Reportaż z międzywojennej Polski

Znany amerykański magazyn „Life”, który ukazywał się od 1883 do 2007 roku, udostępnił swoje archiwa w „Google Books”. Z fotoreportażu o Polsce, zamieszczonego w „Life”  29 sierpnia 1938 roku, wyłania się nieco inny kraj, niż ten, który mitologizujemy jako II RP.

1

Fotoreportaż jest – niestety – anonimowy. Nosi tytuł „Poland: Rich Men, Poor Men in the Land of Fields”, czyli „Bogaci i biedni w Krainie Pól”, a z nagłówka dowiadujemy się, że w „powojennym państwie polskim” dominują „nieszczęście, duma i strach”. Warto zauważyć, że w 1938 roku, 20 lat po odzyskaniu niepodległości, nadal mówiono o naszym kraju jako o „kraju powojennym”, podobnie, jak III RP nadal nazywana jest często „krajem postkomunistycznym”.

Autor rozpoczyna swój reportaż zdjęciem granicy sowiecko-polskiej. Po stronie „Kraju Rad” widać bramę powitalną i napis: „witajcie robotnicy zachodu”. Zamieszcza m.in. relację z leżącej na polsko-bolszewickiej granicy miejscowości Swierynowo. Jej mieszkańcy opowiedzieli autorowi reportażu – co ten chętnie, lecz z zapewne zbyt dobrą wiarą zanotował  – że by znaleźć się po polskiej stronie granicy upili radzieckich strażników granicznych, a ci przesunęli swoje posterunki o kilkaset metrów. Granica Polski i ZSRR jest, jak pisze autor, „hermetycznie zamknięta”.

Kraj Pól w kształcie meduzy ma najniższy standard życia w Europie

„Polska oznacza Kraj Pól. Jest tak duża, jak Hiszpania, a kształtem przypomina meduzę” – czytamy w artykule. Autor przypomina, że „Polska została zrekonstruowana jako republika jedyne 20 lat temu przez prezydenta USA Woodrow Wilsona”. Ocenia, że jej „historia jako narodu jest starsza i bardziej chwalebna, niż Niemiec czy Rosji”, ale zarazem – jak zauważa – Polska posiada „najniższy standard życia w Europie”.

„Kraj Pól” nawiedzają klęski głodu. 40 procent obywateli nie umie czytać ani pisać. Ale najważniejszą rzeczą, która determinuje sytuację geopolityczną Polski jest fakt, że kraj ten leży między Niemcami a Rosją. Kraj „jest podminowany wiecznym strachem przed tymi dwoma wielkimi zagrożeniami na raz”.

Autor uważa, że „Polacy nienawidzą Rosjan, ponieważ Polacy są dobrymi katolikami, a bolszewicy – areligijni. I dlatego, że Rosja tyranizowała Polskę przez 200 lat”. Obrony przed Rosją upatruje autor w prypeckich bagnach, które „separują kraj od ZSRR” (to tylko częściowo prawda – poleskie bagna Prypeci mogą dzielić rosyjski front na dwie części, ale nie izolują zupełnie Polski od Moskwy). Od Niemiec natomiast – zauważa autor – nic Polski nie oddziela.

Autor nazywa nasz kraj „szakalem przy niemieckim lwie”. „Gdy Niemcy zajęły Austrię” – przypomina autor – „Polacy próbowali zająć Litwę” (faktycznie, anschluss Austrii zbiegł się w czasie z polskimi manifestacjami, podczas których wykrzykiwano „Wodzu, prowadź nas na Kowno” i z polskim naciskiem na Litwę, który doprowadził do wymuszenia na Kownie nawiązania oficjalnych stosunków). Kiedy Niemcy zajęli Czechy, Polska odkroiła swój „ochłap szakala”: Śląsk Cieszyński. „Traktat z Francją, która w największej części zapłaciła za powstanie polskiej armii stał się martwy” – zauważa autor i dodaje, że Polska, kraj bez przyjaciół (prawdą jest, że ze wszystkich sąsiadów, dobre stosunki Polska miała wyłącznie z Rumunią, a od 1939 roku z Węgrami i w miarę niezłe z Łotwą. Z Litwą i Czechosłowacją byliśmy na noże. ZSRR i Niemcy żywotnie nam zagrażały), musi teraz po prostu wierzyć, że Hitler nie odbierze jej siłą korytarza łączącego Polskę z morzem. Autor pisze także o polskiej idei geopolitycznej i o próbach tworzenia „bloku neutralnego”: od Skandynawię przez kraje bałtyckie po Bałkany.

