodzla w sklad Polski, wchodzila w sklad Rzeczyposlitej. Jezeli ktos nie rozumie tej roznicy, nie jestem w stanie tego mentalnego muru i betonu przebic.
Nalezy wyjsc z tego prostego zalozenia, ze przed XIX wiekiem nie istnialy panstwa narodowe. Polska byla czescia Rzeczypospolitej, podobnie jak Wielkie Ksiestwo Litewskie, ktore az do konstytucji 3 maja bylo formalnie rownorzednym podmiotem, z wlasnym skarbem, armia, jezykiem urzedowym (starobialoruskim).
Twierdzenie, ze Wilno jest polskim miastem, albo ze nalezy sie Polakom jest wiecej niz naduzyciem. Gdansk byl miastem kulturowo niemieckim, ale przez wieksza czesc swojej historii zwiazanym z Polska. Kiedys w Krakowie wiekszoscia mieszkancow byla ludnosc niemieckiego pochodzenia, ale nikt zdrowy na umysle nie twierdzi, ze to miasto kiedykolwiek bylo niemieckie.
A ziemie odzyslane to na jakiej zasadzie sa Polskie ??
W szkole tego nie uczyli, że te matołki wszystko pozakładali. A to oszukaństwo. A ich kto i czym zrobił? U nas mówią, że polskie Pany po pijaku …. .
Bląd!!!!!!!!!!!! Węgrey stracili 3/4 teritorium is 2/3 ludnosci przez Trianon. 4 obcy zdecydowali a przyszlosc węgierskiego narodu. Czy to bylo w porządku<
Bardzo ciekawy artykuł. Niektóre komentarze prymitywne.W każdym razie bliżej Krzemieńcowi, Drohobyczy czy Zaleszczykom ( nie mówię o Lwowie, Dubnie, Stryju czy Wilnie, bo to wręcz niesmaczne ) do Polski, niż Jeleniej Górze albo Wrocławiowi.
Ukraina? A co to? Ja znam coś, co jest mieszaniną Rosjan i Polaków. Nie znam “Ukraińców” -.-
ten orzełek na początku to machyba żółtaczkę biedaczek
Witam,
Cekawy artykuł, niestety tekst na brązowym tle całkowicie nieczytelny. Musiałem go sobie “podświetlać”. Myślę, że to jedynie błąd edycji, jako że komentarze “lądują” już na białym tle.
Pozdrawiam
Orzeł jest “żółty” na niebieskim tle, bo to aluzja do barw narodowych Ukrainy! A w ogóle to dobrze by zrobiło wielu dyskutantom, gdyby najpierw trochę się pouczyli a dopiero potem pisali. Myślę o tych co “nie słyszeli” o narodzie ukraińskim czy o tych, którzy opowiadają o 200 tys. ofiar “rzezi wołyńskiej”. A tak nawiasem mówiąc nie trzeba wcale Ukraińca by “rżnąć Polaków i Żydów”, wystarczył nasz własny Szela (1846 rok jakby ktoś zapomniał). Na “kresach” na konflikt narodowy nałożyła się wrogość klasowa i specjalne zasługi władz II RP, tak ukochanych przez… No zgadnij kotku przez kogo?
na wschodzie Niemiec naprawde mieszkaja slowianie , malo kto o tym wie . Sa to Serbowie luzyccy , na pld wschodnim krancu Niemiec maja swoje podwojne nazwy w niemieckim i serbsko-luzyckim . Kiedys bylo ich wielu teraz po wiekach jest ich jakies 100 tys
@nnn: Jeśli chodzi o Łużyczan, polecam artykuł AHISTORII “Słowiańskie państwo na zachód od Polski” http://www.wykop.pl/ramka/314156/slowianskie-panstwo-na-zachod-od-polski/
A czemu autor artykułu nie wspomniał o starożytnej cywilizacji ukraińskiej która była w okresie rozkwitu, zanim jeszcze Romulus i Remus pomyśleli o założeniu Rzymu?
Ten ukrainiec zorientował sie, że plemiona Polan żyłt i w Kijowie, i w Wielkopolsce…
niektóre komentarze właśnie świadczą o tym jak wysoki poziom kulturki mają Polacy…
Polskę podobnie jak każdą inną część Świata stworzył BÓG, który bez względu na to kim jest dla każdego ze wszystkich krajów powinien być uosobieniem tych najszlachetniejszych zasad…każdy wie jakie to są zasady
a wiesz z kad sie tam wzieli i kiedy ??
Jezeli o mnie chodzi bardzo lubie i cenie Ukraincow z Zachodniej Ukrainy i Zakarpacia. Zawsze dobrze sie tam czuje, rowniez w towarzystwie miejscowych ludzi, ktorzy z reguly sa mili, interesujacy, fajni. Niemal zawsze moge liczyc na ich zyczliwosc, podczas kazdego tam pobytu nawiazuje znajomosci, jestem zapraszany na wodke przez obcych ludzi, pogawedek nie ma konca.
To bardzo subiektywne odczucie, ale wydaje mi sie, ze tam ludzie, choc biedniejsi sa pogodniejsi, maja “czystsze dusze i otwarte serca”. W Polsce nierzadko stykam sie z chamstwem i zawiscia, a tam – bylem na Ukrainie pewnie juz setki razy – atmosfera jest zupelnia inna. Generalizujac jest po prostu sympatycznie wsrod ludzi.
