Car pośród czołgów
Największy – a na pewno najwyższy – czołg kiedykolwiek skonstruowany to czołg, nazwany przez współczesnych carem, zaprojektowany w czasie I wojny światowej przez rosyjskiego inżyniera Liebiedenkę.

O ile w ogóle ów dziwaczny, opancerzony pojazd nazwać można było nazwać czołgiem. To, co widzimy na zdjęciu to prototyp: pojazd nie wszedł do produkcji.
Kojarzyć się może z pająkiem kosiarzem – tak, jak pająk ów wspiera stosunkowo niewielki korpus na monstrualnych, cienkich nogach, tak opancerzony kadłub car-tanka opiera się na gigantycznych kołach, przypominających przerośnięte koła rowerowe. Koła te miały 9 metrów wysokości. Korpus wyposażony miał być w działo i karabiny maszynowe. Miał znajdować się około pięciu metrów nad ziemią. Wywrotka mogła zakończyć się dla załogi tragicznie.
Nie tylko rozwiązanie konstrukcyjne kabiny kulało. Wielkie koła, które – w zamyśle projektanta – miały pokonywać wszelkie przeszkody, musiały jednak ciągnąć kadłub i tylne, mniejsze koło, które grzęzło w błocie i zaroślach. Silniki nie były w stanie udźwignąć wagi maszyny. Czołg, który – jako projekt – wywarł wielkie wrażenie na carze Mikołaju, okazał się być wyłącznie efektowny, a mało efektywny. Prace nad nim zarzucono ze względu na koszty, a prototyp odjechał na złomowisko historii.
Ale to nie był jego koniec: pojawił się bowiem w pop-kulturze. Podobno jeden z czołgów z drugiej części “Gwiezdnych Wojen” – “Ataku klonów” (chronologicznie – piątej) wzorowany był właśnie na car-tanku.










Pająk KOSARZ nie kosiarz
Troche naciągane….
Pojazd na zdjęciu raczej wzorowany na monowheel (nie ma osi w przeciwieństwie do czołgu :)
Ten monowheel istniał gdy kręcono gwiezdne wojny?
tak
Kosarz to nie pająk.