2

Oficjalną głową Kraju Pól jest prezydent Mościcki. Jednak ponad jego zdjęciem umieszczono fotografię  Śmigłego-Rydza, opisanego jako „dyktator”.  Obaj dżentelmeni, jak informuje autor, rywalizują ze sobą.

Kraj Pól, gdzie „konie wykonują pracę ciężarówek, a szable – czołgów”

Osobny dział poświęcony został armii polskiej, a dział ten rozpoczyna się leadem głoszącym, że w Polsce „konie wykonują pracę ciężarówek, a szable – czołgów”.  Autor (przypomnijmy -ponad rok przed wrześniem 1939 roku) pisze, że „francuski marszałek Foch przewidział, że kolejna wielka wojna Europy zacznie się w Polsce”. Autor twierdzi, że podział Europy na małe państewka przyczynia się do tego, że Hitler może je teraz łatwo jedno po drugim połykać (z perspektywy roku 1938 mapa Europy Środkowej upstrzonej niewielkimi państwami była faktycznie czymś nowym). „Jedyna nadzieja Polski” – czytamy w artykule – „to przerośnięta armia”.

Autor zauważa, że w Polsce jest bardzo niewiele ciężarówek, czołgów, samolotów i dział. „Polska jednak” –  pisze autor – „hoduje dużo koni. Dzięki temu kraj ten posiada 40 pułków kawalerii na 90 piechoty, co stanowi największy taki stosunek w Europie”. „Każdy pułk kawalerii dysponuje czterema lekkimi karabinami maszynowymi i czterema ciężkimi, które ostrzeliwują się z wózków konnych w pełnym galopie”. Autor sugeruje, że techniki tej Polacy nauczyli się na wojnie 1920 roku, doceniając zalety bojowe bolszewickich taczanek.

Polacy – przypomina autor – pokonali „Morawian, Czechów, Węgrów, Litwinów,Krzyżaków, Tatarów i Turków”. Zniszczyli Zakon Krzyżacki i mogli zniszczyć Moskwę carów. Pokonali Iwana Groźnego. Klęską Polski była dumna, liberalna, frywolna arystokracja, której kłótnie starły Polskę z mapy Europy w 1795 roku”.

Polska wieś to kolejny dział reportażu. Na zdjęciach widzimy Korfantego i Witosa na wygnaniu w Czechosłowacji, zabiedzone polskie wiejskie dzieci i slums w podwarszawskich Markach zamieszkany przez ludzi, których eksmitowano z zajmowanego lokalu. Na zdjęciu wykonanym w mieście Mir (obecnie Białoruś) widać wiejski, ubogi krajobraz zdominowany przez kościelną wieżę, na co zwraca uwagę podpis pod zdjęciem.

Gospodarkę Polski autor reportażu określa jako „tragedię”.

polish peasants

„Większość polskiej ziemi należy do wielkich magnatów” – w XVII wiecznym tonie pisze autor, choć pamiętać należy, że przedwojenna reforma rolna, która m.in. zakładała wykup ziem od obszarników i parcelację jej, faktycznie nie została w pełni zrealizowana. „Wielu wieśniaków nigdy nie ogląda mięsa, chleba, mleka, żyje tylko na ziemniakach. Rosnąca rzesza bezrolnych chłopów zaludnia miejskie slumsy albo zastanawia się nad rewolucją”. Rząd, czytamy w artykule, pragnie za ich pomocą zindustrializować Polskę, popiera więc przenoszenie się chłopów do miast, ale „miasta są prawie całkowicie zmonopolizowane przez 3 miliony polskich Żydów”. „Obecny antysemityzm w Polsce, kraju o tradycji tolerancji dla  Żydów, ma raczej ekonomiczne, niż rasowe oblicze” – czytamy.