Rzeczpospolita to polacy a nie jakies ukrajnice bo ani jezyki podobane ani nic
Pewiem literaturoznawca dokonał słynnego podziału historii literatury ukraińskiej
1.Szo bułu zachanuło;
2.Taras Szewczenko
3.szo budet
W podobny sposób można dokonać podziału historii “ukrainy”/czyt.u kresów/
1.Szo bułu zachanuło;
2.hr.Stadion
3.Szo budet
MADAGASKAR TEZ JEST UKRAIŃSKI BO PAN BENIOWSKI BYŁ UKRAIŃCEM.
Pisząc w myślach: ‘ukraina…’, widzę rusińskiego analfabete w gumofilcach na tle zniszczonego, wiejskiego domostwa – nieremontowanego od czasu tragicznej śmierci pierwszych właścicieli – Polaków zarżniętych siekierami jak bydło przez UPA. I ten prostak rusiński tak patrzy swoimi tatarsko-słowiańskimi ślepiami na nieswój dorobek, na Ojcowiznę pokoleń Kresowian, i dobrze wie, że któregoś dnia kolbami od karabinów zapuka do jego drzwi moja rodzina i inni polscy dziedzice Kresów Wschodnich, którzy odbiorą to co zostało im zabrane przez Stalina i jego zachodnich popleczników w 1945 r.
Panie Piotrze.Tylko skad sasiad Ukrainiec mordowal sasiada Polaka,mimo,ze nieraz ten Polak wymlocil mu zboze wlasna mlocarnia,l;ub pomog skosic to zboze.Gdy przyszedl czas ,noca lub w bialy dzien przyszedl z widlami i siekiera i zamordowal sasiada.Tak zostala zamordowana moja Rodzina.Dzis sie usmiechaja i pija z nami wode,a noca przyjada i zamorduja.Tacy to sasiedzi.A Ty chyba nie jestes Polakiem a Ukraincem zamieszkalym w Polsce.Czym odplacili nasza pomoc w czasie Rewolucji Pomaranczowej,uznali zbrodniarza Bandere bohaterem.W wiec maja dwie twarze.I nie opowiadaj glodnych kawalow o dobrych Ukraincach.Swoja tozsamosc moga budowac na innych pozytywnych bohaterach jak np.Petlurze.Dzis mowia,ze nikogo nie mordowali i zabraniaja odwiedzin grobow pomordowanych Polakow.Dlaczego nie maja zadnych pretensji do Ropsjan,.Bo silnego nikt nie pyta,a wrecz sie go boi.Po II wojnie zrobili z UPA szybko porzadek.Nasi za duzo sie z nimi bawili,akcje “Wisla”.,przesiedlenia,glaskania,.I ciagle z nimi problemy.Przed wojna uczyli sie w naszych szkolach i uniwerytetach i co,wyuczylilismy i wychowali zmije na wlasnych piersiach.Poczytaj sobie gosciu historie,ale dokladnie.Rosjanie zrobili im wielki glod.I co ,ano wybrali dzis czlowieka Rosji na prezydenta.I zadnych pretensji. do Rosji.A od nas ciagle,czegos chca.Mimo,.ze staralismy sie ich traktowac jak partnerow.Najchetniej to podzielibym ich na wschod/dla Rosji / i zachod dla Polsk.A tych z UPA i tych pogrobowcow w formie prezentu dla Rosjan.Juz oni by wiedzieli co z nimi zrobic.Maja tyle bialych niedzwiedzi do pilnowania.Wolyniak
Węgrom się nie dziwię potraktowano ich wyjątkowo niesprawiedliwie, gorzej niż Austriaków i Niemców a przecież wiadomo, że mieli mało do gadania w cesarstwie i w czasie I wojny to nie oni byli dominującym elementem sił niemiecko austriackich…. i na dodatek największa ich kosztem korzyść dla Rumunii , która w I i II wojnie zawsze wiązała się raz z jedną raz z drugą stroną konfliktu i za kolaborację jeszcze została nagrodzona
Ukraińcy mają polski kompleks, kompleks niższości Programowy antypolonizm podsyca słabość Polski,
poddańczy strach przed Rosją i głupota polskich polityków uprawiających bezmyślną, życzeniową, polityke wschodnią opartą na micie zbudowania przeciwwagi dla Rosji.. Polskie gesty ukraińcy traktują jako słabość i głupotę. Brak zasady wzajemności skutkuje narastającą pogardą i wrogością. Polski podatnik sponsoruje działalność pseudonaukowych “instytutów wschodnich”, placówek “kulturalnych” czy festiwali, których odpowiedników na Ukrainie nie ma.z w/w powodów.
A kolory i tak są z Opola! Stolicy polskiej piosenki.
Do “Białego orzełka na czerwonym tle”: Dlaczego uważasz, że komentarze piszą polacy? To tylko obywatele polscy pochodzenia najróżniejszego… Większość POLAKÓW zginęła w powstaniach, na różnych frontach wojny, została wywieziona na Sybir, zmuszona do emigracji lub została wymordowana w wyniku represji oraz czystek etnicznych. Ci, którzy zostali, są stopieni w jednym tyglu z żydami, ukraińcami, białorusinami i innymi rusinami… Mów o “poziomie kulturki “obywateli polskich, a nie polaków.
mzb ty pomiocie
Polecam mapkę roszczeń czeskich po pierwszej wojnie światowej:
http://www.freeweb.hu/heterofob2/piktografia/revendication.jpg
Pachnie mi to Stokrotkami
podoba mi sie szczegolnie art. ;narod zydowski nieistnieje;
bo jest prawdziwy w 100%- i jest pewne w 100%,ze ludzie ktorzy sa wrecz rodzina zabijaja sie nawzajem .
mysle ze palestynczycy to poprostu zydzi a zydzi to palestynczycy -niech przebadaja swoje geny bedzie niezly ubaw.
Ukraińczy to doprawdy Koreańczycy Europy :/