Dyskretny urok polskiej arystokracji, która brodzi w błocie

Kolejny rozdział dotyczy „czarującej arystokracji”, która „posiada większość ziemi, żyje na wysokim poziomie” i płaci służbie – jak wyliczył autor – równowartość 20 amerykańskich centów dziennie. Ulubioną rozrywką polskich arystokratów są polowania. „Czar polskiej arystokracji, piękno jej kobiet, odwaga jej mężczyzn są ogólnie znanymi faktami. Ale tak, jak niewielu Amerykanów jest w stanie wyobrazić sobie nędzę polskiej wsi, gdzie czteroosobowa rodzina żyje często za 180 dolarów rocznie, tak niewielu Amerykanów może wyobrazić sobie splendor bogatego polskiego establishmentu”. – czytamy. Wielkie nazwiska szlacheckie wynotowane przez autora reportażu to Potoccy, Radziwiłłowie, Sapiehowie, Poniatowscy, Zamoyscy, Czartoryscy, Krasińscy, Sanguszkowie, Chodkiewiczowie – „w większości potomkowie bohaterów”. „Bogacze siedzą w  wyniosłych ławach w kościołach katolickich, wracają do swoich wspaniałych domów eleganckimi samochodami, które do połowy kół zanurzone są w błocie” – czytamy.

polish aristocracy

Kraj Pól rządzony przez trupa

Osobny dział poświęcony jest „wielkiemu umarłemu” – marszałkowi Piłsudskiemu. „Martwy dyktator nadal rządzi Polską” – pisze autor, co znajduje zresztą potwierdzenie w polskiej przedwojennej publicystyce, w której często wspominano, że Polska rządzona jest przez trumnę Piłsudskiego (a po śmierci Romana Dmowskiego, trumna ideologa endecji również dołączyła do „rządzących”).

– „Piłsudski uważał, że Polska nie jest jeszcze gotowa na demokrację i pozostawił niekompletną konstytucję ograniczającą uprawnienia parlamentu”. „Smutnym faktem jest, że Polska nadal żyje swoją przeszłością” – pisze autor reportażu.

„Słabość Polski ujawniła się po raz pierwszy w XVII wieku, gdy każdy poseł mógł zgłosić weto w sejmie i w ten sposób zakończyć każdą dyskusję i zablokować parlament. Dziś natomiast każdy polski poseł może zakończyć każdą dyskusję cytując cokolwiek, co powiedział Piłsudski. Karą za wyrażanie się bez odpowiedniego szacunku o marszałku mogą być nawet trzy lata w więzieniu” – czytamy. Autor reportażu opisuje celebrę, z jaką żegnano zmarłego przywódcę: „jego pomnikiem jest kopiec wzniesiony przez miliony Polaków, z których każdy rzucił nań garść ziemi” – pisze o Kopcu Piłsudskiego w Krakowie. „Jego serce pochowane zostało u stóp matki w Wilnie. Jego mózg oddano doktorom, by ci dowiedzieli się, cóż to za cud sprawił, że tak świetnie działał. Jego krypta znajduje się obok grobów królewskich na Wawelu”.

Kraj Pól w bałaganie oczekuje na krach. Taki lub inny

Kolejny dział dotyczy polityki państwa. Autor reportażu nie widział polskiej przyszłości w jasnych barwach. Wspomina pokrótce o ministrze finansów Kwiatkowskim, „którego zadaniem jest przekształcenie rolniczej Polski w kraj przemysłowy” i o budowie „wielkiego bałtyckiego portu w Gdyni i wielkiego okręgu przemysłowego w południowej Polsce w okolicach Sandomierza”, zamiast jednak zapowiadanego przez polską propagandę „planu piętnastoletniego”, którego istnienia autor w ogóle nie odnotował, spodziewał się raczej chłopskiej rewolty albo… zamachu stanu przeprowadzonego przez Józefa Becka, który to polityk w „life’owskim” reportażu nabiera cech demonicznych.

plan-pięcioletni

„Strajk chłopski albo zamach stanu oznacza wojnę domową, a wojna domowa prawdopodobnie oznacza obcą interwencję” – głosi nagłówek tej części artykułu.

„Polska polityka to bałagan” – pisze autor. – „Od 1918  do 1926 Polska miała demokratyczną konstytucję wzorowaną na amerykańskiej. Później nadeszła dyktatura Piłsudskiego, ograniczenia nakładane na partie polityczne i, w 1935, nowa konstytucja, która dawała władzę „klice pułkowników”. Klika ta opierała się ona częściowo na „arystokratach, którzy przyczynili się do walki o polską wolność”. Jak uważa autor, posiada ona poparcie jednej trzydziestej populacji. Na jej liberalnym skrzydle znajduje się prezydent Mościcki oraz „dyktator”  (cudzysłów za oryginałem) Śmigły Rydz.

Kolejnymi rozgrywającymi są szef MSZ Józef Beck i Bogusław Miedziński, kontrolujący dużą część prorządowej prasy. „Żaden z nich nie jest przed nikim odpowiedzialny” – zauważa autor. – „Beck jest nazywany jednym z posiadających najmniej skrupułów politykiem w Europie. Oskarżany jest o szantaże, wiązany z morderstwami, o zagrabienie wielkiej fortuny i ekspediowanie z Polski w złotych sztabkach”.

Autor oskarża Becka o bycie zwolennikiem przeprowadzenia faszystowskiego zamachu stanu, ale twierdzi też, że polityk „nie jest niemieckim pionkiem”. „Jego ostatnim pomysłem jest blok neutralnych narodów oraz pakt pięciu mocarstw, mający powiązać Polskę z Niemcami, Włochami, Francją i Anglią”. Beck i pułkownicy dzielą, według autora, opinię, że „Polacy nie są gotowi do tego, by się rządzić sami, dlatego muszą być prowadzeni przez arystokratów. Są w naturalny sposób wspierani i finansowani przez wielkich feudalnych obszarników (sic!), jak Potoccy, Radziwiłłowie, Sapiehowie, Lubomirscy – książęce rody, które kiedyś władały wielkimi obszarami, obecnie znajdującymi się w granicach Rosji Sowieckiej”. Jak twierdzi autor, „obszarnicy ci” nadal liczą na odzyskanie tych ziem, Sowieci tymczasem podburzają „ich chłopów”, jak to ujmuje, do rewolucji podobnej do tej, która miała miejsce w Rosji. Autor uważa, że „mogą oni oddać Niemcom korytarz, jeśli ci pomogą im odzyskać Litwę, Białoruś i Ukrainę”. Jak bardzo autor się mylił, pokazała historia. Niemiecka sugestia, że „morze Czarne też jest morzem” została przez Becka zignorowana, a sam szef MSZ wygłosi za parę miesięcy słynne przemówienie w Sejmie, w którym zapowie, że „nie oddamy nawet guzika od munduru”.

"Demoniczny" Józef Beck/Agencja Forum

"Demoniczny" Józef Beck/Agencja Forum

Autor reportażu o „Kraju Pól” przesadza nieco ze znaczeniem arystokracji w Polsce jako stanu społecznego, bo choć faktycznie posiadała ona duży prestiż w II RP, to w obiegu elit funkcjonowały wpływowe osoby wywodzące się spoza tej warstwy, jak choćby bogaci przemysłowcy i przedsiębiorcy. Demokratyczna konstytucja marcowa zakazała ponadto oficjalnego używania arystokratycznych tytułów. Inna sprawa, że polskie mieszczaństwo było słabe, a chłopstwo – spauperyzowane, toteż naturalnym źródłem zasilającym polskie elity była właśnie arystokracja i miejska ludność pochodzenia żydowskiego, najczęściej jednak silnie spolonizowana i z polskością się utożsamiająca.

Jeśli chodzi o „tęsknotę polskiej arystokracji”  za swoimi dziedzinami leżącymi w Rosji Sowieckiej i o zdominowanie polskiej polityki przez jej interesy, to dobrze jest przypomnieć, że Polska w Traktacie Ryskim sama zrzekła się części ziem I RP (np. Mińszczyzny), obawiając się, że nie będzie potrafiła zasymilować tak wielkiej rzeszy ludności, która nie jest ludnością etnicznie polską. Obawy były zresztą słuszne, bowiem Polska nie radziła sobie i z tymi mniejszościami, nad którymi przyszło jej panować.

Autor uważa, że „Polacy są niepoprawnymi indywidualistami” i wszystko może się tu zdarzyć: nawet „faszystowski Obóz Zjednoczenia Narodowego”, jak pisze, w chwili, gdy zaczął prowadzony być przez przez generała Skwarczyńskiego „przeszedł na lewą stronę”. „Większość świetnych polskich polityków znajduje się w opozycji, a niektórzy, jak Wincenty Witos czy Wojciech Korfanty, wyjechali z kraju, by uniknąć uwięzienia z powodów politycznych” – twierdzi. Niektórzy, jak Józef Haller czy Władysław Sikorski powiązani są z – jak czytamy w artykule – „antysemicką endecją”.

III_kontra_Ktore_lepsze_3359678„Wielkim pytaniem jest, czy Polska pozwoli Witosowi powrócić do kraju i czy Beckowi uda się przeprowadzić swój zamach stanu. Jeśli tak, prawdopodobnie wtrąci on Polskę do politycznego obozu Niemiec. Jeśli jednak Witos nie powróci, Polskę może czekać strajk chłopski, który sparaliżuje kraj. Zamach stanu albo masowe protesty mogą oznaczać wojnę domową. A interwencja Niemiec i Rosji w Polsce sprawi, że ich interwencja w Hiszpanii będzie wyglądała, jak dziecinna gra” – i choć wybuch wojny nie pozwolił nam się przekonać, czy „demoniczny” Beck faktycznie zamierzał objąć dyktatorską władzę i czy w Polsce wybuchłaby rewolucja społeczna, to w ostatnim punkcie autor miał faktycznie rację. Tym bardziej, że, jak napisał: „Jest powód do interwencji. Obecna Polska jest krajem, w którym żuje około 6 milionów Rosjan-Ukraińców [tak w oryginale] i Białorusinów, którzy żyją na około jednej piątej całego terenu Polski”. Narody te, jak pisze autor, „domagają się swoich praw mniejszościowych bez większych sukcesów:. O wiele bardzie „żywotna mniejszość” to milion Niemców, których „fuehrerem jest senator Weisner”. „Jego postulaty autonomii dla Niemców są cokolwiek zabawne” – czytamy – „bo Niemcy rozrzuceni są po całej Polsce i w dużym stopniu wyznają antynazistowskie poglądy”. Poza tym w Polsce żyją „trzy miliony Żydów, którzy, mimo protestów Polaków, nadal noszą tradycyjne ubiory i fryzury. Grupa ta jest, jak uważa autor, „najbardziej uciśnioną, podległą i żyjącą bez nadziei grupą ludności w całej Polsce”.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. W kolejnym numerze „Life”, w dziale „listy do redakcji”, ukazał się list oburzonych przedstawicieli amerykańskiej Polonii, którzy zaatakowali artykuł uznając co za „niesprawiedliwy” i antypolski. Pewne rzeczy się, jak widać, nie zmieniają.

Ziemowit Szczerek

Przeczytaj artykuł na „Google Books”

228 komentarze/y »
Pseudhistoria

Komentarze

228 komentarze/y do wpisu “Reportaż z międzywojennej Polski”

Dodaj komentarz